Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fortepianarium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fortepianarium. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2026

Muzyka kameralna Brahmsa w Fortepianarium

 


    Kolejny niezapomniane popołudnie w Fortepianarium. Ponownie gościliśmy duet fortepianowy Katarzyny i Kamila Dąbków (Pianophonic) rozszerzony o klarnecistkę Katarzynę Antosz i altowiolistkę Dorotę Malmor. W programie dwie pochodzące z późnego okresu twórczości sonaty Brahmsa op. 120 przeznaczone na klarnet lub altówkę i fortepian. Jedna z sonat wykonana została w wersji klarnetowej, druga altówkowej. Ciekawe porównanie. Na koniec zaś specjalnie opracowana przez Kamila Dąbka transkrypcja Uwertury tragicznej op. 81 umożliwiająca wystąpienie wszystkim muzykom razem. Jak się okazało, świetny pomysł i bardzo trafny skład pozwalający cieszyć się bogatym, iście orkiestrowym brzmieniem kreowanym przez czwórkę tylko muzyków, a jednocześnie poprzez fakt, że rolę instrumentów melodycznych spełniały te altowo-tenorowe doskonale uwypuklający ciepło brzmienia i głębię wyrazu muzyki Brahmsa. 

    Nie chcę porównywać wykonawców wieczoru między sobą. Wszyscy pokazali się znakomicie. Ale pozwolę  sobie na małe subiektywne spostrzeżenie, wyróżnienie ... Niezwykle ujęło mnie piękno dźwięku Doroty Malmor. Coś, co określiłbym jako umiejętność długiego i subtelnego prowadzenia frazy smyczkiem. Chyba coś, co doskonale udało się Jej przejąć od Elżbiety Mrożek-Loski, którą często słyszałem na koncertach ....

    Słuchając koncertu oczywiście w pierwszym rzędzie starałem się śledzić fantazyjne meandrowanie brahmsowskich fraz. To chyba najbardziej doskonały przykład muzyki absolutnej, poruszającej i porywającej, a jednocześnie takiej, w której prawie niemożliwe jest odnalezienie analogii z obrazami czy słowami (a przyzwyczajony do takiego słuchania np. Bacha szukałem mocno ...)

    Jednoczesnie muszę przyznać się, że z podziwem obserwuję dokonania młodych muzyków, którzy z wielkim znawstwem i odwagą proponują ambitne, unikalne, przemyślane programy. Zdaję sobie sprawę, że mają oni w ręku znacznie więcej narzędzi niż moja generacja. Więcej wiedzy i umiejętności. Mogą też korzystać z tego, co wypracowaliśmy (np. z takiego Fortepianarium i znajdujących się tam instrumentów). A jednocześnie muzyczny rynek jest chyba coraz mniej gościnny, coraz trudniejszy ... Dlatego z całego serca im życzę, aby mogli ten program prezentować dalej, a wszystkich organizatorów koncertów zachęcam do jego "kupienia". Program i wykonanie są znakomite!  



niedziela, 17 maja 2026

Aleksandra Dąbek gra Chopina

 


Są koncerty, których się nie zapomina. Koncerty, w których nawet profesor Akademii Muzycznej przestaje analizować i po prostu daje się porwać zmieniającym się obrazom, kolorom, emocjom.

Taki właśnie był recital Aleksandry Dąbek w Fortepianarium. Chwila zachwycająca i niepowtarzalna, ale szalenie trudna do opisania. Chwila, która zawsze trwa zbyt krótko. Szkoda, że w ramach bisu nie powtarza się całego koncertu ...

Artystka zaproponowała program złożony z wielkich dzieł: dwóch ballad: I g-moll op. 23 i IV f-moll op. 52 oraz wspaniale, z wielkim rozmachem wykonanej Sonaty b-moll op. 35. Nasz cudowny Pleyel odwdzięczył się pianistce gamą cudownych barw. Cudowną kantylenę w Marszu żałobnym wykonaną tak pięknym dźwiękiem, że trudno uwierzyć, że jego źródłem jest zbudowane przez człowieka muzyczne narzędzie, trudno będzie zapomnieć. Wspaniały początek Ballady f-moll rodzącej się jakby z niczego to również ważna chwila w bibliotece moich muzycznych wspomnień.  Znakomite forte, znakomite piano, świetne wyczucie czasu, przestrzeni i pełne zrozumienie specyfiki instrumentu. Wielki, niezapomniany recital. 



poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Adam Kamieniecki, Julia Laskowska i wiosenne tchnienia w Fortepianarium.

 

Kolejne piękne popołudnie w Fortepianarium. Adam Kamieniecki i Julia Laskowska przedstawili fascynującą podróż po wiosennym krajobrazie malowanym przez wielkich, niemieckich romantyków: Schuberta, Mendelssohna i Brahmsa uzupełnionym dwiema martwymi naturami (solową muzyką fortepianową) Schuberta i Brahmsa. Dawno nie byłem na tak przekonywującym, tak rasowym recitalu pieśniarskim. Adam Kamieniecki jest fantastycznym „pieśniarzem”, a jego kreacje fascynują skalą emocji, barw, wrażliwością na opowiadany tekst. Ogromnym zaskoczeniem było wykonanie Lerchengesang Brahmsa w rejestrze sopranowym. Julia Laskowska to również niezwykła osobowość. Wynika to trochę z moich osobistych doświadczeń: muzyków, którzy są w stanie „akompaniować” w taki sposób cenię najbardziej na świecie. Umiejętność wtopienia się w barwę głosu, podążanie za każdym oddechem solisty bez utraty własnej autonomicznej osobowości uważam za najdoskonalszy przejaw wrażliwości pianistycznej. Taki towarzysz, akompaniator, de facto opowiada własne spojrzenie na wyrażoną w tekście pieśni historię. Jednocześnie zachwyciło mnie to, co klawesyniści określają jako toucher: tak we współgraniu ze śpiewakiem, jak solowych utworach pianistycznych. Julia Laskowska rzeczywiście dotyka klawiatury fortepianu prowadząc palce niby pędzel malarza. Chyba najpiekniej było to słyszalne w Intermezzu utrzymanym w miłosnej (w muzycznym języku Brahmsa) tonacji A-dur. Jeszcze nie słyszałem naszego Bechsteina tak rozaksamitnionego. Trudno to opisać, trzeba usłyszeć ...Zabawa dwoma różnymi romantycznymi fortepianami (perełkowa przejrzystość =Traugott Berndt – zbudowany krótko przed 1850r. i gęsty, miękki, ciepły sos – Bechstein krótko przed 1900. była kolejnym atutem tego koncertu i sztuki wykonawczej Julii Laskowskiej. Czasem, aby usłyszeć takie zjawiska warto przyjść do Fortepianarium: małego miejsca na ziemi, o którym wiedzą i które cenią wtajemniczeni, miejsca kopania śnieżnobiałych perełek w otoczeniu pokopalnianego krajobrazu czerwonych cegłówek i czarnego dymu.

Proszę mi wybaczyć, że jako klawiszowiec piszę więcej o pianistce. To było wspaniałe spotkanie z dwojgiem fantastycznych muzyków, z dwojgiem fascynujących i wzajemnie dopełniających się osobowości. Myślę, że gdybym nie „miał” Fortepianarium byłbym – jako człowiek, muzyk, artysta - uboższy o wiele fascynujących doznań, których nie da się usłyszeć w żadnym innym miejscu …

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Paulina Tkaczyk-Cichoń w Fortepianarium

 


Z Pauliną Tkaczyk spotykaliśmy się już kilkakrotnie przy różnych klawesynowych okazjach, ale tak się jakoś złożyło, że nigdy nie miałem okazji posłuchać Jej grania na żywo. Okazją do tego stał się wczorajszy koncert w Fortepianarium, który niebywale mnie zaskoczył. Znałem co prawda nagranie sonat Christlieba Siegmunda Bindera, które mi się bardzo spodobało, ale prawdziwą klasę muzyk pokazuje na koncercie grając na "zadanych" sobie instrumentach, bez możliwości poprawek, dla realnej, niewyimaginowanej publiczności. Paulina zaproponowała niezwykle interesujący program rzadko wykonywanej, późnej muzyki klawesynowej (tj. muzyki II poł. XVIII i pocz. XIX wieku). Znalazło się tu oczywiście miejsce dla wspomnianych sonat Bindera, ale również wysłuchaliśmy dużo muzyki polskiej: Józefów Kozłowskiego i Elsnera,  Pożegnanie ojczyzny Kacpra Napoleona Wysockiego (a nie Ogińskiego)  oraz efektowne, dające przedsmak balu tańce Kazimierza Nowakiewicza. Część programu Artystka wykonała na fortepianie stołowym (1830/31), część na klawesynie "wirginałowym" (autorska wariacja na temat klawesynów południowoniemieckich autorstwa Michaela Scheera). Na obu instrumentach pokazała coś, co określiłbym jako niezwykle ujmującą lotność dźwięku. Z obu instrumentów, które przecież doskonale znam, wydobyła brzmienia, których nigdy dotychczas nie słyszałem, fantastycznie i porywająco modelując do tego frazy i znakomicie, krucho i smakowicie, kształtując wszelkie ozdobne, wirtuozowskie przebiegi. A jeszcze do tego - dwie "połówki" koncertu uwieńczone zostały wychodzącymi z tradycji własnymi, wirtuozowskimi i efektownymi kompozycjami Wykonawczyni: współczesnym rozwinięciem Pożegnania ojczyzny i bachowskiej Chaconne. A dodajmy, że wspomniane na początku sonaty Bindera - wykonane na żywo - to niezwykle ciekawa i barwna literatura, w której odnajdziemy elementy znane i od Jana Sebastiana, i od Carla Philippa, jak również wiele niespotykanych u innych kompozytorów pomysłów fakturalnych.

Był to recital, który w moim osobistym katalogu wspomnień zajmie miejsce w kategorii  "wielkich recitali klawesynowych". Piękne popołudnie z niezwykle oryginalną Artystką, bardzo ciepło przyjęte przez - mającą przecież wiele okazji do porównywania wykonań na dawnych instrumentach klawiszowych - zabrzańską publiczność.  

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Mikołajkowo w Fortepianarium



7 grudnia zapraszamy na nasz kolejny, szczególny koncert! 





 

Kamil Dąbek ogrywa Pleyela

 


Na taką inaugurację zasługiwał Pleyel w Fortepianarium! To nowy mieszkaniec sali przy ul. Hagera; odrestaurowany przez Matthiasa Arensa instrument z 1856 roku. 

Ten koncert odbył się  po dłuższej przerwie wywołanej moją chorobą. Zdałem sobie sprawę jak bardzo brakowało mi zabrzańskich spotkań i jak wielkim przywilejem jest dla mnie możliwość poznawania nowych artystów, obcowania z pięknem, które przywożą ze sobą. Niekomercyjny charakter koncertów sprawia, że produkcje te czasem nie mają pieczęci wielkich agencji, wytwórni płytowych, znanych nazwisk ... Za to artyści, którzy tu występują, wiedzą dlaczego znaleźli się w tym dziwnym, pokopalnianym krajobrazie. Czasem występują tu młodzi muzycy, którzy dopiero za pewien czas staną się (być może) częścią wielkiego muzycznego świata. Usłyszałem tu już tyle pięknych i jedynych w swoim rodzaju koncertów, których nie usłyszałbym nigdzie indziej.

Tak było i tym razem. Kamil Dąbek to pianista charyzmatyczny, o fantastycznej, wciągającej słuchaczy narracji i bardzo bliskiej mojemu sercu umiejętności budowania napięć i kulminacji za pomocą giętkiej i fantazyjnej agogiki. Również, o wielkiej wrażliwości na barwę i umiejętności szybkiego poznania nowego instrumentu i znalezienia z nim wspólnego języka. Zaproponował program "po zbóju": Rondo à la Mazur op. 5 i Fantazję f-moll op. 49 Chopina, Sonatinę Ravela i cały pierwszy rok "Lat pielgrzymstwa" Liszta. Co ciekawe, instrument najwspanialej zaprezentował się w sonatinie Ravela oraz Fantazji Chopina;  wydawało się, że jest to dla tej muzyki medium idealne. Rondo à la Mazur napisane zostało we wczesnym okresie, kiedy Chopin miał do czynienia raczej z instrumentami o lekkiej, wiedeńskiej mechanice. Z kolei, dla muzyki Liszta przydałby się może nieco bardziej "siłowy" fortepian, Prawdziwego pianistę poznaje się jednak po umiejętności dopasowania gry do zalet i możliwości konkretnego instrumentu. I to cechuje sztukę Kamila Dąbka. Wirtuozowskie girlandy chopinowskiego mazura  wykonał z lekkością i nasycił je subtelnymi pleyelowskimi barwami, zaś w Liszcie nie dopuścił do "przesteru" fragmentów stanowiących kulminacje, a z wszystkich momentów ciszy, zasłuchania wyłuskał fascynujące, nieoczekiwane barwy. Trudno wyobrazić sobie bardziej wszechstronne ukazanie instrumentu.

Uwielbiam takie granie, a świetnemu, młodemu pianiście składam tym krótkim tekstem głęboki ukłon!

poniedziałek, 26 maja 2025

Maj w Fortepianarium. Mały remanent. 11.05.2025. Yelizaveta Tsapok.

 Dużo się działo. Aż trzy koncerty w Fortepianarium! I wszystkie trzy znakomite.

Jedną zaległość muszę koniecznie nadrobić. To koncert z początku maja, recital wokalny Yelizavety Tsapok - śpiewaczki studiującej obecnie w Krakowie, ale de facto w pełni ukształtowanej artystki o fascynującej osobowości.

 

Kiedy na początku mojej drogi po raz pierwszy usłyszałem Olgę Pasiecznik, od razu wiedziałem, że to ktoś, o kim będzie głośno. Po prostu są tacy śpiewacy, u których panowanie nad prowadzeniem głosu jest czymś naturalnym, co od razu przykuwa uwagę słuchacza i pozwala na fascynujące modelowanie frazy. 

Yelizaveta ma właśnie to coś. To coś, co sprawia, że nie zastanawiamy się nad elementami techniki wokalnej, a po prostu dajemy się porwać emocjom, jakże silnymi w pieśniach, ariach oratoryjnych czy operowych.  Śpiewa fantastycznie Haendla, Haydna (o, wielki dramatyzm!), Mozarta, Dvoraka, muzykę ukraińską i Bóg wie co jeszcze. W każdym języku (pięknie wykonana pieśń Noskowskiego na bis!) słychać każde słowo, a jednocześnie jest to wielki głos, o pięknym legato i bogatym tembrze.

Program był zróżnicowany i bogaty. Ale przede wszystkim chciałem powiedzieć o Yelisavecie. Będzie jeszcze o niej głośno. Brawo dla niej i dla Jej obecnej mistrzyni - prof. Katarzyny Oleś-Blachy.

Na koncercie zainaugurowaliśmy (wspólnie z Ksenią Więcek, która często pomaga mi w nadto pianistycznych dla mnie akompaniamentach. Tu zrobła to z wielką klasą!) pianino poznańskiej firmy Drygas, dar pani Doroty Kosińskiej dla nas. O instrumencie i interesującej historii fortepianmistrzowskiej rodziny Drygasów więcej na stronie Fortepianarium, tj. tu:

 

Cudowny weekend w Fortepianarium. 25.05.2025. Katarzyna Pokrzywa i aksamitna moc subtelności.

 


W niedzielę w Fortepianarium wystąpiła zaś skrzypaczka Katarzyna Pokrzywa.

Akompaniowanie jej grze było dla mnie fantastycznym przeżyciem. To gra, która nie epatuje ani dźwiękiem na dynamicznych dopalaczach, ani nadmiernie jaskrawą interpretacją; jej muzyka nie krzyczy, jednak subtelny przekaz jest czymś niesłychanie mocnym, a narracja solistki wciąga słuchacza do niezwykle bogatego świata. Cudowna była również umiejętność zbudowania narastającej dramaturgii koncertu.

Mój niecodzienny klawesyn typu południowoniemieckiego – pełen subtelnych, ale niezbyt głośnych, często o lutniowym charakterze, barw – doskonale wpisał się (moim nieskromnym zdaniem) w subtelną interpretację solistki. Rzadko mam taką satysfakcję, że to to solista, bardzo cienką nitką, cały czas inspiruje moją wyobraźnię i pozwala na znajdowanie rozwiązań i środków interpretacyjnych, których z nikim innym nie udałoby się znaleźć!

Program bardzo ciekawie ułożony, oparty na podstawowych w muzyce XVI-XVIII wieku standardach: passacaglii, ciaccony i folii. Rozpoczęliśmy pięknym utworem Johna Ecclesa The Mad Lover, później dwa utwory Niccoli Matteisa – solowy i skrzypcowa wersja Ciaccony. Potem przepiękna melodycznie Ciaccona Heinricha Schmelzera oraz dwie poważne pozycje dojrzałej, barokowej literatury skrzypcowej. Follia Corellego oraz mieszająca tematy passacaglii i ciaccony z bogatym komponentem ekspresyjnej chromatyki podanej w uczonej, kontrapunktycznie formie jedną z Sonate accademiche Veraciniego.

Wśród wielu skrzypków, którym akompaniowałem, Katarzyna Pokrzywa zajmie odtąd jedno z czołowych miejsc … A fantastycznego przeżycia, jakim było granie z nią szybko nie zapomnę. 




 

Cudowny weekend w Fortepianarium. 23 maja 2025. Alejandra Pacheco Costa

 

Alejandra Pacheco Costa została zaproszona przez Uniwersytet Wrocławski. Dzięki staraniom Juliety Gonzales-Springer, opiekującej się gościem, Alejandra Pacheco wystąpiła też z recitalem w Fortepianarium.

Zaproponowała reprezentatywną i fascynującą podróż po muzyce hiszpańskiej I połowy XX wieku; okresu, który chyba był momentem fantastycznego rozkwitu pianistyki i jedynego w swoim rodzaju połączenia elementów par excellence iberyjskich i zdobyczy ówczesnej awangardy muzycznej. To muzyka, którą rzadko usłyszeć można w Polsce.

Usłyszeliśmy na początku Valses poéticos Granadosa z 1899 roku; kompozytora, którego twórczość zamyka iberyjski romantyzm. Podczas naszej rozmowy przed koncertem rozmawialiśmy z solistką o tym, że figuracyjna lekkość tej muzyki wymaga umiejętności grania Scarlattiego. Podczas koncertu w pełni zrozumiałem, co solistka miała na myśli. Tak w utworach Granadosa, jak i dalszych kompozycjach podziwiałem umiejętność Alejandry Pacheco Costy subtelnego i niezwykle wyrafinowanego dotyku klawiatury, umożliwiającego grę lekką, przejrzystą, mieniącą się tak, jak rozpryskiwana przez fontanny woda.

Musica callada Federico Mompou to 4 księgi krótkich utworów fortepianowych eksponujących nieoczekiwaną łagodność dysonansów. W muzyce tej ukryta jest cisza średniowiecznych kościołów. Niektóre fragmenty przywodzą na myśl kompozycje Oliviera Messiaena. Podobno Muzyka milcząca jest wynikiem kryzysu, który kompozytor przeżywał po zakończeniu wojny domowej. To chyba najmniej znany w Polsce kompozytor, a ja chciałbym jeszcze godzinami wsłuchiwać się w tę prostą, poruszającą, medytacyjną muzykę.

Kolejnym utworem była Sonatine pour Yvette Xaviera Montsalvatge, trzyczęściowy efektowny utwór fortepianowy ze znanym tematem pieśni dziecięcej w trzeciej części.

I wreszcie, Fantasia Baetica Manuela de Falli. Utwór z 1919 roku napisany dla Artura Rubinsteina, który kompozycję wykonał po raz pierwszy rok później w Nowym Jorku. Kompozycja, która w fascynujący sposób łączy folklor i awangardę w nowe, spójne stylistycznie zjawisko dźwiękowe.

Otrzymaliśmy jeszcze smakowity, lekki deser (Asturias Granadosa z kastanietami, na których grała Julieta Gonzales, jeszcze jeden utwór Mompou oraz Sevillanę, w której ponownie dołączyła Julieta śpiewając i grając na kastanietach).

Poniżej kilka zdjęć z próby: 











 


poniedziałek, 2 grudnia 2024

Derya i powiew Morza Śródziemnego w Fortepianarium

 


Jedną z wielu zalet Fortepianarium jest to, że możemy gościć świetnych, młodych muzyków, którzy w przyszłości występować będą na większych muzycznych scenach. Myślę, że tak właśnie było wczoraj. Zespół Derya, którego spiritus movens jest grający na fletach prostych Rodrigo Barata, zabrał nas w fascynującą podróż po muzyce basenu Morza Śródziemnego, do Turcji, Francji i Katalonii ukazując nieoczywiste na pierwszy rzut oka i ucha związki między muzyką europejskiego średniowiecza i tureckiego Orientu. Połączenie różnych instrumentów: „pierwotnego” klawesynu (clavisymbalum) (Daria Kubik), wczesnych instrumentów smyczkowych zbudowanych na podstawie polskiej tradycji (Anna Klimczyk), tureckiej lutni oud (Łukasz Błaszkiewicz), świetnie dobarwiającej całość perkusji (Tiago Matos) i wspomnianych już fletów prostych (Rodrigo Barata) umożliwiło ukazanie szerokiego spektrum muzyki monodycznej w bardzo oryginalnych i frapujących interpretacjach.

Życzę muzykom zespołu „Derya” dalszych udanych koncertów i projektów muzycznych! Mam nadzieję, że już wkrótce znów Was (i o Was) usłyszę!

 

Przed koncertem:


I po koncercie :


 




 

 

środa, 24 kwietnia 2024

Victoria Lerche-Kurpas i Natalia Kurcab w Fortepianarium. 21.04.2024


Miło słuchać młodych wykonawców, którzy potrafią zaproponować fascynujący i poruszający program, inteligentną i retoryczną interpretację, a ze stosunkowo małego, klubowego miejsca, jakim jest Fortepianarium, uczynić wielką scenę. To właśnie stało się w ostatnią niedzielę, 21 kwietnia 2024 roku. 

Victorię Lerche-Kurpas znam od dawna. Jako klawesynistkę i śpiewaczkę. W tej pierwszej roli poznałem ją najpierw. To ogromna satysfakcja widzieć, jak rozwija się Jej talent. Interpretacja sławnej kantaty "Ariadna na Naxos" zachwyciła mnie w pełni. Victoria śpiewała, zgodnie z zaleceniami epoki, w sposób dopasowany do kameralnej wielkości sali, bez przesteru, jednocześnie operując głosem w sposób podkreślający dramatyczną wielkość tej sceny i walory wirtuozowskie. Cudowna w jej śpiewie jest naturalna (jak sądzę) retoryczność i gestyka. Równie ciekawa interpretacyjnie było wykonanie pieśni Mozarta i ariett op. 82 Beethovena.

Natalia Kurcab wydobyła z późnego trochę, jak na muzykę klasyków wiedeńskich, fortepianu Traugott Berndt (1845-7) całą pełnię niuansów i subtelności, dotykając instrument czule i miękko. To wielkiej klasy muzyk, tak w aspekcie solowym, jak i kameralnym, znakomicie współpracujący z solist(k)ą, inspirujący partner współtworzenia muzyki, czujnie podkreślający właściwe momenty.

Każda z wykonawczyń pokazała się od najlepszej strony, ale na największą pochwałę zasługuje ich umiejętność partnerstwa kameralnego: znakomite zgranie i wzajemna uważność na siebie. 

Może warto jeszcze dodać, że w wykonanych na zakończenie wariacjach na temat "Ich denke dein" Beethovena Victoria Lerche wystąpiła w podwójnej roli: śpiewaczki i pianistki. 



poniedziałek, 5 lutego 2024

Karolina Augustyn i Olena Pavlova w Fortepianarium (4.02.2024)



 O Karolinie pisałem już przy okazji koncertu z francuską barokową kantatą "Andromeda"  . To młoda śpiewaczka, która chętnie wykonuje muzykę dawną, łącząc wrażliwość, umiejętności wokalne i wiedzę. Znam ją zresztą właśnie z prowadzonych przeze mnie dla śpiewaków w krakowskiej Akademii Muzycznej zajęć "Interpretacji muzyki dawnej"...

Wczoraj pokazała się jednak z zupełnie innej strony; jako wirtuozowska wykonawczyni muzyki w stylu bel canto śpiewając dla zabrzańskiej publiczności utwory Belliniego, Verdiego, Pucciniego, Gounoda, Dvoraka i Korngolda. Karolina doskonale rozumie i oddaje kapryśny: czasem przekorny, czasem dramatyczny charakter wirtuozowskich koloratur, wydobywając z nich ekspresyjny, a nie tylko czysto wirtuozowski, retoryczny walor. Choć tym razem zrezygnowałem z opowiadania o treści poszczególnych oper, tekstach, to Karolina znakomicie złapała kontakt z publicznością.

Zaś Olena Pavlova to "akompaniatorka" marzeń. Celowo to słowo ująłem w cudzysłów, bo tak pełne i artystyczne wykonanie partii fortepianu: pełne barw, znaczenia, a jednocześnie idealnie spójne i współoddychające z solistką, to wyraz najwyższego mistrzostwa muzycznego. Są tacy muzycy, którzy jednym dźwiękiem, jednym akordem potrafią przykuć uwagę i wyobraźnię słuchacza i Olena Pavlova właśnie do tej grupy muzyków należy. A jednocześnie widać, że po prostu niesamowicie lubi grać i przewidywać to, co zrobi kameralny partner, ciesząc się wspólnym muzycznym dialogiem. Jest mi to bardzo bliskie i takich właśnie muzyków uwielbiam. 

Fantastyczny, piękny wieczór. Dziękuję. 

A przy okazji serdecznie zapraszam na wieczór w Akademii Muzycznej w wykonaniu tych artystek poświęcony Ukrainie.

 



 

poniedziałek, 20 listopada 2023

Sweet Dissonance w Fortepianarium. 19.11.2023

 



Olivia Petryszak i Julie Kučerová to dwie świetne flecistki związane obecnie z Akademią Muzyczną w Krakowie. Bardzo ciekaw byłem ich występu w Fortepianarium. Choć spodziewałem się, że program będzie ciekawy i zróżnicowany, to jednak nie spodziewałem się, że młodym artystkom uda się wydobyć aż tyle bogactwa ze skromnego przecież instrumentarium: dwóch fletów altowych używanych wymiennie z dwoma flûtes de voix (tenorowy flet in D). W programie znalazły się utwory Haendla, Telemanna, Quantza, Wilhelma Friedemanna Bacha i Mozarta. Ta ostatnia kompozycja to duet napisany w oryginale na wiolonczelę i fagot tu „zastąpione” fletem altowym i flûte de voix. Największe wrażenie zrobił na mnie duet Wilhelma Friedemanna, doskonale ukazujący romantyczne już nieco rozwichrzenie i fantazyjność tego twórcy. Zadziwiające, że na dwóch fletach również da się oddać gwałtowność i rozmach stylu Sturm und Drang. Cały program wykonany został perfekcyjnie i z ogromnym wyrafinowaniem artykulacyjnym. Nie spodziewałem się, na przykład, że tak oryginalnie zabrzmieć może utwór Quantza, którego postrzegam trochę jak kompozytora nieco sztampowego. Ale, jak widać, wszystko zależy od klasy wykonawcy (-ów, -czyń). Ponieważ często gram „cienką” muzykę barokową na organach, starając się gadać palcami, ten sposób grania, w którym każdy dźwięk jest zagrany w sposób celowy i mówiący jest mi bardzo bliski. No, ale grając w duecie trzeba jeszcze gadać razem i to właśnie jest fantastyczny atut dua Sweet Dissonance.

Życzę Olivii i Julii wielu dalszych koncertów na tym poziomie. Brawo! 

 

Olivia Petryszak gra solo fantazję Telemanna

A tu Julie Kučerová gra solo inną telemannowską fantazję

 

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Krakowski Consort Fletowy w Fortepianarium. 16.04.2023

 Klasa fletu prostego krakowskiej Akademii Muzycznej to zjawisko unikalne w skali polskiej. Pewnie jedna z lub nawet najbardziej międzynarodowa klasa w Polsce.

Po części wynika to z faktu, że w Polsce właściwie nie ma klas fletu prostego w szkołach muzycznych. Klasy takie są natomiast u naszych sąsiadów. Mamy za to świetną klasę na poziomie akademickim prowadzoną przez dwoje charyzmatycznych artystów: profesora gościnnego Erika Bosgraafa oraz świetną Katarzynę Czubek. 

Zabrzański koncert przygotowany został właśnie przez Katarzynę Czubek (na zdjęciach poniżej):



 

Publiczność zabrzańskiego Fortepianarium miała zatem okazję posłuchać dużego polsko-angielsko-czesko-izraelsko-portugalsko-ukraińsko-węgierskiego zespołu!
Program przygotowany został niezwykle starannie, a złożyły się na niego renesansowe kompozycje instrumentalne i wokalne, kilka solowych kompozycji Jakoba van Eycka: renesansowego poety fletu prostego i na zakończenie niesamowita kompozycja Terry'ego Rileya in C z 1964 roku.
Kompozycja, napisana w oryginale na dowolny zestaw instrumentów, zaprezentowana została tu przestrzennie, zaś powtarzany uporczywie dźwięk c wykonany został na fortepianie przez Adama Jastrzębskiego. Cudownie było znajdować się w środku fascynującej, rozedrganej tkanki dźwiękowej...
Chyba po żadnym koncercie nie usłyszałem tylu miłych słów i podziękowań od publiczności. 
Wydaje się też, że akustyka Fortepianarium fantastycznie sprzyja fletom prostym; małym i dużym.

Serdeczne i ciepłe podziękowania i brawa dla wykonawców.
A poniżej kilka zdjęć oddających atmosferę prób i radosny nastrój po koncercie. 











poniedziałek, 13 marca 2023

Rezonanse duszy. Anna Śliwa w Fortepianarium.


 Po miesięcznej przerwie wróciliśmy do regularnej aktywności w Fortepianarium.

Fantastyczna skrzypaczka - Anna Śliwa, z którą latami współpracowaliśmy na gruncie Concerto Polacco przedstawiła własną kolekcję dawnych instrumentów smyczkowych: średniowiecznych, renesansowych i baroku, opowiadając o nich i prezentując ich brzmienie za pomocą starannie dobranych utworów. 


Usłyszeliśmy średniowieczną pieśń Schiarazula, marazula wykonaną na fideli, tańce renesansowe na instrumencie tancmajstrów pochette (to kieszonkowa odmiana skrzypiec), frottolę Marco Cara Io non compro piu speranza, dalej eksponującego walory violi d'amore Menueta ze szkołu gry na tym instrumencie Louisa-Toussainta Millandre oraz na zakończenie sławną Follię Corellego na "zwykłych" już skrzypcach barokowych.

Mam nadzieję, że zdjęcia wiernie przekażą atmosferę tego wieczoru. 












niedziela, 6 listopada 2022

Maria Ołdak i Joanna Owczarek - zaczarowany wieczór.

Maria Ołdak / Joanna Owczarek-Ciszewska

W poprzednim wpisie znajdą Państwo relację z naszego 10-lecia. Tymczasem, wracamy do równie pięknej jak jubileusz codzienności.

Maria Ołdak i Joanna Owczarek-Ciszewska wystąpiły z przepięknym koncertem miniatur skrzypcowych i fortepianowych romantyzmu i muzyki XX-wiecznej wpisującej się w postromantyczny nurt. Każda z wykonywanych miniatur stała się też pretekstem do ciekawej opowieści o muzyce i kompozytorach. Koncert doskonale wpasował się w atmosferę jesiennego wieczoru pozostawiając publiczność w skupionym zasłuchaniu. Cudownie aksamitnie i ciepło  zabrzmiał późnodziewiętnastowieczny fortepian Bechsteina (depozyt, właścicielem jest pani Maria Węgiełek-Przybyła); jeden z późniejszych instrumentów eksponowanych w Fortepianarium. Świetnie współgrał z pełną subtelnych niuansów partią skrzypiec. Kolejność, w jakiej opowiadam jest tu zupełnie przypadkowa, bo koncert był po prostu świetny pod każdym względem. Wykonawczynie umieściły też w programie wiele ciekawostek repertuarowych: miniatury ukraińskich kompozytorów Mykoły Łysenki i Borysa Latoszyńskiego (Borys Lyatoshynsky), wczesne Preludium Szymanowskiego, romans Klary Wieck (-Schumann), cudowną kompozycję Ericha Korngolda, kompozycję mało znanego przyjaciela Fritza Kreislera ... Zresztą każdy z tych starannie dobranych krótkich utworów był osobnym zjawiskiem i osobną historią do opowiedzenia. Ważny, pozostający w pamięci wieczór ...




poniedziałek, 10 października 2022

Fortepianarium. X-lecie. Beethoven symfonicznie i fortepianowo.

 Trudno uwierzyć, ale zabrzańska kolekcja i powiązana z nią seria koncertów ma już 10 lat. 14 października 2012 roku otwieraliśmy Fortepianarium. W ostatnich latach zbiór instrumentów bardzo się powiększył, a miejsce jest wykorzystywane koncertowo i nagraniowo. 

W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować gospodarzom budynku i dobroczyńcom, którzy udostępnili fantastyczną dla tej działalności przestrzeń. To Przedsiębiorstwo Górnicze DEMEX i stowarzyszenie Kopalnia Sztuki. Przez 10 lat udzielano mi wsparcia gościny i często wspierano ciepłym słowem za co najserdeczniej dziękuję! 

Dziesięciolecie postanowiliśmy uczcić koncertem, w którym wykorzystamy możliwie dużą ilość fortepianów. Ponieważ literatury na 4 i więcej fortepianów prawie nie ma, zdecydowaliśmy się sięgnąć po dostępne opracowania symfonii Beethovena dla czterech pianistów. Do udziału w koncercie zaprosiłem Irminę Obońską (prywatnie moją Żonę), Marię Muryhinę i Elizę Pawłowską. Nasz wybór padł na dwie bardzo różne symfonie wykonane po raz pierwszy w Theater an der Wien w 1808 roku - V ("Symfonię losu" lub "Symfonię patetyczną) i VI ("symfonię pastoralną"). Pierwszą z nich wykonaliśmy na czterech fortepianach "brązowych", wcześniejszych i prostostrunnych w a=430 Hz. To odrestaurowany przez Matthiasa Arensa Traugott Berndt (1845-47), Rönisch z lat sześćdziesiątych XIX wieku odrestaurowany przez Janusza Paszka, niedawno nabyty Matthäs u. Kanhäuser z lat siedemdziesiątych w stanie grającym bez rekonstrukcji i pochodzący z Wysp Brytyjskich Pohlmann z 1888 roku. Pastoralna zabrzmiała na dwóch młodszych. "czarnych" fortepianach Bechstein  (1894) i Seiler (1908). Wykonanie okazało się pewnym wyzwaniem, bez dyrygenta nie jest tak łatwo ... Ale daliśmy radę! 

A poniżej tort z okazji 10-lecia: 







poniedziałek, 9 maja 2022

Kolejna niedziela w Fortepianarium. Pstrąg i świetny xxx.


 

Eliza Pawłowska i Dymitr Olszewski to artyści doskonale w Fortepianarium znani i lubiani. Tym razem wraz z grupą przyjaciół przedstawili fantastyczny program, na który złożyły się dwa kwintety fortepianowe: f-moll op. 41 Jana Ladislava Dusíka i sławny „Pstrąg” Schuberta.

Choć wiele kwintetów fortepianowych to utwory na fortepian i kwartet smyczkowy, czasem spotykana jest również nawiązująca do renesansowej praktyki grania w consorcie instrumentów (to porównanie „kradnę” od Dymitra Olszewskiego) kombinacja skrzypiec, altówki, wiolonczeli i kontrabasu. Kwintet Dusíka jest chyba najwcześniejszym przykładem tak rozumianego kwartetu, kwintet Schuberta najbardziej znanym. Podczas koncertu zaczęliśmy się wspólnie zastanawiać dlaczego kwintet Dusíka – utwór ze wszech miar znakomity ! - jest tak rzadko wykonywany. Wysunąłem kilka koncepcji: Dusík pisał zazwyczaj muzykę absolutną bez tytułu, programu: sonaty, tria, kwartety; na równym – zawsze znakomitym - poziomie. Ponieważ tych świetnie napisanych utworów jest bardzo dużo pewnie pomogłaby niektórym z nich jakaś legenda dotycząca powstania (to znów koncepcja Dymitra). Choć sam życiorys kompozytora (zachęcam do sięgnięcia choćby po informacje z internetu) był niesłychanie barwny i „full of zasadzkas”. A może po prostu to czy muzyka staje się częścią kanonu (to z kolei określenie Bruce’a Haynesa z książki The End of Early Music) jest wynikiem przypadku, zbiegu okoliczności …

Ten niezwykle ciekawy zestaw utworów zaserwowany został przez artystów w sposób niezwykle świeży: ze zrozumieniem, wrażliwością, radością muzykowania, chęcią odkrywania wspólnych barw i podzielenia się tym z publicznością. Dla mnie: muzyka-wykonawcy to ogromna radość, kiedy koncert po prostu sprawia mi przyjemność, wciąga i frapuje. Nie może tu zabraknąć mojego osobistego ukłonu dla Elizy Pawłowskiej, która z mojego Traugotta Berndta wyciągnęła masę nieoczekiwanych i pięknych kolorów pianistycznych.

Świetny koncert: program i wykonanie zasługujący na częste pokazywanie. Ogromne brawa i podziękowania za niekomercyjne jak zwykle u mnie granie dla Elizy Pawłowskiej, Szymona Strzelczyka, Natalii Miś, Dymitra Olszewskiego, Aleksandry Buczyńskiej-Kusak i Rafała Gorczyńskiego.

wtorek, 21 września 2021

Traugott Berndt w akcji

 


Z dużym opóźnieniem brakująca informacja z własnego podwórka.

    Oto płyta będąca portretem znakomitego fortepianu wrocławskiej firmy Traugott Berndt modelowo odrestaurowanego przez Matthiasa Arensa z Lipska. Instrument przez wiele lat był głównym aktorem organizowanych przeze mnie w zabrzańskim Fortepianarium koncertów (teraz liczba grających XIX-wiecznych instrumentów się zwiększyła, ale instrument jest wciąż w akcji!). To nie tylko zabytkowy fortepian służący do grania muzyki z 40-tych lat XIX wieku; to fortepian piękny i bardzo uniwersalny doskonale "czujący się" i w muzyce wcześniejszej, i trochę późniejszej. 

    W programie cztery fantastyczne polonezy koncertowe Ferdinanda Riesa, kilka opracowanych przeze mnie polonezów Ogińskiego, wreszcie wielka Sonata op. 48 Jana Ladislava Dusika. 

    Miłego słuchania! A w najbliższą niedzielę (26.09.2021) będziemy promować płytę na koncercie w Fortepianarium.

poniedziałek, 8 marca 2021

Maria Murygina w Fortepianarium




 Maria Murygina (a w paszportowej transliteracji z białoruskiego to Marija Muryhina) to absolwentka katowickiej Akademii Muzycznej w klasie prof. Joanny Domańskiej, pianistka działająca obecnie na Śląsku, w tym w Zabrzu! Nie mogło zatem zabraknąć Jej występu w naszym Fortepianarium. Zagrała pierwszy, po zniesieniu zakazu organizowania imprez artystycznych, koncert w kolekcji.

Zaproponowała bardzo efektowny program, w którym fortepianowa wersja "Obrazków z wystawy" uzupełniona została o cztery preludia Sergiusza Rachmaninowa i etiudę Franciszka Liszta. Do wykonania wybrała fortepian Seiler z początku XX wieku; instrument o pięknym, secesyjnym wyglądzie, pełnym giętkich linii. ozdobnym i eleganckim. Kiedy grała wydawało się, że gra na instrumencie cztery razy większym, przy czym nie mam tu na myśli tylko wolumenu brzmienia, ale przede wszystkim szlachetność i przestrzenność forte. Znakomicie budowana forma utworów, doskonałe wyważenie elementów śpiewnych i tych, wymagających precyzyjnej artykulacji (Seiler jest w tym świetny, a artystka wyzyskała to w sposób mistrzowski), bogata paleta barw, bardzo kreatywna pedalizacja. Koncert wciągający od pierwszej do ostatniej chwili, poruszający emocjonalnie do łez (o tym odczuciu katharsis w finale "Obrazków z wystawy", które przeżyłem mówili mi również inni słuchacze). Słuchając tak wykonywanych "Obrazków" miałem wrażenie, że wersja orkiestrowa jest dużo uboższa od fortepianowej!

Wielki koncert na małym instrumencie i w małej sali.