Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabrze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 maja 2022

Kolejna niedziela w Fortepianarium. Pstrąg i świetny xxx.


 

Eliza Pawłowska i Dymitr Olszewski to artyści doskonale w Fortepianarium znani i lubiani. Tym razem wraz z grupą przyjaciół przedstawili fantastyczny program, na który złożyły się dwa kwintety fortepianowe: f-moll op. 41 Jana Ladislava Dusíka i sławny „Pstrąg” Schuberta.

Choć wiele kwintetów fortepianowych to utwory na fortepian i kwartet smyczkowy, czasem spotykana jest również nawiązująca do renesansowej praktyki grania w consorcie instrumentów (to porównanie „kradnę” od Dymitra Olszewskiego) kombinacja skrzypiec, altówki, wiolonczeli i kontrabasu. Kwintet Dusíka jest chyba najwcześniejszym przykładem tak rozumianego kwartetu, kwintet Schuberta najbardziej znanym. Podczas koncertu zaczęliśmy się wspólnie zastanawiać dlaczego kwintet Dusíka – utwór ze wszech miar znakomity ! - jest tak rzadko wykonywany. Wysunąłem kilka koncepcji: Dusík pisał zazwyczaj muzykę absolutną bez tytułu, programu: sonaty, tria, kwartety; na równym – zawsze znakomitym - poziomie. Ponieważ tych świetnie napisanych utworów jest bardzo dużo pewnie pomogłaby niektórym z nich jakaś legenda dotycząca powstania (to znów koncepcja Dymitra). Choć sam życiorys kompozytora (zachęcam do sięgnięcia choćby po informacje z internetu) był niesłychanie barwny i „full of zasadzkas”. A może po prostu to czy muzyka staje się częścią kanonu (to z kolei określenie Bruce’a Haynesa z książki The End of Early Music) jest wynikiem przypadku, zbiegu okoliczności …

Ten niezwykle ciekawy zestaw utworów zaserwowany został przez artystów w sposób niezwykle świeży: ze zrozumieniem, wrażliwością, radością muzykowania, chęcią odkrywania wspólnych barw i podzielenia się tym z publicznością. Dla mnie: muzyka-wykonawcy to ogromna radość, kiedy koncert po prostu sprawia mi przyjemność, wciąga i frapuje. Nie może tu zabraknąć mojego osobistego ukłonu dla Elizy Pawłowskiej, która z mojego Traugotta Berndta wyciągnęła masę nieoczekiwanych i pięknych kolorów pianistycznych.

Świetny koncert: program i wykonanie zasługujący na częste pokazywanie. Ogromne brawa i podziękowania za niekomercyjne jak zwykle u mnie granie dla Elizy Pawłowskiej, Szymona Strzelczyka, Natalii Miś, Dymitra Olszewskiego, Aleksandry Buczyńskiej-Kusak i Rafała Gorczyńskiego.

wtorek, 21 września 2021

Traugott Berndt w akcji

 


Z dużym opóźnieniem brakująca informacja z własnego podwórka.

    Oto płyta będąca portretem znakomitego fortepianu wrocławskiej firmy Traugott Berndt modelowo odrestaurowanego przez Matthiasa Arensa z Lipska. Instrument przez wiele lat był głównym aktorem organizowanych przeze mnie w zabrzańskim Fortepianarium koncertów (teraz liczba grających XIX-wiecznych instrumentów się zwiększyła, ale instrument jest wciąż w akcji!). To nie tylko zabytkowy fortepian służący do grania muzyki z 40-tych lat XIX wieku; to fortepian piękny i bardzo uniwersalny doskonale "czujący się" i w muzyce wcześniejszej, i trochę późniejszej. 

    W programie cztery fantastyczne polonezy koncertowe Ferdinanda Riesa, kilka opracowanych przeze mnie polonezów Ogińskiego, wreszcie wielka Sonata op. 48 Jana Ladislava Dusika. 

    Miłego słuchania! A w najbliższą niedzielę (26.09.2021) będziemy promować płytę na koncercie w Fortepianarium.

niedziela, 14 czerwca 2020

Cudowny Rädecker

Fortepian stołowy Johanna Dietricha Rädeckera to instrument, który rozpoczął moją przygodę z kolekcjonowaniem fortepianów (zbieractwo innych instrumentów zaczęło się chwilę wcześniej...).


Instrument można dość precyzyjnie datować. W 1831 lub 1832 roku firma po fuzji używała już nazwy Rädecker - Lunau budując nadal podobne instrumenty. Zatem fortepian powstał krótko przed połączeniem. Świadczy o tym tabliczka:


Oprócz "zabrzańskiego" znane są jeszcze trzy egzemplarze.
Bogaty materiał czytelnik znajdzie na stronie Ibo Ortgiesa:
Dokonana w 2011 roku przez Matthiasa Arensa rekonstrukcja przywróciła instrumentowi świetność.
Przez kilka lat fortepian Rädeckera był głównym koncertowym medium zabrzańskiego Fortepianarium. Zdetronizował go (pod względem częstosci wykorzystania i pewnej uniwersalności) duży fortepian firmy Traugott Berndt.  
Fortepiany stołowe z broadwoodowską mechaniką to instrumenty ciepłe i intymne. Trudno na nich wykonywać wirtuozowską literaturę wczesnoromantyczną. Za to cudownie brzmią na nim sonatiny Friedricha Kuhlaua; jakby były nań napisane. Ostatnio nagrałem jedną z nich, stąd pomysł podzielenia sie z czytelnikami kilkoma refleksjami. To muzyka, która rzadko jest wykonywana na koncertach, bo jest rozmiarowo zbyt mała dla potrzeb wielkich recitali pianistycznych. A przecież są to muzyczne arcydzieła. Na fortepianie stołowym to już jednak prawdziwe uniwersum brzmieniowe:

A w uzupełnieniu jeszcze kilka zdjęć tego urokliwego instrumentu:













wtorek, 10 marca 2020

Lekcja próbna ze mną

Z powodu koronawirusa zrezygnowano z Dnia otwartego Akademii Muzycznej w Krakowie. Jeśli ktoś chce się ze mną umówić na próbną, bezpłatną lekcję to jest to możliwe również poza uczelnią: w Zabrzu lub Katowicach - np. w kwietniu lub maju - kiedy trochę tylko uspokoi się sytuacja.


niedziela, 1 marca 2020

Krótka historia sonaty. Agata Meissner i Mateusz Kawa w Fortepianarium 1 marca


Bardzo ciekawa opowieść o bardzo różnych utworach, które łączy nazwa "sonata".
Od najwcześniejszych przykładów gatunku takich jak wykonana przez Agatę Meissner na maleńkim szpinecie (to nasz instrument wykonany pod kierunkiem Johanna Gottfrieda Schmidta) sonata Ave maris stella Gioanopietro del Buono poprzez XVIII-wieczne sonaty klawesynowe Giovanniego Benedetto Plattiego (ten kompozytor jest coraz częściej przez klawesynistów wykonywany) i Domenica Scarlattiego. Tę część programu Agata Meissner wykonała na klawesynie wirginałowym, eksponując fantazyjne najrozmaitsze kombinacje barwne możliwe do osiągnięcia na tym instrumencie.
Mateusz Kawa rozpoczął klasycznie sonatą Mozarta, a zakończył niezwykle wirtuozowsko Fantazją - sonatą "Po lekturze Dantego" Liszta. Fascynująca była ilość kolorów wyczarowanych przez pianistę z instrumentu, przy czym to umiłowanie do poszukiwania barw widoczne było zarówno w Liszcie, w którym jest to jeden z głównych środków wyrazowych, jak i w sonacie Mozarta. To chyba pierwszy raz kiedy fortepian Seilera (instrument z 1902/3 roku) został wykorzystany w pełni solowo. Ogromnie się cieszę, że został tak wszechstronnie zaprezentowany!
Agata Meissner opowiedziała publiczności o wykonywanych utworach.

niedziela, 22 września 2019

Fortepianarium.

W tym sezonie obok koncertów Muzycznego Klubu Fortepianarium rozpoczynamy nową inicjatywę Zabrzańską Akademię Klawiszową Marka Toporowskiego. Przewidziane - spotkania weekendowe oraz letnie warsztaty.



wtorek, 9 stycznia 2018

Krakowska klasa fletu traverso w zabrzańskim Fortepianarium.

Koncert w dniu 7 stycznia 2018. Klasa fletu traverso Małgorzaty Wojciechowskiej.
Zuzanna Kozłowska, Elżbieta Tompolska i Wioletta Wysopal.
Poniżej dokumentacja zdjęciowa próby i koncertu.
Myślę, że i akustyka wnętrza, i atmosfera bardzo sprzyjała muzyce na flet traverso.
Dla mnie - duża satysfakcja !














niedziela, 24 grudnia 2017

Nowy instrument w Fortepianarium. Mannborg 755 po rekonstrukcji.

Do Fortepianarium wkrótce wraca fisharmonia Mannborg 755 po gruntownej rekonstrucji dokonanej przez Bartosza Żłobińskiego.
Oto karta instrumentu :

Typ : fisharmonia systemu ssącego, 2 man., pedał
Właściciel : Marek Toporowski
stan : renowacja z dodaniem dmuchawy elektrycznej dokonana przez Bartosza Żłobińskiego (2017)

Fisharmonia Mannborg Model 755 (1908-1909)

W założeniu jest to instrument ćwiczebny dla organistów. Katalog określa intonację i charakter brzmieniowy instrumentu jako szczególnie sposobny dla zastosowania domowego. W odróżnieniu od fisharmonii koncertowej posiada stosunkowo niewielki wybór rejestrów ograniczonych
do głosów o realnej wysokości brzmienia (8’) w manuale i organowy pedał. Nie posiada również ekspresji nieodzownej do umożliwiającej grę dynamiczną (crescendo, diminuendo) uważanej za esencję interpretacji na fisharmoniach przeznaczonych do wykonywania literatury przeznaczonej na
ten właśnie instrument. Grający mógł zastosować bądź nożne tłoczenie powietrza (rezygnując
wówczas z gry pedałowej), bądź zatrudnić kalikanta pompującego powietrze ręcznie (dźwignia z boku). W wyniku dokonanej rekonstrukcji zastąpiono tłoczenie nożne dmuchawą elektryczną.
Zwraca uwagę elegancja roboty stolarskiej.

A tak instrument został scharakteryzowany w katalogu firmy :


Nagranie w wykonaniu autora renowacji znaleźć można pod następującym linkiem :


Poniżej jeszcze kilka zdjęć tego urokliwego i eleganckiego instrumentu po renowacji:





poniedziałek, 4 grudnia 2017

Fibonacci w Zabrzu




Niedziela, 3 grudnia 2017. Niezmiernie ciekawy koncert w zabrzańskim Fortepianarium. Według dostępnych mi informacji był to jeden z pierwszych koncertów kwartetu „Fibonacci” - inicjatywy wielce obiecującej, która – oby! - przekształciła się w stały element naszego muzycznego rynku.


W polskim muzycznym światku tego typu formacje to ptak rzadki. Kwartet smyczkowy jest niewątpliwie jedną z najbardziej wymagających form kameralnego muzykowania. „Brak” instrumentu klawiszowego będącego w wielu składach kameralnych stabilnym punktem odniesienia dla intonacji stanowi tu niewątpliwie znaczącą trudność. Wyważenie proporcji między ambicjami solowymi każdego z członków kwartetu a budowaniem wspólnego brzmienia, między emocjonalnością a kulturą muzykowania, wreszcie podanie repertuaru wymyślonego jako element muzykowania domowego w formie atrakcyjnej i frapującej dla słuchacza koncertu stanowi również nie lada wyzwanie.


Fortepianariumowe wnętrze ma w sobie istotnie coś domowego i wielce stosownego dla takiego właśnie domowo-kameralnego muzykowania. Stoliki, herbata, kawa, przyjazna publiczność … Koncert był dla mnie ogromną frajdą; w naszym niewielkim wnętrzu mogłem doskonale razem z muzykami śledzić meandry poszczególnych głosów – instrumentów, cieszyć się wyrafinowaną konstrukcją każdego z prezentowanych dzieł. A były to trzy kwartety – po jednym od każdego z klasyków: Haydna, Mozarta i Beethovena. Program znakomicie dobrany i świetnie emocjonalnie wyważony.

Korzystam z okazji aby raz jeszcze podziękować muzykom za przyjęcie naszego zaproszenia i zwrócić Państwa uwagę na nową inicjatywę, która – mam nadzieję – będzie się dalej rozwijać.

wtorek, 5 listopada 2013

Marcin Zieliński w zabrzańskim Fortepianarium

Jak wszystkim chyba wiadomo jestem zwolennikiem tezy, że analogowe instrumenty elektroniczne to kraina, którą kompozytorzy i wykonawcy XX-wieku (myślę bardziej o "klasykach") ze szkodą dla sztuki przeoczyli. Udowodnił to w ostatnią niedzielę w zabrzańskim Fortepianarium organista Marcin Zieliński.
To postać ciekawa - instrumentalista, kompozytor, aranżer ... spełniający się w muzyce klasycznej i jazzowej. Czasem - jak ostatnio - na jednym koncercie.
W części jazzowej wystąpił w trio z gitarzystą Andrzejem Kańskim i perkusistą Wojciechem Bylicą.
Mnie - jako właściciela Hammonda E-112 sprezęgniętego z Leslie 760 zachwyciły jednak solowe utwory organowe; gdzie lampowy Hammond okazał się medium fascynującym w muzyce Karga-Elerta, Langlais i ... Hindemitha. Brzmienia, które wyczarował z instrumentu Marcin Zieliński sprawiły, że po raz kolejny się w moim Hammondzie rozkochałem.

Dziękuję i gratuluję !