Są takie koncerty, których się nie zapomina. I nie musi to być koncert w renomowanej instytucji czy koncert artysty, który jest powszechnie znany. To może być studencki dyplom.
Wczoraj (we wtorek 2 czerwca) miałem przyjemność akompaniować dwa barokowe utwory na dyplomie Yelyzavety Tsapok. Potem zsunąłem się na widownię i chłonąłem to, czym wykonawczyni zaczarowała publiczność. Liza genialnie interpretuje muzykę późnego bel canto i ekspresjonizmu. Utwory Verdiego, Straussa, Orffa, Pucciniego oraz piękny romans ukraiński Hryhorija Alczewskiego były cudownym ukoronowaniem wieczoru. To śpiewaczka, którą chciałoby się słuchać wciąż i wciąż, głos potężny i subtelny zarazem, który wciąga niczym syreni śpiew i nie pozwala nawet na chwilę skierować uwagi w inną stronę. Dla mnie - klawiszowca - równie zjawiskowy był "akompaniament", a raczej kolorystyczna i emocjonalna podbudowa wykonywanych dzieł płynąca spod palców Marty Mołodyńskiej-Wheeler.
Wielkie gratulacje dla prof. Katarzyny Oleś-Blachy, a Lizie (zwanej czasem Elą :-) ) życzę wielu dalszych sukcesów w Polsce i szeroko dalej. Wielu takich wieczorów, które poruszają serce i duszę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz