Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Drogosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Drogosz. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 grudnia 2019
Franz Xaver Wolfgang Amadeus Mozart. Ważne nagranie
...Katarzyny Drogosz. Reprezentatywny wybór utworów; w tym świetne Polonezy melencholijne i Wariacje op. 20 na uroczy, wschodniosłowiański temat. Świetne, smaczne wykonanie; pięknie brzmiący instrument Moosera z ok. 1800 roku.
Godne oddanie sprawiedliwości temu wziąż zapomnianemu nieco kompozytorowi; ostatnio nieco na fali w związku z renesansem świetności Lwowa.
poniedziałek, 4 marca 2019
Klasyczny obój w Fortepianarium. Andrea Vilz i Katarzyna Drogosz
Katarzyna Drogosz
jak zwykle przywiozła do Fortepianarium przemyślany i wyszukany
program. Zaprosiła berlińską oboistkę Andreę Vilz, z którą
wykonała ogromnie interesujący zestaw sonat obojowych I połowy XIX
wieku: Carla Antona Brauna, Johanna Andreasa Amona i Jacquesa
Christiana Michela Widerkehra. Jako kompozycja najbardziej zachwyciła
mnie sonata Widerkehra. W całym tym późnoklasycznym repertuarze
doskonale widać wpływy estetyki „bel canto”; klasyczny obój
ukazuje w takim repertuarze swoją wokalną stronę, a miejsca
cudownie śpiewne przeplatane są szybkimi, wirtuozowskimi
biegnikami. Pięknie brzmiał pod palcami Katarzyny Drogosz fortepian
Traugotta Berndta, nie ustępując śpiewnością i giętkością
frazy obojowi. Cudowny wieczór, a licznie zgromadzona w
Fortepianarium publiczność – w różnym wieku ! - jak zwykle
wykorzystała okazję, aby dotknąć instrumentów, co widać na
zdjęciu poniżej.
poniedziałek, 20 lutego 2017
Jeszcze o sesji ...
Uzupełniając poprzedni wpis przytaczam tekst Katarzyny Drogosz (za Jej zgodą) wydrukowany w sesyjnej książeczce :
Artysta i Rzemieślnik. Dwie różne profesje, dwa różne
spojrzenia na świat. Czy naprawdę różnią się one od siebie aż
tak bardzo? W świecie muzyki są przecież od siebie zależne,
przenikają się wzajemnie i zazębiają. Prowadzą wzajemny dyskurs.
Artysta nie może funkcjonować bez Rzemieślnika, zaś egzystencja
zawodowa tego drugiego uwarunkowana jest potrzebami Artysty. Co
więcej, Artysta jest także rzemieślnikiem: muzyka jest bowiem, w
najlepszym znaczeniu tego słowa, rękodziełem. A czy Rzemieślnik
może być jednocześnie artystą? Oczywiście – tak! Najlepszym
przykładem niech będą budowniczowie instrumentów muzycznych
łączący w sobie wyobraźnię twórcy i techniczny warsztat
wytwórcy. Dyscyplina precyzji przy jednoczesnej swobodzie adaptacji
są warunkiem powstania instrumentów tak doskonałych, jak ten,
któremu poświęcona zostanie niniejsza sesja.
Dwa dni proponowanych przez nas koncertów i prezentacji będą więc
swego rodzaju laboratorium, w którym zmieszają się doświadczenia
artystów i budowniczych, wykonawców i wytwórców.
W centrum zainteresowania znajdzie się instrument zbudowany przez
konserwatora i fortepianmistrza, Roberta Browna w 2004 roku, w
kierowanym przez niego warsztacie w Oberndorfie koło Salzburga. Za
wzorzec dla tego instrumentu posłużył fortepian zbudowany w 1782
roku w Wiedniu przez Antona Gabriela Waltera - typowy dla epoki
klasyków wiedeńskich.
Obcowanie z tej klasy instrumentem pozwala nam odnieść się do
mitu, że „Mozart marzył o Steinwayu”. Nie tak było. Mozart
marzył najpierw o „Steinie” czyli instrumencie Johanna Andreasa
Steina, którego warsztat w Augsburgu odwiedzał w 1777 roku i
którego osiągnięciami się zachwycał. Po przeprowadzce do Wiednia
zamarzył mu się zaś „Walter” i pragnienie to spełnił
nabywając swój instrument w 1782 od tego właśnie budowniczego.
Oryginał prezentowanego i omawianego tu fortepianu to jeden z wielu
cennych, osiemnastowiecznych instrumentów zachowanych do naszych
czasów, świadczących o wysokim poziomie budownictwa klawiszowego.
W tym czasie fortepian był w stolicy Austrii pewnym novum.
Szybko zyskiwał jednak na znaczeniu i powoli obejmował
przewodnictwo w bogatym osiemnastowiecznym świecie instrumentów
klawiszowych.
Fortepian Mozarta jest świadkiem pewnej epoki i stylu w
muzyce. Jej najbardziej adekwatnym, naturalnym nośnikiem. W jego
cechach konstrukcyjnych, możliwościach brzmieniowych oraz tych
czysto technicznych, pianistycznych, drzemie wiele odpowiedzi na
pytania o interpretację dzieł Wolfganga Amadeusza oraz innych
współczesnych mu kompozytorów. Jest to jeden z ważniejszych
powodów, dla którego ten i podobne do niego instrumenty coraz
chętniej się kopiuje. A może lepiej powiedzieć: buduje się
instrumenty wzorowane na dawnych modelach korzystając z podobnych
materiałów oraz technik rzemieślniczych, odtwarza się filozofię
funkcjonowania instrumentu i estetykę jego brzmienia, bo przecież
nie o kopiowanie dla samego kopiowania tu idzie.
Instrument Waltera to instrument doskonały, ukazujący piękno
brzmienia nie tylko w muzyce Mozarta. Nie z przekory, a z potrzeby
pokazania jak najbardziej wszechstronnych zalet instrumentu, na
„fortepianie Mozarta” w czasie sesji zabrzmią kompozycje wielu
innych mistrzów drugiej połowy XVIII i początków XIX wieku.
Usłyszymy twórców z kręgu wiedeńskiego: Josepha Haydna i Jana
Vaclava Vořiška. Wykonane zostaną także utwory kompozytorów,
którzy – choć wykształceni w wiedeńskim stylu – większość
twórczego życia spędzili poza stolicą Austrii. Należą do nich
Ignaz Pleyel, Vaclav Jan Křtitel Tomašek, Józef Elsner. Zwrócimy
się także w kierunku kompozytorów związanych ze szkołą
angielską: Jana Ladislava Dusíka i George’a Fredericka Pinto.
Fortepian Mozarta ukaże się tak w odsłonie solowej, jak i kilku
odsłonach kameralnych: w duecie na cztery ręce, ze skrzypcami oraz
w trio.
Do wykonania i autorskiego komentowania koncertów zaprosiliśmy
wykładowców Akademii Muzycznej w Krakowie: Teresę Kamińską oraz
Marka Toporowskiego, doktoranta: flecistę Przemysława Wiśniewskiego
oraz wybitnych absolwentów Uczelni: Joannę Owczarek-Ciszewską i
Roberta Bacharę. Dołączą do nas także zaprzyjaźnieni goście:
wiolonczelistka Maria Misiarz oraz pianistka Irmina
Obońska-Toporowska. Po raz kolejny zaproszenie Akademii Muzycznej w
Krakowie przyjęła także czeska pianistka i fortepianistka –
Petra Matějová, która nie tylko zaprezentuje fortepianowe dzieła
swoich rodaków, ale wygłosi także wykład na temat ściśle
związany z wykonawstwem muzyki czasów klasycyzmu i wczesnego
romantyzmu: poruszy problematykę kryteriów doboru właściwego
tempa.
Last but not least, o fortepianie przez siebie zbudowanym oraz
o swoich doświadczeniach konstruktora i konserwatora opowiadał
będzie Robert Brown, jeden z najwybitniejszych mistrzów w swojej
dziedzinie.
Zapraszamy na dwa dni fortepianowego laboratorium do krakowskiej Auli
Florianka.
Katarzyna Drogosz
niedziela, 19 lutego 2017
Fortepian Mozarta nie tylko dla muzyki Mozarta
Pięknie wyszła nam sesja prezentująca kopię fortepianu Waltera z 1782 roku – zdumiewającego dzieła Roberta Browna. Instrument, w którym nie sposób się od pierwszego wejrzenia (raczej od pierwszego dotknięcia) zakochać. Instrument o mocnym, ciepłym dźwięku, jednocześnie tak fantastycznie retoryczny i „gadający”. Ta druga cecha najprawdopodobniej dzięki specyficznemu ograniczeniu powierzchni płyty rezonansowej (podział płyty na część rezonującą i nie dobrze widać na zdjęciach).
Mógł do nas przybyć dzięki Robertowi Brownowi, dzięki któremu mogliśmy nieodpłatnie z instrumentu skorzystać oraz Katarzynie Drogosz, która go do Krakowa własnym sumptem i transportem dostarczyła.
Dobrej jakości
zdjęcia zobaczyć można tu:
Pierwszego dnia
Robert Brown dokonał prezentacji instrumentu. To, co niewidoczne na
pierwszy rzut oka (a tak znaczące dla brzmienia i specyfiki tego
modelu) zostało pokazane na zdjęciach. Potem pierwszy koncert.
Niezwykle ciekawa muzyka kameralna Józefa Elsnera, wciąż
niedocenianego w błyskotliwym wykonaniu Katarzyny Drogosz panującej
nad każdym odcieniem barwy fortepianu i jej znakomitych partnerów -
Roberta Bachary i Teresy Kamińskiej. Potem małe wprowadzenie w
świat muzyki czeskiej. Petra Matějová
w utworach
Vořiška i Tomaška.
Szczególnie sonata Es-dur tego ostatniego z przepiękną As-durową,
pełną zaskakujących modulacji częścią zrobiła piorunujące
wrażenie.
Warto
przy tej okazji, że Petra zarejestrowała komplet sonat tego
znakomitego wirtuoza fortepianu.
Zaprosiłem ją również do wygłoszenia wykładu o problematyce doboru tempa
w epoce, w której pojawił się już metronom Winkela (znany jako
metronom Mälzla, który
Winkelowi pomysł ukradł).
A
potem jeszcze dwa koncerty : Tria Ohne Worte (Joanna Owczarek,
Przemysław Wiśniewski i Maria Misiarz), w którym mogliśmy
podziwiać wspaniałe współdziałanie artykulacyjne prawej ręki
wykonawczyni z fletem (o innych zaletach koncertu nie piszę, a było
ich wiele!) oraz mój własny z udziałem mojej Żony, w którym
zaprezentowałem muzykę wymagającą innych niż wiedeńskie „zalet
charakteru”, zmuszającą do innej zupełnie pedalizacji – muzykę
londyńskiej szkoły fortepianowej. A razem zagraliśmy jeszcze
muzykę Mozarta i piękną, intymną 4-ręczną sonatę Kuhlaua.
Etykiety:
akademia muzyczna,
fortepian Mozarta,
Katarzyna Drogosz,
Katedra Muzyki Dawnej,
Kraków,
pianoforte,
Robert Brown
Lokalizacja:
Warszawa, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)





