Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pianoforte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pianoforte. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lutego 2022

Cudowna muzyka Bortniańskiego. Domowe nagranie sonat.


 Muzykę Bortniańskiego poznałem już dawno. Pierwszymi utworami, które wykonywałem (jako dyrygent) były dwa cudowne koncerty wokalne. Urzekło mnie w nich to, że łączą to, co najpiękniejsze w muzyce Wschodu i Zachodu. Dopiero później poznałem inne, również wcześniejsze, siedemnastowieczne kompozycje (koncerty partesne), w których również spotyka się Wschód i Zachód. Może stąd właśnie moja miłość do Ukrainy, która znajduje się między Wschodem i Zachodem.

Trzy sonaty klawesynowe / fortepianowe to już muzyka w pełni włoska. Odpowiedniki znajdziemy w twórczości Cimarosy, Sartiego … A jednocześnie to chyba jedne z najpiękniejszych włoskich sonat klawiszowych II poł. XVIII w. Już dawno nosiłem się z zamiarem nakręcenia krótkiego filmu z tą muzyką. Oto i on …

Trochę przypadkowo zbiegło się to w czasie z zagrożeniem dla Ukrainy, kraju, który wart jest uwagi i podziwu choćby z tego powodu, że jako jedyny w przestrzeni postsowieckiej (oczywiście pomijam tu kraje bałtyckie…) nie zawiesił instytucji demokratycznych wyborów. Kraju, który w bardzo niesprzyjających geopolitycznych warunkach, konsekwentnie broni wolności i niezależności. Kraju, w którym mam wielu wspaniałych przyjaciół.

Im właśnie chcę dedykować to nagranie ...

https://www.youtube.com/watch?v=us-nsZof4pE&t=1668s

wtorek, 21 września 2021

Traugott Berndt w akcji

 


Z dużym opóźnieniem brakująca informacja z własnego podwórka.

    Oto płyta będąca portretem znakomitego fortepianu wrocławskiej firmy Traugott Berndt modelowo odrestaurowanego przez Matthiasa Arensa z Lipska. Instrument przez wiele lat był głównym aktorem organizowanych przeze mnie w zabrzańskim Fortepianarium koncertów (teraz liczba grających XIX-wiecznych instrumentów się zwiększyła, ale instrument jest wciąż w akcji!). To nie tylko zabytkowy fortepian służący do grania muzyki z 40-tych lat XIX wieku; to fortepian piękny i bardzo uniwersalny doskonale "czujący się" i w muzyce wcześniejszej, i trochę późniejszej. 

    W programie cztery fantastyczne polonezy koncertowe Ferdinanda Riesa, kilka opracowanych przeze mnie polonezów Ogińskiego, wreszcie wielka Sonata op. 48 Jana Ladislava Dusika. 

    Miłego słuchania! A w najbliższą niedzielę (26.09.2021) będziemy promować płytę na koncercie w Fortepianarium.

niedziela, 27 października 2019

Dussek już w sprzedaży ! Sonaty op. 9 + Cierpienia francuskiej królowej


To dla mnie ważna płyta ! Sonaty op. 9 są niesamowite; to jeszcze czasy późnego Mozarta, a nam wydaje się, że słuchamy muzyki napisanej przynajmniej 25 lat później!
Ta muzyka fascynowała mnie od długiego czasu. Nagranie zdecydowałem się zrealizować na kopiach fortepianów Waltera wykonanych przez Roberta Browna. Dussek był muzycznym kosmopolitą; warto poczytać o jego burzliwym życiu pełnym dziwnych perypetii (historia z przypadkowym posądzeniem o zdradę na dworze rosyjskim, w  wyniku której musiał z Rosji uciekać) ... w każdym razie podróżował po całej Europie i grał niewątpliwie "na zmianę" na wiedeńskich i angielskich fortepianach. Wykonanie na instrumencie angielskim byłoby niewątpliwie prostsze, na wiedeńczyku trzeba się trochę bardziej napracować nad osiągnięciem odpowiedniej śpiewności. Co ciekawe, to muzyka, którą wciąż można wykonać na klawikordzie lub klawesynie (w tym ostatnim wypadku to bardzo ciekawe doświadczenie, ale na klawesynowe nagranie bym się raczej już nie zdecydował ...)  Instrumenty wiedeńskie sprzyjają budowaniu dramatyzmu i afektom burzliwym, ułatwiają też osiąganie ogromnych kontrastów. Mam nadzieję, że słuchacze odnajdą w moim nagraniu pełnoprawne, zróżnicowane i bogate wyrazowo historie, bo przecież sonata - muzyka absolutna - to właśnie opowiedziana dźwiękami długa historia z najróżniejszymi odsłonami i epizodami. 
Oprócz sonat na płycie jedna z najważniejszych kompozycji programowych w historii muzyki - Cierpienia francuskiej królowej, mówiąca o egzekucji Marii Antoniny (Dussekowi udało się zbiec przed szałem francuskiej rewolucji do Anglii i tam, z bezpiecznego oddalenia, obserwował szalejącą rewolucyjną pożogę). 
Płyta w dystrybucji firmy DUX. 

niedziela, 22 września 2019

Fortepianarium.

W tym sezonie obok koncertów Muzycznego Klubu Fortepianarium rozpoczynamy nową inicjatywę Zabrzańską Akademię Klawiszową Marka Toporowskiego. Przewidziane - spotkania weekendowe oraz letnie warsztaty.



wtorek, 17 września 2019

Wleńskie Lato z Muzyką Dawną. Po kamieniach z pianoforte do raju.


 A ostatni mój koncert odbył się w zaprawdę magicznym miejscu. To wszystko dzięki mojej absolwentce – Małgorzacie Zuchowicz organizującej „Wleńskie Lato Muzyczne”.
Do kościółka św. Jadwigi we Wleniu, opodal pałacu Lenno, samochodem właściwie nie dojedziesz. Chyba, że bardzo nie chcesz nosić pianoforte … chociaż moja Dacia z pianoforte w środku znowu dała radę, ale ten stromy podjazd po kamieniach, rowach, przez bramkę, ze złożonymi lusterkami zapamiętam na długo i chyba wolę go już nie powtarzać !



Ale miejsce do uprawiania muzyki – magiczne.







 Z pobliskiego zamku Lenno (obecnie pensjonat i kawiarnia) rozciąga się fantastyczny widok na Karkonosze).



Cudownie gra się na pianoforte w takiej ciszy i otoczeniu.
Zaproponowałem program muzyki II połowy XVIII wieku : „Nie tylko Mozart” (czytaj: w tym koncercie nie będzie żadnego Mozarta tylko wielu mało znanych kompozytorów). Sonaty Hyacinthe’a Jadin, George’a Fredericka Pinto, Cierpienia francuskiej Królowej Jana Ladislava Dusseka vel Dusika), utwory Bortniańskiego i Solera.
Zastanawiałem się kto też dotrze na ten koncert. Dotarła tam niezwykła publiczność: ludzie ciekawi świata i skupieni na poszukiwaniu piękna. Od młodej poetki i pisarki – Renaty Galik – dostałem piękny prezent; napisaną przez nią książkę.

Dla Małgorzaty Zuchowicz ogromne podziękowania za umożliwienie bycia w tym pięknym miejscu, a wszystkim naprawdę polecam wycieczkę do Wlenia. Na koncert lub po prostu tak. Mam jednak nadzieję, że muzyka dawna będzie tam stale obecna i będzie jej coraz więcej. Cieszę się, że koncerty konsekwentnie wspiera pan Artur Zych - burmistrz Wlenia, dla którego w tym miejscu nie mogło zabraknąć podziękowań. 


piątek, 30 sierpnia 2019

II Warszawskie Warsztaty Klawiszowe Marka Toporowskiego zakończone!


Pięknie zakończyliśmy II Warszawskie Warsztaty Klawiszowe Marka Toporowskiego.
W tym roku – trochę skromniejsze pod względem ilości uczestników. Za to bardzo (moim, nieobiektywnym zdaniem) udane pod względem atmosfery i poziomu!
Nazwa „warsztaty klawiszowe” nie jest przypadkowa … od wielu już lat zachęcam moich uczniów, studentów, kursantów, przyjaciół do wypróbowywania repertuaru na najrozmaitszych instrumentach klawiszowych. W pewnym sensie to obcowanie z różnymi instrumentami uczy więcej niż uwagi znamienitych belfrów, a jeśli nauczyciel okaże się dobrym przewodnikiem po świecie klawiszy zachęcającym do własnopalcego eksperymentowania – to tym lepiej i „wartość procesu dydaktycznego” wzrośnie z atomową siła rażenia!
Bardzo się cieszę, że moje kursy stale goszczą uczestników z Ukrainy. To jedna z moich licznych idées fixes – polsko-ukraińskie kursy muzyczne. Jestem przekonany, że ukraiński świat klawesynowy ma przed sobą ogromną przyszłość; tamtejsi decydenci i włodarze akademiccy muszą jednak uświadomić sobie potencjał tkwiący w instrumencie nie uważanym potocznie za część miejscowej kultury. Świetnie wykształconym pianistycznie, niesłychanie wrażliwym i otwartym tak na wschodnią, jak i zachodnią muzykę ukraińskim klawesynistkom (zazwyczaj) wystarczą owe przysłowiowe dwie słowie – kilka wskazówek stylistycznych, aby grać porażająco mądrze i pięknie.
Myślę też, że ten kontakt młodzieży – jakże różny od wszechobecnego w Polsce modelu kontaktu, Pan – gastarbeiter (też potrzebnego!) - jest i nam, i przyjaciołom zza południowo-wschodniej granicy bardzo potrzebny i pomaga budować coś ważnego na przyszłość.
Świetnie udała się wizyta w pracowni Andrzeja Włodarczyka, który pokazał nam nad czym aktualnie pracuje i udostępnił cudowny zbiór XIX-wiecznych, przykładnie utrzymanych fortepianów. Zaś wykonana przez niego kopia XVIII-wiecznego Waltera, wciąż udoskonalana, gra naprawdę świetnie.
Zastanawiałem się jak w kontekście repertuaru XVIII-wiecznego sprawdzą się organy kościoła ewangelicko-reformowanego w Warszawie; instrument bądź co bądź późnoromantyczny kongenialnie odrestaurowany przez firmę Olgierda Nowakowskiego z Zabrza. Zajęcia te okazały się fantastyczną zabawą w grę barwami, nauką opanowania dużej kościelnej akustyki. Piękne i inspirujące przedpołudnie.
Jestem niesłychanie zobowiązany Wioletcie Wysopal; świetnej traversistce, studentce ostatniego roku AM w Krakowie. Mój pomysł wprowadzenia osoby, która będzie z uczestnikami grać muzykę kameralną; czasem w ramach zajęć, czasem niezależnie, sprawdził się doskonale. Wiola doskonale odczytała moją intencję; ten kurs bez niej byłby po prostu trudny do wyobrażenia!
Instrumenty (klawesyny, kopię fortepianu Steina, fortepian Krall & Seidler) przygotował do kursu Jacek Guzowski. Prowadził też zajęcia ze strojenia klawesynu.

Podziękowania dla wszystkich. A ja już myślę o kolejnej edycji letnich kursów, atrakcjach i bonusach … Być może – w przyszłym roku – kursy zorganizuję poza Warszawą. Zatem zachęcam do śledzenia informacji (choćby na tym blogu).




środa, 3 stycznia 2018

Muzyka na skrzypce i fortepian w katowickiej Akademii


Już wkrótce w katowickiej Akademii ... w niecodziennym dla mnie repertuarze. Choć jako uniwersalnemu klawiszowcowi, który z niejednego chleba piec jadł ...

poniedziałek, 20 lutego 2017

Jeszcze o sesji ...

Uzupełniając poprzedni wpis przytaczam tekst Katarzyny Drogosz (za Jej zgodą) wydrukowany w sesyjnej książeczce :

 Artysta i Rzemieślnik. Dwie różne profesje, dwa różne spojrzenia na świat. Czy naprawdę różnią się one od siebie aż tak bardzo? W świecie muzyki są przecież od siebie zależne, przenikają się wzajemnie i zazębiają. Prowadzą wzajemny dyskurs. Artysta nie może funkcjonować bez Rzemieślnika, zaś egzystencja zawodowa tego drugiego uwarunkowana jest potrzebami Artysty. Co więcej, Artysta jest także rzemieślnikiem: muzyka jest bowiem, w najlepszym znaczeniu tego słowa, rękodziełem. A czy Rzemieślnik może być jednocześnie artystą? Oczywiście – tak! Najlepszym przykładem niech będą budowniczowie instrumentów muzycznych łączący w sobie wyobraźnię twórcy i techniczny warsztat wytwórcy. Dyscyplina precyzji przy jednoczesnej swobodzie adaptacji są warunkiem powstania instrumentów tak doskonałych, jak ten, któremu poświęcona zostanie niniejsza sesja.
Dwa dni proponowanych przez nas koncertów i prezentacji będą więc swego rodzaju laboratorium, w którym zmieszają się doświadczenia artystów i budowniczych, wykonawców i wytwórców.
W centrum zainteresowania znajdzie się instrument zbudowany przez konserwatora i fortepianmistrza, Roberta Browna w 2004 roku, w kierowanym przez niego warsztacie w Oberndorfie koło Salzburga. Za wzorzec dla tego instrumentu posłużył fortepian zbudowany w 1782 roku w Wiedniu przez Antona Gabriela Waltera - typowy dla epoki klasyków wiedeńskich.
Obcowanie z tej klasy instrumentem pozwala nam odnieść się do mitu, że „Mozart marzył o Steinwayu”. Nie tak było. Mozart marzył najpierw o „Steinie” czyli instrumencie Johanna Andreasa Steina, którego warsztat w Augsburgu odwiedzał w 1777 roku i którego osiągnięciami się zachwycał. Po przeprowadzce do Wiednia zamarzył mu się zaś „Walter” i pragnienie to spełnił nabywając swój instrument w 1782 od tego właśnie budowniczego.
Oryginał prezentowanego i omawianego tu fortepianu to jeden z wielu cennych, osiemnastowiecznych instrumentów zachowanych do naszych czasów, świadczących o wysokim poziomie budownictwa klawiszowego. W tym czasie fortepian był w stolicy Austrii pewnym novum. Szybko zyskiwał jednak na znaczeniu i powoli obejmował przewodnictwo w bogatym osiemnastowiecznym świecie instrumentów klawiszowych.
Fortepian Mozarta jest świadkiem pewnej epoki i stylu w muzyce. Jej najbardziej adekwatnym, naturalnym nośnikiem. W jego cechach konstrukcyjnych, możliwościach brzmieniowych oraz tych czysto technicznych, pianistycznych, drzemie wiele odpowiedzi na pytania o interpretację dzieł Wolfganga Amadeusza oraz innych współczesnych mu kompozytorów. Jest to jeden z ważniejszych powodów, dla którego ten i podobne do niego instrumenty coraz chętniej się kopiuje. A może lepiej powiedzieć: buduje się instrumenty wzorowane na dawnych modelach korzystając z podobnych materiałów oraz technik rzemieślniczych, odtwarza się filozofię funkcjonowania instrumentu i estetykę jego brzmienia, bo przecież nie o kopiowanie dla samego kopiowania tu idzie.
Instrument Waltera to instrument doskonały, ukazujący piękno brzmienia nie tylko w muzyce Mozarta. Nie z przekory, a z potrzeby pokazania jak najbardziej wszechstronnych zalet instrumentu, na „fortepianie Mozarta” w czasie sesji zabrzmią kompozycje wielu innych mistrzów drugiej połowy XVIII i początków XIX wieku. Usłyszymy twórców z kręgu wiedeńskiego: Josepha Haydna i Jana Vaclava Vořiška. Wykonane zostaną także utwory kompozytorów, którzy – choć wykształceni w wiedeńskim stylu – większość twórczego życia spędzili poza stolicą Austrii. Należą do nich Ignaz Pleyel, Vaclav Jan Křtitel Tomašek, Józef Elsner. Zwrócimy się także w kierunku kompozytorów związanych ze szkołą angielską: Jana Ladislava Dusíka i George’a Fredericka Pinto.
Fortepian Mozarta ukaże się tak w odsłonie solowej, jak i kilku odsłonach kameralnych: w duecie na cztery ręce, ze skrzypcami oraz w trio.
Do wykonania i autorskiego komentowania koncertów zaprosiliśmy wykładowców Akademii Muzycznej w Krakowie: Teresę Kamińską oraz Marka Toporowskiego, doktoranta: flecistę Przemysława Wiśniewskiego oraz wybitnych absolwentów Uczelni: Joannę Owczarek-Ciszewską i Roberta Bacharę. Dołączą do nas także zaprzyjaźnieni goście: wiolonczelistka Maria Misiarz oraz pianistka Irmina Obońska-Toporowska. Po raz kolejny zaproszenie Akademii Muzycznej w Krakowie przyjęła także czeska pianistka i fortepianistka – Petra Matějová, która nie tylko zaprezentuje fortepianowe dzieła swoich rodaków, ale wygłosi także wykład na temat ściśle związany z wykonawstwem muzyki czasów klasycyzmu i wczesnego romantyzmu: poruszy problematykę kryteriów doboru właściwego tempa.
Last but not least, o fortepianie przez siebie zbudowanym oraz o swoich doświadczeniach konstruktora i konserwatora opowiadał będzie Robert Brown, jeden z najwybitniejszych mistrzów w swojej dziedzinie.
Zapraszamy na dwa dni fortepianowego laboratorium do krakowskiej Auli Florianka.
Katarzyna Drogosz





niedziela, 19 lutego 2017

Fortepian Mozarta nie tylko dla muzyki Mozarta


Pięknie wyszła nam sesja prezentująca kopię fortepianu Waltera z 1782 roku – zdumiewającego dzieła Roberta Browna. Instrument, w którym nie sposób się od pierwszego wejrzenia (raczej od pierwszego dotknięcia) zakochać. Instrument o mocnym, ciepłym dźwięku, jednocześnie tak fantastycznie retoryczny i „gadający”. Ta druga cecha najprawdopodobniej dzięki specyficznemu ograniczeniu powierzchni płyty rezonansowej (podział płyty na część rezonującą i nie dobrze widać na zdjęciach).




Mógł do nas przybyć dzięki Robertowi Brownowi, dzięki któremu mogliśmy nieodpłatnie z instrumentu skorzystać oraz Katarzynie Drogosz, która go do Krakowa własnym sumptem i transportem dostarczyła.
Dobrej jakości zdjęcia zobaczyć można tu:

Pierwszego dnia Robert Brown dokonał prezentacji instrumentu. To, co niewidoczne na pierwszy rzut oka (a tak znaczące dla brzmienia i specyfiki tego modelu) zostało pokazane na zdjęciach. Potem pierwszy koncert. Niezwykle ciekawa muzyka kameralna Józefa Elsnera, wciąż niedocenianego w błyskotliwym wykonaniu Katarzyny Drogosz panującej nad każdym odcieniem barwy fortepianu i jej znakomitych partnerów - Roberta Bachary i Teresy Kamińskiej. Potem małe wprowadzenie w świat muzyki czeskiej. Petra Matějová w utworach Vořiška i Tomaška. Szczególnie sonata Es-dur tego ostatniego z przepiękną As-durową, pełną zaskakujących modulacji częścią zrobiła piorunujące wrażenie.
Warto przy tej okazji, że Petra zarejestrowała komplet sonat tego znakomitego wirtuoza fortepianu.
Zaprosiłem ją również do wygłoszenia wykładu o problematyce doboru tempa w epoce, w której pojawił się już metronom Winkela (znany jako metronom Mälzla, który Winkelowi pomysł ukradł).
A potem jeszcze dwa koncerty : Tria Ohne Worte (Joanna Owczarek, Przemysław Wiśniewski i Maria Misiarz), w którym mogliśmy podziwiać wspaniałe współdziałanie artykulacyjne prawej ręki wykonawczyni z fletem (o innych zaletach koncertu nie piszę, a było ich wiele!) oraz mój własny z udziałem mojej Żony, w którym zaprezentowałem muzykę wymagającą innych niż wiedeńskie „zalet charakteru”, zmuszającą do innej zupełnie pedalizacji – muzykę londyńskiej szkoły fortepianowej. A razem zagraliśmy jeszcze muzykę Mozarta i piękną, intymną 4-ręczną sonatę Kuhlaua.






środa, 10 lipca 2013

Fortepian i pianoforte

Strasznie denerwuje mnie powtarzane wciąż bezkrytycznie słowo „pianoforte”. „Czy masz własne pianoforte?”, „Będziesz grał na fortepianie czy pianoforte?” Wyrazem zagubienia terminologicznego jest również pytanie: „Czy to jest fortepian czy pianoforte”.
Termin został chyba spopularyzowany przez Polskie Radio, które (co jest chwalebne) w ramach przedstawiania światowych dokonań fonograficznych często używało tego określenia w odniesieniu do wszelkiej maści nagraniach na historycznych fortepianach.
Musimy zdać sobie sprawę, że jest to termin bardzo nieprecyzyjny. Jego jedyną racją istnienia jest zakorzeniona wśród pianistów świadomość wyjątkowości własnego instrumentu. Rzeczywiście – współczesny fortepian jest formą wysoce zunifikowaną; istniejącą w jednej, jedynie słusznej formie umożliwiającą współczesnym wirtuozom bezproblemowe i bezrefleksyjne (zazwyczaj nie wiedzą co siedzi pod maską) przemieszczanie się z jednej sali koncertowej do drugiej. Dawne fortepiany – przynajmniej do początku XX wieku – to olbrzymie bogactwo form, gatunków, odmian ... Ale są to wszystko pianoforty lub fortepiany – instrumenty klawiszowe o mechanice młoteczkowej! Warto pamiętać, że często instrument z 1790 jest bardziej odległy od tego z 1840 niż ten drugi od współczesnego Steinwaya pomalowanego lakierem „na wysoki połysk”.
Swoją drogą ciekaw jestem czy ktokolwiek uznałby za przejaw dobrego smaku postawienie sobie w domu tak wypicowanej i błyszczącej się meblościanki jak współczesny fortepian. Cóż, de gustibus non est disputandum, ale chyba to zwycięstwo dążących do prostoty techników nad artystyczną formą instrumentu jest znamienne.
Proszę nie myśleć jednak, że odrzucam współczesne formy fortepianu i na nich nigdy nie gram. Lubię grać również na współczesnych, dobrze brzmiących instrumentach i nawet mi ten czarny lakier nie przeszkadza.  
A przy okazji : super się gra na walterowskiej kopii Paula McNulty'ego !

Zatem – odzwyczajajmy się od „pianoforte” i dookreślajmy rodzaj instrumentu – wczesny fortepian wiedeński, kopia instrumentu Waltera z końca XVIII wieku; fortepian stołowy z I połowy XIX wieku, fortepian Pleyela z ..., współczesny koncertowy fortepian Fazioli. czy Steinway czy coś tam jeszcze.

 
 
To trochę trudniejsze, ale też trochę mądrzejsze.