Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klawesyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klawesyn. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 stycznia 2024

Wieloklawiszowa przygoda w Capelli ze studentami. Zjednoczone klawiatury.

 


    Dzięki zaproszeniu Capelli Cracoviensis mogłem zrealizować wieloetapowy projekt muzyczny dla moich studentów, z moim udziałem jako współwykonawcy. Nowa siedziba Capelli dzięki połączeniu posiadanych już wcześniej instrumentów i nowym zakupom stała się prawdziwym rajem dla klawiszowców różnej maści i orientacji (nic zdrożnego nie mam tu na myśli!). 

    We wtorek (16.01) z moimi studentkami: Orysią Mashtalir, Ksenią Więcek, Weroniką Hryniewicką i Elą Ziarnik zagraliśmy koncert utworów na 2 klawesyny; a to kolorowa i ciekawa literatura. Był koncert Solera, śliczny kwartet Armanda-Louisa Couperina, transkrypcja uwertury orkiestrowej C-dur Bacha (BWV 1066) i efektowny koncert-pastisz Nathana Mondry'ego. Studentki grały też na pięknym klawesynie włoskim (Giulio Fratini) i kopii Mietke'go (Matthias Kramer) muzykę solową.

    Środowe matinee to występ śpiewaków, którzy przygotowali różnobarwną muzykę od Stachowicza poprzez Haendla, Bacha, Pergolesiego po Mozarta z akompaniamentem (moim) na różnych instrumentach klawiszowych mam nadzieję dobrze oddającym charakter, styl i klimat każdego z utworów. 

W czwartek "duży koncert" z muzykami Capelli. Rozpoczęliśmy koncertem organowym op. 4 nr 1 Haendla z continuo granym na 2 klawesynach przez Weronikę Hryniewicką i Elę Ziarnik, potem kantata "Andromede" przepięknie wykonana przez Karolinę Augustyn, koncert potrójny Telemanna (oryginał na 3 oboje i 3 skrzypiec, moja wersja na 3 klawesyny), sonata wiolonczelowa Piattiego (Monika Hartmann) i koncert a-moll na 2 klawesyny i smyczki (oryg. na 2 flety) Telemanna. Tu pobawiliśmy się stereofonicznymi efektami i przeciwstawieniem grupy solo i ripienistów. 

Jesli uczenie muzyki sprawia satysfakcję, to właśnie dzięki takim przedsięwzięciom ...

Capello, dziękuję. 


sobota, 12 lutego 2022

Cudowna muzyka Bortniańskiego. Domowe nagranie sonat.


 Muzykę Bortniańskiego poznałem już dawno. Pierwszymi utworami, które wykonywałem (jako dyrygent) były dwa cudowne koncerty wokalne. Urzekło mnie w nich to, że łączą to, co najpiękniejsze w muzyce Wschodu i Zachodu. Dopiero później poznałem inne, również wcześniejsze, siedemnastowieczne kompozycje (koncerty partesne), w których również spotyka się Wschód i Zachód. Może stąd właśnie moja miłość do Ukrainy, która znajduje się między Wschodem i Zachodem.

Trzy sonaty klawesynowe / fortepianowe to już muzyka w pełni włoska. Odpowiedniki znajdziemy w twórczości Cimarosy, Sartiego … A jednocześnie to chyba jedne z najpiękniejszych włoskich sonat klawiszowych II poł. XVIII w. Już dawno nosiłem się z zamiarem nakręcenia krótkiego filmu z tą muzyką. Oto i on …

Trochę przypadkowo zbiegło się to w czasie z zagrożeniem dla Ukrainy, kraju, który wart jest uwagi i podziwu choćby z tego powodu, że jako jedyny w przestrzeni postsowieckiej (oczywiście pomijam tu kraje bałtyckie…) nie zawiesił instytucji demokratycznych wyborów. Kraju, który w bardzo niesprzyjających geopolitycznych warunkach, konsekwentnie broni wolności i niezależności. Kraju, w którym mam wielu wspaniałych przyjaciół.

Im właśnie chcę dedykować to nagranie ...

https://www.youtube.com/watch?v=us-nsZof4pE&t=1668s

poniedziałek, 20 września 2021

Harpsicordion

 


Bardzo zachęcam do sięgnięcia po tę płytę. Szczególnie tych, którzy wciąż jeszcze żywią pewną nieufność w stosunku do akordeonu ... ;-) 

A na poważnie. Połączenie instrumentu o stosunkowo krótkim, wyrazistym ataku z dźwiękiem ciągłym (a nadto możliwym do wzmagania i uciszania!) to stały element między-klawiszowych spotkań. Dość przywołać ogromną ilość literatury na fortepian z fisharmonią i popularność hybrydy łączącej oba instrumenty w XIX wieku. Również próby wykonywania takich dzieł jak koncerty Solera na dwoje organów z klawesynem "zamiast" jednego z piszczałkowców są zazwyczaj bardzo udane. 

Płyta Evgenii Cherkazovej (jeju, jak to pisać po polsku? Eugenii Czerkazowej chyba...) i Svitlany Shabaltiny (Swietłany Szabałtiny): Harpsicordion (Od Piazzy do Piazzoli) jest muzycznie bardzo udana. Rozpoczyna się właśnie takim późnobarokowo-rokokowym dwuklawiszowym koncertem i prowadzi nas przez bardzo udane transkrypcje Bortniańskiego, Daquina i Corette'a do Fandanga Boccheriniego i tang Astora Piazzoli. Godna podziwu jest tu wrażliwość obu artystek; w tym i cudowna paleta środków artykulacyjnych akordeonistki. Płyty słucha się po prostu świetnie. Od początku do końca i od końca do początku. Utwory zdają się brzmieć tak jakby napisane zostały na ten, a nie inny skład instrumentów.

Serdecznie gratuluję! 

https://open.spotify.com/album/6qDBXZ7h5CSfy9DAwieqG8

piątek, 17 kwietnia 2020

Muzyka klawiszowa Scheidemanna. Nowy projekt. Exploring Scheidemann ...

W tym trudnym dla wszystkich (a szczególnie nie-mogących-koncertować zazwyczaj koncertujących artystów) rozpoczynam nowy projekt domowych rejestracji cudownej muzyki Heinricha Scheidemanna - poety instrumentów klawiszowych z początku XVII wieku. W muzyce tego ucznia Sweelincka krzyżują się wpływy Frescobaldiego i kompozytorów francuskich (szczególnie dobrze widać to w courantach, z których niektóre odwołują się bardziej do Włochów, a niektóre w ewidentny sposób - do francuskich lutnistów), zadziwiająco dużo jest też wpływów angielskich wirginalistów. Cudowna polifonia i smak melodyczny ...
Oto dwa pierwsze filmy:

In those difficult days I'm starting a new project of home recordings devoted to Heinrich Scheidemann - a true poet of early harpsichord.







czwartek, 23 stycznia 2020

Słuchając dawnych nagrań. Kirkpatrick i Scarlatti

Sonaty Scarlattiego to chyba jeden z najczęściej eksplorowanych fonograficznie obszarów muzyki klawesynowej (?). Znak zapytania wynika z tego, że do dzisiaj nie wiemy z całkowitą pewnością czy sonaty przeznaczone zostały na klawesyn czy fortepian. Sporządzony po śmierci Marii Barbary inwentarz należących do niej instrumentów specyfikuje zarówno te o mechanice piórkowej, jak i młoteczkowej. Jest tam nawet specjalny, zbudowany dla Marii Barbary przez Diego Fernandeza instrument de botones , w którym owe guziki umożliwiają płynną zmianę rejestrów.
Ralph Kirkpatrick to wybitny, amerykański klawesynista; w swoim czasu jeden z guru klawesynowej muzyki. Choć był uczniem Landowskiej ustawił się w opozycji do ignorowania przez wielką klawesynistkę historycznych uwarunkowań wykonawczych krytykując bardzo mocno jej m.in. w ważnym artykule Fifty years of  Harpsichord Playing.
Ralph Kirkpatrick jest autorem stosowanego do dziś katalogu sonat oraz wyczerpującej biografii Scarlattiego. Również dowcipnego artykułu, który określa jako studium odwróconej muzykologii, w którym na niby udowadnia hipotezę, że prawdziwą autorką sonat jest Maria Teresa de Braganza.

Nagrania Kirkpatricka, dokonane na współczesnym modelu klawesynu (Neupert ?) do dziś urzekają. Kirkpatrick unika bombastyczności w interpretacji sonat, epatowania wszechobecnymi u włosko-iberyjskiego mistrza przerzutami rąk i skokami. Są zadziwiająco subtelne, wiele sonat nagranych zostało na oszczędnej registracji. Brzmienie czasem wydaje się nieco klawikordowe; wydaje się, że Kirkpatrickowi zależy na osiągnięciu wrażenia podobnej jak to ma miejsce w wypadku klawikordu mikrodynamiki fraz. Wynikające z możliwości "pedałowego", współczesnego klawesynu zabiegi registracyjne są niezwykle smakowite i trafne artystycznie (choć oczywiście, z punktu widzenia dzisiejszego klawesynisty, niekoniecznie "stylowe").

Informacje o działalności - artystycznej i muzykologicznej Kirkpatricka - znaleźć można na prowadzonej przez Meredith Kirkpatrick stronie :
http://library.bu.edu/c.php?g=268287&p=1790232



Zaś nagrania sonat Scarlattiego znaleźć można tu:

https://www.youtube.com/watch?v=vD61QgfnOBM&t=1146s
https://www.youtube.com/watch?v=KhIOoE8Xyd0&t=26s
https://www.youtube.com/watch?v=ojYLRZguWyA&t=591s


środa, 15 stycznia 2020

Nowy klawesyn włoski Krzysztofa Kulisa

Już od długiego czasu wybierałem się obejrzeć ten instrument. 
To pierwszy włoski model ukończony w zeszłym roku przez Krzysztofa Kulisa (wg Grimaldiego). Instrument o rasowym włoskim brzmieniu, jednak również stosunkowo długim jak na Włocha rezonansie.
Bardzo również przyjazny klawiaturowo. Ujmujący, charakterystyczny, ale jednocześnie dość uniwersalny i pozwalający na wykonanie zróżnicowanego repertuaru.
Testowałem zarówno wczesną włoską muzykę, jak i Scarlattiego. Oraz - oczywiście Bacha!
Bardzo pozytywne wrażenia!

Krzysztof Kulis to pionier klawesynowego budownictwa w Polsce. Kiedy zaczynałem moją przygodę z klawesynem miał już na koncie zbudowany pierwszy szpinet. Nie było wtedy jeszcze możliwości sprowadzenia planów, instrument był własną konstrukcją. Potem budował, stroił, doradzał, inspirował ...
Wiele osób i instytucji w Polsce ma Jego instrumenty.
Przez te wszystkie lata był z nami wszystkimi; jest częścią historii polskiego wykonawstwa klawesynowego XX i XXI wieku.
Dlatego tak bardzo się ucieszyłem kiedy dotknąłem nowego instrumentu i okazało się, że jest świetny!





sobota, 21 grudnia 2019

Joseph Payne i jego orbitujący klawesyn



Historia interpretacji klawesynowej w XX wieku to osobny, niezwykle ciekawy temat.
Zniknięcie klawesynu z muzycznej praktyki w XIX wieku spowodowało konieczność poszukiwania - czasem prawdy historycznej, czasem nostalgicznego zapachu dawności, czasem zaś własnego spojrzenia na muzykę minionych czasów. To czas pojawiania się i znikania szkół, manier wykonawczych, prawd ostatecznych, które szybko okazywały się efemerydami.
Z punktu widzenia dzisiejszego wykonawcy te poszukiwania to często plątanina dróg i dróżek bez wyjścia, prowadzących donikąd, niemożliwych do przejęcia i zaadaptowania dla własnej praktyki ...
Błądzenie po meandrach historii sztuki interpretacji jest jednak niezmiernie ciekawym zajęciem.
Na youtubowym kanale Harpsichord Vinyl Gallery mamy prawdziwe muzeum osobliwości; znajdziemy tam i arcydzieła interpretacji, które nie stracą chyba nigdy aktualności, i nagrania nudne, trudne do wytrwania, wreszcie owe kurioza ... pomysły jednorazowe, które trudno naśladować, ale które wciąż fascynują oryginalnością i śmiałością spojrzenia.

Pochodząca z 1974 roku płyta Josepha Payne'a wykorzystuje, podobno pierwszy raz w historii nagrań klawesynowych technikę wielu ścieżek. Fugi nagrane są w taki sposób że każdy głos został nagrany osobno i umieszczony w innym przestrzennie miejscu. Pozwoliło to nagrać również kilka fug organowych, w normalnych warunkach niewykonalnych przez jednego wykonawcę na instrumencie bez pedału. Każdy głos ma też swoją własną logikę dynamiczną. W innych utworach zabiegi są jeszcze ciekawsze: w Sinfonii do kantaty 29 można dzięki temu rzeczywiście utwór instrumentować, w Fantazji chromatycznej niektóre arpeggia mają sztucznie dograny wygłos na innej registracji ... te zabiegi są naprawdę ciekawe, a nagranie jest po prostu brzmieniowo, przestrzennie i muzycznie fascynujące (choć wiele pomysłów np. groteskowa artykulacja tematu w Fudze BWV 846 C-dur z WtKl mocno trąci myszką ...)
Zachęcam do posłuchania - mnie muzyczne igraszki Josepha Payne'a naprawdę mocno wciągnęły ! :

https://www.youtube.com/watch?v=Vopj60a8G5w&t=1782s

niedziela, 13 października 2019

Chen Nengyi w Fortepianarium

Jak brzmi Bach, Mozart i Beethoven wykonany przez artystkę o chińskiej wrażliwości na dźwięk ?
Cudownie!
Publiczność - złożona w dużej części ze stałych bywalców Fortepianarium doświadczonych w smakowaniu różnych niecodziennych muzycznych fenomenów - mogła to docenić na dzisiejszym koncercie. Sądząc po aplauzie, ocena była pozytywna.
Wykonane na klawesynie i fortepianie Bechstein kompozycje chińskie; barwne, kontemplacyjne obrazy ulotnego świata dawały wgląd w to, na ile wrodzona muzyczna wrażliwość determinuje wykonanie dalszych utworów z innego kręgu kulturowego.
Nengyi Chen zaczarowała fortepianariumowy klawesyn wirginałowy, a z fortepianów (Traugott Berndt i Bechstein z 1894 roku) potrafiła wydobyć i potęgę, i subtelność.
Bardzo udany i inspirujący koncert.
Brawa dla mojej doktorantki !

A tak prezentuje się Fortepianarium z nowym oświetleniem :



niedziela, 22 września 2019

Fortepianarium.

W tym sezonie obok koncertów Muzycznego Klubu Fortepianarium rozpoczynamy nową inicjatywę Zabrzańską Akademię Klawiszową Marka Toporowskiego. Przewidziane - spotkania weekendowe oraz letnie warsztaty.



wtorek, 17 września 2019

Siostra Hanna i kielecka przygoda




Siostra Hanna (Hanna Szmigielska OSB) to osoba wyjątkowa. Jest świetnym muzykiem: organistką, gra pięknie na cytrze,

ooo - tej właśnie u góry, prowadzi też zespół wokalny Schola Cantorum Kielcensis śpiewający tak muzykę chorałową, jak i utwory renesansowe (a pewnie też i wiele innych rzeczy…). 
Ma dar łączenia ludzi, zapalania ich do wspólnych działań i obdarowywania ludzi piękną muzyką.
To z Jej inicjatywy pojawił się w Kielcach piękny flamandzki klawesyn; najbardziej chyba rasowy Flamand w Polsce, o brzmieniu pełnym, mocnym, soczystym, a jednocześnie – mimo bardzo wyrazistego ataku śpiewnym.
Również z Jej inicjatywy pojawiłem się w Kielcach i ja ze specjalnie przygotowanym programem klawesynowych poloników – od XVI do XVIII wieku (ale z naciskiem na ten wcześniejszy okres…)
Wyszło z tego chyba naprawdę zgrabne klawesynowe popołudnie, poprzedzone solidną dawką muzyki wokalnej wykonanej z ogromnym smakiem przez Scholę.
Warunki nie były łatwe; w związku z nałożeniem się różnych wydarzeń trzeba było zacząć koncert bezpośrednio po konferencji poświęconej Paderewskiemu; drobna korekta stroju obu instrumentów (jest jeszcze szpinet ottavino zbudowany przeze mnie i moją Żonę pod kierunkiem Johanna Gottfrieda Schmidta) musiała wystarczyć.
Wszystkim wspaniałym entuzjastom muzyki, których w Kielcach spotkałem, serdecznie dziękuję za niezapomniany czas. 

Z tego koncertu jest miła pamiątka – właściwie nieretuszowane, oddająca chyba jednak dobrze atmosferę chwili i miejsca nagranie video.



piątek, 30 sierpnia 2019

II Warszawskie Warsztaty Klawiszowe Marka Toporowskiego zakończone!


Pięknie zakończyliśmy II Warszawskie Warsztaty Klawiszowe Marka Toporowskiego.
W tym roku – trochę skromniejsze pod względem ilości uczestników. Za to bardzo (moim, nieobiektywnym zdaniem) udane pod względem atmosfery i poziomu!
Nazwa „warsztaty klawiszowe” nie jest przypadkowa … od wielu już lat zachęcam moich uczniów, studentów, kursantów, przyjaciół do wypróbowywania repertuaru na najrozmaitszych instrumentach klawiszowych. W pewnym sensie to obcowanie z różnymi instrumentami uczy więcej niż uwagi znamienitych belfrów, a jeśli nauczyciel okaże się dobrym przewodnikiem po świecie klawiszy zachęcającym do własnopalcego eksperymentowania – to tym lepiej i „wartość procesu dydaktycznego” wzrośnie z atomową siła rażenia!
Bardzo się cieszę, że moje kursy stale goszczą uczestników z Ukrainy. To jedna z moich licznych idées fixes – polsko-ukraińskie kursy muzyczne. Jestem przekonany, że ukraiński świat klawesynowy ma przed sobą ogromną przyszłość; tamtejsi decydenci i włodarze akademiccy muszą jednak uświadomić sobie potencjał tkwiący w instrumencie nie uważanym potocznie za część miejscowej kultury. Świetnie wykształconym pianistycznie, niesłychanie wrażliwym i otwartym tak na wschodnią, jak i zachodnią muzykę ukraińskim klawesynistkom (zazwyczaj) wystarczą owe przysłowiowe dwie słowie – kilka wskazówek stylistycznych, aby grać porażająco mądrze i pięknie.
Myślę też, że ten kontakt młodzieży – jakże różny od wszechobecnego w Polsce modelu kontaktu, Pan – gastarbeiter (też potrzebnego!) - jest i nam, i przyjaciołom zza południowo-wschodniej granicy bardzo potrzebny i pomaga budować coś ważnego na przyszłość.
Świetnie udała się wizyta w pracowni Andrzeja Włodarczyka, który pokazał nam nad czym aktualnie pracuje i udostępnił cudowny zbiór XIX-wiecznych, przykładnie utrzymanych fortepianów. Zaś wykonana przez niego kopia XVIII-wiecznego Waltera, wciąż udoskonalana, gra naprawdę świetnie.
Zastanawiałem się jak w kontekście repertuaru XVIII-wiecznego sprawdzą się organy kościoła ewangelicko-reformowanego w Warszawie; instrument bądź co bądź późnoromantyczny kongenialnie odrestaurowany przez firmę Olgierda Nowakowskiego z Zabrza. Zajęcia te okazały się fantastyczną zabawą w grę barwami, nauką opanowania dużej kościelnej akustyki. Piękne i inspirujące przedpołudnie.
Jestem niesłychanie zobowiązany Wioletcie Wysopal; świetnej traversistce, studentce ostatniego roku AM w Krakowie. Mój pomysł wprowadzenia osoby, która będzie z uczestnikami grać muzykę kameralną; czasem w ramach zajęć, czasem niezależnie, sprawdził się doskonale. Wiola doskonale odczytała moją intencję; ten kurs bez niej byłby po prostu trudny do wyobrażenia!
Instrumenty (klawesyny, kopię fortepianu Steina, fortepian Krall & Seidler) przygotował do kursu Jacek Guzowski. Prowadził też zajęcia ze strojenia klawesynu.

Podziękowania dla wszystkich. A ja już myślę o kolejnej edycji letnich kursów, atrakcjach i bonusach … Być może – w przyszłym roku – kursy zorganizuję poza Warszawą. Zatem zachęcam do śledzenia informacji (choćby na tym blogu).




piątek, 16 sierpnia 2019

Suity francuskie. W komplecie na trzech instrumentach.


Informacji o tej płycie wydanej parę miesięcy temu nie powinno było zabraknąć na tej stronie. 
Komplet suit francuskich; najbardziej chyba atrakcyjny - bo mistrzowski, a jednocześnie zwięzły - cykl kompozycji Jana Sebastiana Bacha. Dzięki osobistemu zaangażowaniu moich przyjaciół z firmy Musicon, firmujących wiele nagranych przeze mnie dotychczas projektów - Jacka Guzowskiego i Krzysztofa Kuraszkiewicza - już na rynku. 


Nagranie zawiera parę ciekawostek dla zainteresowanych klawesynową muzyką. Trzy różne instrumenty - pozwalający na wgląd w artykulacyjną kuchnię klawesynisty Włoch (Martin Schwabe), Francuz (Martin Schwabe), wreszcie klawesyn wirginałowy wg wzorów południowoniemieckich - instrument o specyficznych walorach brzmieniowych, przypominający nieco Lautenwerk (Michael Scheer & Marc Vogel).

Trochę nowinek związanych ze strojem. W większości wypadków modyfikowany do wymogów konkretnej tonacji strój mezotoniczny 1/5 komatu; z dwoma jednakże wyjątkami tam, gdzie muzycznie równomierność stroju mezotonicznego nie zapewniała odpowiednich napięć. 

Suity chętnie grywam na koncertach; od tego roku proponuję również zestaw dwóch koncertów Suity francuskie + Partity. Kto wie, może w przyszłości dołożę i Suity angielskie ?


sobota, 2 marca 2019

Elementi. Krótko o świetnym koncercie. Goska Isphording po raz wtóry ... z Erikiem Bosgraafem



Rzadko zdarza się okazja posłuchania tego samego wykonawcy w ciągu półtora tygodnia z różnymi programami. Przed chwilą pisałem o znakomitym koncercie Goski Isphording w Bydgoszczy; teraz wykonali wspólnie z charyzmatycznym flecistą - Erikiem Bosgraafem - koncert utworów współczesnych w ramach krakowskiej konferencji Elementi 7: Retro.
Dwie zupełnie różne sytuacje - w Bydgoszczy recital złożony z utworów wybranych przez Gośkę i często przez nią granych, tu - program narzucony przez organizatorów konferencji, zawierający też utwory napisane przez studentów. Tam - recital klawesynowy, tu - program kameralnego duetu.
Było świetnie. Oboje są prawdziwymi profesjonalistami w świecie muzyki współczesnej, kiedy powiedzieli mi, że program przygotowali w zasadzie podczas jednej próby (nie, tego nie było słychać!) i że w tak krótkim czasie byli w stanie z tego całego narzuconego bukietu utworów stworzyć przemyślany dramaturgicznie wieczór, nie chciałem wierzyć.
Gośka i Erik poruszają się płynnie w świecie konwencji wykonawczych muzyki współczesnej; doskonale "współpracują z taśmą", dziwne, poszarpane melodyczne figury tej muzyki nie są dla nich tylko nutami, a prawdziwie retorycznymi zwrotami pełnymi znaczeń. Mistrzowsko posługują się pełną gamą niekonwencjonalnych sposobów wydobycia dźwięków z instrumentów. Jako klawesynista jestem urzeczony umiejętnością wyzyskania perkusyjnych właściwości samej klawiatury (i nie tylko) klawesynu przez Gośkę, grą bez włączonych rejestrów.
Przede wszystkim zaś - to artyści, którzy na scenie SĄ , którzy kreują atmosferę, nie tylko wykonują muzykę.
Świetny wieczór, znakomici wykonawcy. Poniżej lista prezentowanych utworów (kolejność z programu, a nie rzeczywista kolejność wykonania :-) ) :

Marcel Chyrzyński
BEELDEN (2006) na flet prosty, klawesyn i taśmę

Wiaczesław Kyrylow
Raum mit Sarabande (2019) na altowy flet prosty i klawesyn

Paweł Malinowski
untitled (2019) na amplifikowany tenorowy flet prosty i klawesyn

Oktawia Pączkowska
…spleen (2019) na flet prosty i warstwę elektroniczną

Monika Szpyrka
the problem that has no name: 1 (2019) na klawesyn i audio-playback

Artur Zagajewski
Composition arithmétique (2017) na flet piccolo i ścieżkę mono – wersja na klawesyn

czwartek, 21 lutego 2019

W Bydgoszczy


A we środę - 20 stycznia - wykonałem koncert z Capellą Bydgostiensis, orkiestrą, którą znam od wielu, wielu lat... (i która pewnie zna mnie równie dobrze - od pierwszych, nieśmiałych jeszcze prób dyrygowania po różne wspólne koncerty z najrozmaitszymi programami, z dyrygentami i bez...). Tym razem - program złożony z muzycznych różności pokazujący możliwości interakcji klawesynisty z orkiestrą. Interakcji zakładającej granie i nie-granie, dodajmy... Zatem : IV koncert Rameau w wersji na sekstet smyczkowy, koncert E-dur BWV 1053 Bacha, koncert "Hommage a Bach" Ryszarda Borowskiego na instrument klawiszowy (zazwyczaj wykorzystuję w tym celu Hammonda; tu był to dogłośniony nieco klawesyn) oraz dwa utwory Josefa Myslivecka: koncert na klawesyn (lub pianoforte) B-dur i symfonia G-dur. Utwory Myslivecka przygotował do wykonania z ogromną starannością mój krakowski student - Artur Wrona.
Miła rzecz spotkała mnie przy okazji tego koncertu: firma ZM Concept - sprzedająca i serwisująca instrumenty - Zbigniewa Zygmunta udostępniła nieodpłatnie piękny klawesyn będący kopią francuskiego klawesynu Collesse z II połowy XVIII wieku.  Kilka instrumentów przechodzącego na emeryturę holenderskiego budowniczego - Freda Bettenhausena - jest obecnie do kupienia za pośrednictwem firmy. Są w tej liczbie również instrumenty unikatowe: m.in. nawiązujący do oryginalnych instrumentów Ruckersa klawesyn flamandzki (chodzi m.in. o możliwość użycia rejestru 4' tak na dolnej, jak i górnej klawiaturze - za to ze zróżnicowaną barwą, co wynika, że w zależności od klawiatury struna zarywana jest przez inny rząd skoczków. Oryginalne 2-manuałowe Ruckersy miały dwa rzędy strun i cztery rzędy skoczków oraz tzw. "transponującą" klawiaturę służącą jednak raczej do osiągnięcia efektu "2 instrumenty w 1" niż do transponowania np. utworów wokalnych (na temat tego niecodziennego rozwiązania trwają dyskusje, to ciekawy element wiedzy o dawnych klawesynach...) W instrumencie Bettenhausena mamy trzy rzędy strun i cztery skoczków - pozwala to na zrównoważenie I i II manuału przy zróżnicowaniu barwy oraz osiągnięcia niecodziennego i bardzo ciekawego efektu rejestracji 8'+8'+4'+4', przy czym ta "podwójność" 4' jest w tym wypadku nieco "wirtualna" bo to, przypomnijmy, ta sama struna zarywana jest jednocześnie w dwóch punktach). Bardzo ciekawe rozwiązanie - inspirowane, ale jednocześnie rozwijające pomysł Ruckersa. Instrument jest pokryty 24-karatowym złotem, co sprawia, że - docelowo - zasługiwałby raczej na  stacjonarne wykorzystanie. Warto go zobaczyć i warto na nim pograć!
Jest też wspomniana już kopia klawesynu Collesse, pięknie brzmiąca i pięknie zdobiona (moim zdaniem to najlepszy instrument Bettenhausena, jaki widziałem) oraz kilka instrumentów mniej zdobionych, ale w pełni użytkowych.
Na łamach tego bloga pragnę bardzo serdecznie podziękować szefowi (którego pamiętam jeszcze jako trębacza biorącego udział w przygotowywanych przeze mnie projektach oratoryjnych) firmy za piękny gest i możliwość wykonania koncertu na klasowym instrumencie.

Goska Isphording w Bydgoszczy


Gośka Isphording jest obecnie jedną z najbardziej wziętych klawesynistek specjalizujących się w wykonawstwie muzyki współczesnej. Zupełnie przypadkiem trafiłem na Jej koncert zorganizowany przez Akademię Muzyczną w Bydgoszczy i miałem okazję przekonać się, jak bardzo słuszna jest to opinia. 
Swoją drogą ciekawe, że tak znaczące wydarzenie z dziedziny muzyki współczesnej zorganizowane zostało w ramach XXVII Dni Muzyki Dawnej - czyż trudno o bardziej namacalny dowód otwartości środowiska wykonawców muzyki dawnej? Świetna robota prof. Urszuli Bartkiewicz od lat walczącej o należne klawesynowi miejsce w polskiej kulturze muzycznej!
Wiele było w tym recitalu momentów znakomitych. Niewątpliwie zaliczało się do nich wykonanie skomponowanego w 2012 roku "Cembalo Uno" Hanny Kulenty. Ogromne wrażenie zrobiło też na mnie wykonanie utworu meksykańskiego kompozytora Hugo Morales Murguía (nie odmieniam :-) ) - Plēktron, w którym klawesynistka fantastycznie demonstrowała inne niż standardowe sposoby wydobycia dźwięku z klawesynu. 
Świetnie ułożony program dający możliwość przeglądu najrozmaitszych sposobów traktowania klawesynu przez współczesnych kompozytorów, błyskotliwe wykonanie, cudowna teatralno-techniczna atmosfera nowoczesnej sali koncertowej przy ul. Gdańskiej... Piękny i inspirujący wieczór. 


niedziela, 20 stycznia 2019

Aline Zylberajch i Martin Gester w Krakowie



Był to niewiarygodnie cudowny koncert. Dwie wybitne muzyczne osobowości; zupełnie różne, a jednak znakomicie się uzupełniające. W sztuce i życiu prywatnym. A jednocześnie - świetnie pamiętam to z czasów moich studiów w Strasbourgu - artyści i ludzie zawsze otwarci, życzliwi, gotowi do dzielenia się wiedzą, a jednocześnie roztaczający wokół siebie dobro. Miałem ogromne szczęście, że w czasie moich francuskich studiów trafiłem właśnie na nich ...
O tej pedagogice życzliwości pisałem już wcześniej na tym blogu :
http://marektoporowski.blogspot.com/2017/11/moi-mistrzowie-wielka-sztuka.html



Dużą część wtorkowego koncercie we Floriance wypełniły kompozycje Francois Couperina: często wykonywany w wersji dwuklawesynowej III koncert królewski A-dur, wykonane naprzemiennie przez oboje wykonawców"Les Folies Francaises ou les Dominos" oraz rzadko wykonywana w takiej wersji, a świetnie na dwóch klawesynach brzmiąca - Apoteoza Corellego. Program uzupełniły jeszcze dwie kompozycje niemieckie: transkrypcja koncertu Telemanna i ponownie: nieoczekiwana, a brzmiąca tak jakby była napisana na dwa klawesyny transkrypcja sonaty na skrzypce i klawesyn obligato Carla Philippa Emanuela Bacha.

W programie spotkania z Gesterami jeszcze dwa wykłady - inspirowane książką Jane Clarke "Zwierciadło ludzkiego żywota"
http://astraia.pl/77/Zwierciadlo-ludzkiego-zywota-Refleksje-na-temat-Pieces-de-clavecin-Francois-Couperina.html#.XESJY1VKjX4
oraz rozważania Martina Gestera na temat umiejętności subtelnego i giętkiego operowania ruchem w muzyce.

Serdecznie dziękujemy !

poniedziałek, 19 lutego 2018

W NOSPR-ze z Piotrem Pławnerem

Bardzo lubię te koncerty. Komplet sześciu sonat na skrzypce i klawesyn obligato Bacha to za każdym razem fascynujące wydarzenie. Trudna i wyrafinowana to muzyka, wbrew pozorom dla klawesynisty niełatwe technicznie granie.
Lubię grać je z Piotrem Pławnerem - skrzypkiem i człowiekiem obdarzonym esprit, humorem i fantazją, prawdziwym człowiekiem estrady, a może raczej wielu estrad. Pełnego opowieści o muzycznym świecie.
Po raz pierwszy miałem też okazję grać na obu nowych nosprowych klawesynach. Francuskim - Christophe'a Kerna - miękkim i powabnym oraz ciekawej hybrydzie Matthiasa Kramera. Ten drugi to kopia niemieckiego klawesynu z nisko brzmiącym rejestrem 16' wyposażona jednak - dla potrzeb wykonawców muzyki współczesnej - w pedałowy system zmiany rejestrów. Bardziej maszyna, przypominająca majestatem brzmienia i możliwością nawigacji między różnymi, niecodziennymi brzmieniami organy. Moja sugestia - myślę, że trafiona ...
Dobry zestaw instrumentów dla takiej instytucji. Było ciekawie, jak sądzę ...

wtorek, 7 listopada 2017

Moi mistrzowie. Wielka sztuka francuskiej pedagogiki. Daniel Roth. Aline Zylberajch.


Opisany przeze mnie poniżej jubileusz mojego wielkiego mistrza – Daniela Rotha – obudził we mnie wiele wspomnień z moich francuskich lat. Takie wydarzenie skłania jednak do refleksji...
Siedząc teraz w samolocie rozmyślam na przykład o tym czego nauczyłem się od moich francuskich profesorów. Nie tylko jako wykonawca, ale również nauczyciel i człowiek.
Mam teraz na myśli przede wszystkim mojego mistrza organów – Daniela Rotha i moją ukochaną mistrzynię klawesynu – Aline Zylberajch. Również jednak wiele innych osób, z którymi mój kontakt był trochę mniej częsty … Ograniczę się jednak do dwojga wyżej wspomnianych mistrzów.
Warto powiedzieć, że konserwatorium w Strasbourgu było konserwatorium regionalnym. Bardziej dojrzałym uczniom (grands eleves) przyznawano status studenta. Moi profesorowie uczyli zarówno zaawansowanych już adeptów sztuki muzycznej, jak i osoby młodsze.
Być może temu przypisać należy to, że byli w stanie „złapać” ucznia w tym momencie, w którym akurat się znajdował. Sytuacje, których często byłem świadkiem w polskim muzycznym światku („ja go nie będę tego uczył, bo to powinien już wiedzieć”) tam nie miały miejsca. Jeśli miałeś zaległości były one po prostu konsekwentnie uzupełniane i nadrabiane.
Nie wolno przeskakiwać, „palić za sobą” etapów. Naucz się najpierw jednego, a potem wskakuj na następny poziom.
Konsekwencją tej zasady była ogromna cierpliwość, konsekwencja w powtarzaniu i wymaganiu tych samych rzeczy.
Choć byli wielkimi mistrzami nigdy nie pozwalali sobie na nieprzemyślaną krytykę i dowartościowywanie własnych kompleksów kosztem ucznia. Nawet o słabszych uczniach nie wyrażali się nigdy z przekąsem i ironicznie.
Najpierw chwalili, potem krytykowali. Krytyka – nigdy ad personam. Zawsze poprawiali konkretne miejsce lub problem.
Nigdy nie baliśmy się przed nimi grać, choć wiedzieliśmy, że to co – na razie – potrafimy – jest dalekie od tego poziomu, który już osiągnęli oni. Wręcz lubiliśmy dla nich grać!
Nie przytłaczali nas własnym graniem, pokazywali tylko to, co było konieczne dla naszego – nie ich – rozwoju.
Zawsze im się chciało, nawet kiedy byli zmęczeni nie pokazywali tego.
Pozwalali pokazać nam nasze własne próby do końca, nie przerywali nawet słabszych wykonań. Dawali nam możliwość spróbowania własnych sił i dopiero wysłuchawszy pokazywali drogę, która pozwalała nam posunąć się o krok dalej.

Nigdy chyba nie przechodzili żadnego kursu „pedagogiki” czy „metodyki”. Ich wiedza o traktowaniu ucznia/studenta wynikała chyba z wieloletniej tradycji dobrego i mądrego uczenia. Moi mistrzowie przejęli to od swoich profesorów.

A może po prostu to ja miałem szczęście ?
Może dobrze trafiłem ? Na prawdziwych mistrzów ?