Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka dawna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka dawna. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 stycznia 2018
niedziela, 22 listopada 2015
Roman Stelmaszczuk. Роман Стельмащук (1965-2015)
Zmarł właśnie we Lwowie. Dla nas - polskich muzyków, którzy gościli na Festiwalu Muzyki Dawnej, którego był założycielem, organizatorem i spiritus movens - jest to wiadomość niezmiernie przygnębiająca.
Roman Stelmaszczuk zrobił wiele dla tego, aby lwowski festiwal stał się miejscem spotkania muzyków z Ukrainy i innych krajów Europy. Wschodniej i zachodniej. Bardzo wiele uczynił dla współpracy z Polską, świetnie zresztą po polsku mówił...
Powiem tylko, że dla mnie ta strata jest stratą osobistą. Po prostu trudno mi sobie wyobrazić, że już Go we Lwowie nie spotkam. W "moim Lwowie" był czymś stałym i niezmiennym, kimś bez czyjej obecności mój pobyt byłby nieważny.
Na tym blogu nie będę powtarzał danych biograficznych. Zresztą ich nie mam. W internecie jest bardzo mało informacji. Chyba zadanie dla ukraińskich przyjaciół, aby stworzyć hasło w wikipedii. A może - ktoś z Was da radę mi coś podesłać? Chętnie na tym blogu zamieszczę.
W internecie znalazłem chyba tylko dwa zdjęcia.Tu wklejam to mniej piękne, ale chyba bardziej oddające to, jakim Go pamiętam.
O prowadzonym przez niego zespole "A Capella Leopolis" pisałem już wcześniej :
http://marektoporowski.blogspot.com/2015/05/a-capella-leopolis-w-warszawie-koscio.html
Śpij spokojnie. Niech Aniołowie zawiodą Cię do raju pełnego muzyki.
Вічна пам'ять.
piątek, 12 lipca 2013
Musicae Antiquae Collegium Varsoviense
Dzisiejszy koncert mozartowski - efektowne Divertimento D-dur, koncert A-dur KV 488, symfonia Haffnerowska. Bardzo lubię z tym zespołem grać. Znam tu prawie każdego z muzyków; z większością łączą mnie różne "sprawki" kameralne, wspólne doświadczenia i przeżycia. Muszę też powiedzieć, że ostatnio grają wspaniale. Jeden z niewielu polskich zespołów barokowych działających regularnie razem, próbujących w tym samym składzie, po prostu zgranych... W tym wypadku jakoś nie prowadzi to do rutyny, a po prostu działa!
Jako dyrygent mam pełen komfort zajmowania się sprawami ważnymi i muzycznymi detalami. A nie na przykład odczytywaniem nut, bądź tłumaczeniem podstawowych muzycznych terminów.
Bardzo fajna i satysfakcjonująca praca, za którą serdecznie dziękuję.
A zespołowi gratuluję i życzę dobrych oraz stabilnych warunków działania! Czasy dla dobrych i niekonwencjonalnych zespołów bowiem coraz trudniejsze.
Jako dyrygent mam pełen komfort zajmowania się sprawami ważnymi i muzycznymi detalami. A nie na przykład odczytywaniem nut, bądź tłumaczeniem podstawowych muzycznych terminów.
Bardzo fajna i satysfakcjonująca praca, za którą serdecznie dziękuję.
A zespołowi gratuluję i życzę dobrych oraz stabilnych warunków działania! Czasy dla dobrych i niekonwencjonalnych zespołów bowiem coraz trudniejsze.
środa, 10 lipca 2013
Fortepian i pianoforte
Strasznie denerwuje mnie powtarzane wciąż bezkrytycznie
słowo „pianoforte”. „Czy masz własne pianoforte?”, „Będziesz grał na
fortepianie czy pianoforte?” Wyrazem zagubienia terminologicznego jest również
pytanie: „Czy to jest fortepian czy pianoforte”.
Termin został chyba spopularyzowany przez Polskie Radio,
które (co jest chwalebne) w ramach przedstawiania światowych dokonań
fonograficznych często używało tego określenia w odniesieniu do wszelkiej maści
nagraniach na historycznych fortepianach.
Musimy zdać sobie sprawę, że jest to termin bardzo
nieprecyzyjny. Jego jedyną racją istnienia jest zakorzeniona wśród pianistów
świadomość wyjątkowości własnego instrumentu. Rzeczywiście – współczesny
fortepian jest formą wysoce zunifikowaną; istniejącą w jednej, jedynie słusznej
formie umożliwiającą współczesnym wirtuozom bezproblemowe i bezrefleksyjne
(zazwyczaj nie wiedzą co siedzi pod maską) przemieszczanie się z jednej sali
koncertowej do drugiej. Dawne fortepiany – przynajmniej do początku XX wieku –
to olbrzymie bogactwo form, gatunków, odmian ... Ale są to wszystko pianoforty
lub fortepiany – instrumenty klawiszowe o mechanice młoteczkowej! Warto
pamiętać, że często instrument z 1790 jest bardziej odległy od tego z 1840 niż
ten drugi od współczesnego Steinwaya pomalowanego lakierem „na wysoki połysk”.
Swoją drogą ciekaw jestem czy ktokolwiek uznałby za przejaw
dobrego smaku postawienie sobie w domu tak wypicowanej i błyszczącej się meblościanki
jak współczesny fortepian. Cóż, de
gustibus non est disputandum, ale chyba to zwycięstwo dążących do prostoty
techników nad artystyczną formą instrumentu jest znamienne.
Proszę nie myśleć jednak, że odrzucam współczesne formy
fortepianu i na nich nigdy nie gram. Lubię grać również na współczesnych,
dobrze brzmiących instrumentach i nawet mi ten czarny lakier nie przeszkadza.
A przy okazji : super się gra na walterowskiej kopii Paula McNulty'ego !
Zatem – odzwyczajajmy się od „pianoforte” i dookreślajmy
rodzaj instrumentu – wczesny fortepian wiedeński, kopia instrumentu Waltera z
końca XVIII wieku; fortepian stołowy z I połowy XIX wieku, fortepian Pleyela z
..., współczesny koncertowy fortepian Fazioli. czy Steinway czy coś tam jeszcze.
To trochę trudniejsze, ale też trochę mądrzejsze.
piątek, 21 czerwca 2013
Elektroniczne zabawy z Bachem
...już w sieci. Można obejrzeć cały koncert :
http://www.polskieradio.pl/8/2816/Artykul/841200,TransFuzja-elektroniczne-zabawy-z-Bachem
http://www.polskieradio.pl/8/2816/Artykul/841200,TransFuzja-elektroniczne-zabawy-z-Bachem
czwartek, 19 lipca 2012
Agatka
„Agatka” Johanna Davida Hollanda to jedno z najmilszych
przeżyć, jakich dostarczyła mi dawna muzyka polska. Kompozytor określa to
dzieło jako „operetkę w 3 aktach”; my dzisiaj raczej określilibyśmy utwór jako
śpiewogrę, czy singspiel. Określenie operetka trafniej oddaje jednak formę –
muzyka zawiera bowiem również fragmenty godne najlepszych XVIII-wiecznych oper
seria, znakomicie skonstruowane ensemble i dwa przepiękne duety miłosne. I
wiele, wiele innych atrakcji ...
Najpierw moje Concerto Polacco i grupa solistów wykonała
Agatkę w ramach festiwalu w Herne (tematem festiwalu były „alianse” – zatem
polsko-niemiecka geneza opery doskonale pasowała do edycji festiwalu). W 2005
roku udało się wydać CD z zapisem live „Koncertu na imieniny Króla” z Zamku Królewskiego
w Warszawie. W maju bieżącego roku po raz pierwszy – dzięku inicjatywie Bogdana
Makala – udało się zrealizować wersję sceniczną z udziałem grupy fantastycznych
studentów Wydziału Wokalnego AM we Wrocławiu i specjalnie zebranej do tego celu
studenckiej orkiestry projektowej. Właściwie o każdym z solistów mógłbym coś
ciepłego napisać. Jestem pod wrażeniem ich zaangażowania i pasji.
W pewnym sensie możemy powiedzieć, że muzyka przewyższa
siermiężne (choć urocze jako przykład staropolskiej mowy) libretto Macieja
Radziwiłła. Razem, dzieło jest atrakcyjną formą sceniczną pełną pretekstów do
ciekawej realizacji. Skwapliwie skorzystała z tego Ewelina Pietrowiak, która
„Agatkę” wyreżyserowała w sposób lekki i smaczny, a jednocześnie biorący pod
uwagę brak środków na drogą scenografię.
Lekkość i urokliwość tej muzyki oraz znakomity warsztat
Hollanda pod względem instrumentacji zaskakują mnie za każdym razem. Tak było i
teraz – potwierdziły to dwa ostatnie wykonania – w bardzo pięknym budynku
Teatru im. Solskiego w Tarnowie oraz w klubie... wojskowym w Krakowie w ramach
Festiwalu Muzyki Polskiej z udziałem bardzo czujnej, uważnej względem solistów i po prostu
„produkującej” dobre uroczyste i pełne brzmienie (oraz, po ludzku, złożonej z
fajnych, dobrych i sympatycznych
muzyków) tym razem Orkiestry Trybunału Koronnego w Lublinie. Pięknie grające
oboje – Ola i Dominika zasługują tu na szczególne
ode mnie słowa podziękowania...
Mam nadzieję, że moja przygoda z Agatką jeszcze się nie
skończyła...
poniedziałek, 16 lipca 2012
Klawesyn pedałowy w
Słupsku
Jest taki! To, o ile mi wiadomo jedyny tego typu grający
instrument w Polsce. Konstrukcyjnie rzecz biorąc – dwa osobne instrumenty –
duży klawesyn „koncertowy” firmy Neupert i osobny klawesyn obsługiwany przez
klawiaturę nożną.
Opowiadana mi historia pojawienia się tego instrumentu w
Słupsku jest dość zabawna (choć przyznaję;
nie wiem czy prawdziwa ...) Podobno radzono się, jaki klawesyn najlepiej
kupić. W tamtych czasach modne były klawesyny pedałowe tzn. klawesyny z pedałowym
systemem zmiany rejestrów ... W katalogu Neuperta „Pedalcembalo” to jednak
właśnie taka monstrualna zabawka złożona z dwóch klawesynów.
Instrument nie był
często używany, ale mam nadzieję, że to się zmieni. Mimo rzadkiego użytkowania
obie części są w dobrym stanie.
Warto również powiedzieć, że w ostatnich latach
przewartościowano opinie na temat użycia strunowych instrumentów klawiszowych z
klawiaturą pedałową – skłaniamy się obecnie do opinii, że duża część literatury
„organowej” XVII i XVIII wieku to właśnie literatura „strunowa” a nie
„piszczałkowa”.
Choć słupski klawesyn nie jest historyczną kopią; jest w
dobrym stanie i jest pełnowartościowym medium do interpretacji tego typu
literatury.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

