piątek, 11 listopada 2022

Różne oblicza niemieckiego baroku


 Koniecznie muszę uzupełnić jeszcze jedno wydarzenie: ważne dla klawesynowej kultury w Polsce i ważne dla mnie osobiście.

Pod koniec października poznańskie środowisko klawesynowe zorganizowało interesujące spotkanie obejmujące wykłady, warsztaty interpretacji i konserwacji klawesynów oraz koncerty. Najpierw o wykładach ...

Krzysztof Urbaniak przedstawił prezentację wskazówek registracyjnych z kościoła mariackiego w Szczecinie prezentując je w szerokim kontekście budownictwa organowego. Jego wykład, jak zwykle, przyniósł dużą ilość danych faktograficznych jednocześnie zmuszając do rewizji niektórych zastałych poglądów. Wieczorny koncert w kościele ewangelickim doskonale pokazał, jak użytecznym narzędziem jest wszechstronna teoretyczna wiedza na temat registracji w rękach znakomitego artysty.  Organy brzmiały tego wieczoru świetnie, klasycznie ułożony program północnoniemieckiej muzyki organowej wykonany został z prawdziwym znawstwem i mistrzostwem. Znakomity, klasyczny koncert organowy w najlepszym stylu. Taki, jaki słyszy się na wiodących festiwalach organowych. 

Moja prezentacja dotycząca problemu zdobnictwa w suitach (nie tylko) francuskich Bacha miała również na celu sprowokowanie refleksji nad często pomijaną bądź kopiowaną automatycznie ze źródeł kwestią zdobnictwa w tanecznych utworach lipskiego kantora. 

Wreszcie wykład Hansa-Jürgena Schnoora, który miał być prezentacją relacji słowa i dźwięku w muzyce niemieckiego baroku, ale de facto stał się filozoficznym rozważaniem na temat relacji słowa i muzyki. 

Wreszcie zajęcia z Christianem Fuchsem poświęcone regulacji klawesynów... 

Ogromne podziękowania dla Dagmary Tyrchy i Natalii Hyżak za wszelką pomoc w czasie konferencji, za przyjazną i inspirującą atmosferę. Dobrze było być z Wami. 


czwartek, 10 listopada 2022

Organy jako partner w kameralistyce

 


    Świetny i niecodzienny pomysł na konkurs organowy. Ogromne brawa dla (dr) Urszuli Jasieckiej-Bury (dumny jestem z takiej absolwentki!) i (dr. hab.) Krzysztofa Urbaniaka. Projekt doskonale również dopasowany do unikalnego instrumentarium łódzkiej Akademii Muzycznej: nowego instrumentu Sali Kameralnej nawiązującego do organów Hildebrandta w Pasłęku (Grönlunds Orgelbyggeri) oraz kameralnych (choć najeżonych setzerami) organów Jehmlicha w sali nr 2. Ciekawa formuła zakładała wykonanie w pierwszej rundzie muzyki dawnej, w drugiej zaś romantycznej lub współczesnej. Organy sali kameralnej w stroju a1=ca. 465 Hz (tzw. Chorton) z możliwością przestrojenia do 415 Hz to instrument o zjawiskowych walorach brzmieniowych. Oczywiście wysokość stroju zakłada tu raczej współpracę z dawnymi instrumentami (chyba, że dokona się transpozycji partii organów, na co jednak żaden zespół się nie zdecydował :-) ...) Organy Jehmlicha to już bardziej uniwersalny instrument, ale akurat w muzyce dawnej brzmiący nieco bardziej "płasko" (choć menzuracja inspirowana jest barokowym budownictwem Turyngii...) 

    Formuła konkursu jest o tyle ciekawa, że w zasadzie każdy zespół musi zaprezentować inny repertuar, dopasowany do składu. Ogromnego znaczenia nabiera tu to, co później może mieć znaczenie w praktyce koncertowej; umiejętność zręcznego i logicznego skomponowania programu tak, aby pozwalał na pokazanie się z najlepszej strony. 

    Okazało się, że granie muzyki kameralnej na organach to prawdziwe wyzwanie. Trzeba połączyć przecież walory techniczne i muzyczne potrzebne w solowej grze solowej z umiejętnością współpracy z partnerami, słuchania, wspólnego oddychania czy prowadzenia frazy. Z ogromną satysfakcją muszę stwierdzić, że wszyscy organiści temu wymaganiu sprostali. Osobiście życzyłbym sobie nieco więcej kreatywności registracyjnej w muzyce dawnej (tu uczestnicy wydawali się nieco skrępowani...). Wydaje się, że w wypadku muzyki późniejszej ten (nieuświadomiony być może?) wewnętrzny system zakazów i lęk przed popełnieniem błędu nie grał już takiej roli. Uważam, że zawsze dobrze unikać akademizmu na gruncie artystycznej przecież Akademii! Niemniej były to dwa dni, w których usłyszeliśmy dużo pięknej muzyki, a poziom okazał się bardzo wyrównany. Stąd nie piszę o poszczególnych wykonawcach gratulując na łamach tego bloga wszystkim ciepło i serdecznie! Wyniki sprawdzić można zaś tu

   Dziękuję gościnnej Akademii (a szczególnie pani Rektor Agacie Jareckiej, która rozpięła nad nami parasol życzliwości) i pozostałym kolegom - jurorom za wspaniałą, twórczą  atmosferę, ciekawe rozmowy i dwa wspaniałe, inspirujące dni. Mam ogromną nadzieję na powtórkę! 

niedziela, 6 listopada 2022

Maria Ołdak i Joanna Owczarek - zaczarowany wieczór.

Maria Ołdak / Joanna Owczarek-Ciszewska

W poprzednim wpisie znajdą Państwo relację z naszego 10-lecia. Tymczasem, wracamy do równie pięknej jak jubileusz codzienności.

Maria Ołdak i Joanna Owczarek-Ciszewska wystąpiły z przepięknym koncertem miniatur skrzypcowych i fortepianowych romantyzmu i muzyki XX-wiecznej wpisującej się w postromantyczny nurt. Każda z wykonywanych miniatur stała się też pretekstem do ciekawej opowieści o muzyce i kompozytorach. Koncert doskonale wpasował się w atmosferę jesiennego wieczoru pozostawiając publiczność w skupionym zasłuchaniu. Cudownie aksamitnie i ciepło  zabrzmiał późnodziewiętnastowieczny fortepian Bechsteina (depozyt, właścicielem jest pani Maria Węgiełek-Przybyła); jeden z późniejszych instrumentów eksponowanych w Fortepianarium. Świetnie współgrał z pełną subtelnych niuansów partią skrzypiec. Kolejność, w jakiej opowiadam jest tu zupełnie przypadkowa, bo koncert był po prostu świetny pod każdym względem. Wykonawczynie umieściły też w programie wiele ciekawostek repertuarowych: miniatury ukraińskich kompozytorów Mykoły Łysenki i Borysa Latoszyńskiego (Borys Lyatoshynsky), wczesne Preludium Szymanowskiego, romans Klary Wieck (-Schumann), cudowną kompozycję Ericha Korngolda, kompozycję mało znanego przyjaciela Fritza Kreislera ... Zresztą każdy z tych starannie dobranych krótkich utworów był osobnym zjawiskiem i osobną historią do opowiedzenia. Ważny, pozostający w pamięci wieczór ...




poniedziałek, 10 października 2022

Fortepianarium. X-lecie. Beethoven symfonicznie i fortepianowo.

 Trudno uwierzyć, ale zabrzańska kolekcja i powiązana z nią seria koncertów ma już 10 lat. 14 października 2012 roku otwieraliśmy Fortepianarium. W ostatnich latach zbiór instrumentów bardzo się powiększył, a miejsce jest wykorzystywane koncertowo i nagraniowo. 

W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować gospodarzom budynku i dobroczyńcom, którzy udostępnili fantastyczną dla tej działalności przestrzeń. To Przedsiębiorstwo Górnicze DEMEX i stowarzyszenie Kopalnia Sztuki. Przez 10 lat udzielano mi wsparcia gościny i często wspierano ciepłym słowem za co najserdeczniej dziękuję! 

Dziesięciolecie postanowiliśmy uczcić koncertem, w którym wykorzystamy możliwie dużą ilość fortepianów. Ponieważ literatury na 4 i więcej fortepianów prawie nie ma, zdecydowaliśmy się sięgnąć po dostępne opracowania symfonii Beethovena dla czterech pianistów. Do udziału w koncercie zaprosiłem Irminę Obońską (prywatnie moją Żonę), Marię Muryhinę i Elizę Pawłowską. Nasz wybór padł na dwie bardzo różne symfonie wykonane po raz pierwszy w Theater an der Wien w 1808 roku - V ("Symfonię losu" lub "Symfonię patetyczną) i VI ("symfonię pastoralną"). Pierwszą z nich wykonaliśmy na czterech fortepianach "brązowych", wcześniejszych i prostostrunnych w a=430 Hz. To odrestaurowany przez Matthiasa Arensa Traugott Berndt (1845-47), Rönisch z lat sześćdziesiątych XIX wieku odrestaurowany przez Janusza Paszka, niedawno nabyty Matthäs u. Kanhäuser z lat siedemdziesiątych w stanie grającym bez rekonstrukcji i pochodzący z Wysp Brytyjskich Pohlmann z 1888 roku. Pastoralna zabrzmiała na dwóch młodszych. "czarnych" fortepianach Bechstein  (1894) i Seiler (1908). Wykonanie okazało się pewnym wyzwaniem, bez dyrygenta nie jest tak łatwo ... Ale daliśmy radę! 

A poniżej tort z okazji 10-lecia: 







niedziela, 11 września 2022

III Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. 9.09.2022. Capella Cracoviensis i soliści

 Nasz barokowy koncert godny Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach. 

My - Capella Cracoviensis i fantastyczni soliści, wykładowcy Akademii Kielcensis. Magdalena Karolak - znakomita oboistka i Andreas Böhlen grający na fletach prostych. 

Magda wykonała dwa pięknie brzmiące koncerty Tommaso Albinoniego. Andreas skupił się na Vivaldim: zabawnym koncercie G-dur (flet sopranino) i bardziej nasyconym emocjonalnie koncercie c-moll. 

A my pięknie otworzyliśmy i zamknęliśmy barokowe koncertowanie dwoma Concerti grossi Corellego z Robertem Bacharą, Aleksandrą Owczarek i Anną Cierpisz w roli concertino.

Muzykowało nam się z blaskiem i przepychem, bo inaczej w tej sali i z tymi solistami się nie dało!

III Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. 10.09.2022. A Capella Leopolis w Kielcach

 

zdj. Paweł Januchta

Na to spotkanie cieszyłem się już od dawna. Sytuacja taka, że z przyjaciółmi z zespołu A Capella Leopolis już dawno nie miałem wspólnego koncertu. A przecież znamy się i współpracujemy od wielu lat...

Jestem ogromnie wzruszony, że mogli oczarować kielecką publiczność pięknem śpiewu: a capella i con Capella (Cracoviensis). Razem wykonaliśmy unikalny, jak sądzę, projekt: świetną rekonstrukcję muzyki unickiej początku XVII wieku łączącej piękno doświadczeń Wschodu i Zachodu dokonaną przez nieżyjącego już Romana Stelmaszczuka . 

Wielkie brawa dla moich kolegów z Capelli (Zofia Wojniakiewicz, Beata Nawrocka - skrzypce, Grzegorz Piętowski - altówka, Mateusz Kowalski, Adela Czaplewska - gamby), z którymi szybko zmontowaliśmy partie instrumentalne Litanii Szewerowskiego i anonimowej "służby Bożej" (Mszy) i zagraliśmy dwie piękne canzony Giovanniego Picchiego. 

Choć unia brzeska (1596), której ubocznym skutkiem było pojawienie się muzyki unickiej, jest bardzo kontrowersyjnym momentem w historii, to dla nas jest to wspaniały pretekst do spotkania się na gruncie muzycznym i poczucia jak wiele nas łączy. Tęsknię już do następnej okazji współpracy i bardzo żałuję, że nie mogłem być na koncercie a capella "A Capella..." w cudownym, małym, średniowiecznym kościółku w Szydłowie 9 września...

 "

III Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. 10.09.2022. Turniej skrzypków. Robert Bachara i Grzegorz Lalek...

 ...z akompaniamentem (niezwykle interesującym i "kompletnym" fakturalnie Martina Gestera.

Koncert odbył się w "Szklanym domu" w Ciekotach - centrum kulturalnym zbudowanym przy dworku Żeromskiego. Fajna, mała sala koncertowa, w sam raz do takiego przedsięwzięcia. 

Dwóch kolegów, których niezwykle cenię. Lubię z nimi grać, bardzo lubię słuchać jak grają, uważam ich za świetnych artystów. Kiedy grają solo fascynują bogactwem pomysłów, wrażliwością na dźwięk, ciekawą narracją. Kiedy grają w zespole, orkiestrze łączą fantazję z profesjonalizmem najwyższej próby. Stąd mój pomysł na barokowy mini-konkurs Wieniawskiego :-) 

Robert Bachara wykonał V Sonatę ze zbioru Sonatae unarum fidiarum Bibera trzymając skrzypce swoim zwyczajem na piersi, czarując subtelną interpretacją pełną nieoczekiwanych zwrotów. 

Grzegorz Lalek odpowiedział showmańskim i niezwykle efektownym wykonaniem "Sonata rappresentativa" tego kompozytora. 

Potem Robert Bachara zaserwował publiczności utwór znany, ale rzadko goszczący w programach "barokowych" skrzypków: Sonatę z trylem diabelskim Tartiniego wchodząc w iście romantyczne "klimaty", fantastycznie ukazując niesamowitość tego utworu.

Na co Grzegorz Lalek odpowiedział sławną "Follią" Corellego wykonaną ze znakomitym wirtuozowskim drive'm. 

Najbardziej zdumiewającym momentem koncertu było dla mnie wykonanie "Apoteozy Lully'ego" , kiedy to obaj połączyli swoje siły i pokazali, że są w stanie grać idealnie razem, spójnie. 

Gesterowe continuo bardzo mnie zafrapowało. Jako student często miałem okazję słuchać Jego realizacji, wtedy jeszcze takie komplikacje fakturalne były dla mnie niedosiężnym ideałem. A z tego turnieju wyniosę też kilka pomysłów dla siebie. 

No, no.. fajną formułę koncertu wymyśliłem. A najbardziej się cieszę, że doceniła ją również publiczność.