Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aline Zylberajch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aline Zylberajch. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2022

III Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Andreas Böhlen. Aline Zylberajch. I znów kościół w Tarczku

 


Przepiękny wieczór (znów) kameralnej muzyki francuskiej w zjawiskowym kościele w Tarczku. Andreas Böhlen jest świetnym flecistą, perfekcyjnym i niezawodnym, a jednocześnie grającym w zdrowych tempach i z precyzyjną, klarowną artykulacją w każdym rejestrze. Aline Zylberajch - legenda francuskiego klawesynu, a dla mnie moja ukochana Pani Profesor - gra wciąż z młodzieńczym temperamentem i fantazją. 

Artyści rozpoczęli utworami Jacquesa-Martina Hotteterre'a: Suitą i dwiema niezwykle efektownymi i pełnymi ornamentacyjnych zawijasów opracowaniami airs de cour. Aline wykonała moją ulubioną III Suitę Elisabeth Jacquet de la Guerre: fascynującej kobiety-kompozytorki francuskiego baroku, której muzyka należy do największych dokonań zmaskulinizowanego przecież świata klawesynistów francuskich. Świetna była w połowie skomponowana, a w połowie zaimprowizowana Suita Andreasa Böhlena na flet solo. Stylistycznie bardziej nawiązująca do Bacha i znakomicie uzupełniająca niezbyt bogatą literaturę tego typu. Wreszcie cudownie rozświergotany Le Rossignol en Amour i jeszcze raz na naszym festiwalu III Koncert Królewski Couperina z wieloma ciekawymi pomysłami wykonawczymi.

piątek, 17 września 2021

II Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Piątek 17.09.2021. Trzy klawesyny, w tym jeden niecodzienny.

 Począwszy od dzisiaj rolę współgospodarza festiwalu przejął zespół Arte Dei Suonatori, który wystąpi w Kielcach trzykrotnie. Nasz pierwszy koncert poświęcony był muzyce kameralno-orkiestrowej uprawianej przez Bacha z synami i przyjaciółmi w Cafe Zimmermann. Koncert rozpoczęła Suita h-moll Bacha błyskotliwie wykonana przez Martę Gawlas i muzyków Arte. Następnie wykonaliśmy dwa koncerty na 3 klawesyny i smyczki: d-moll (autorstwo tego utworu nie jest do końca potwierdzone) i C-dur. Tu pewna niespodzianka. Tu z powodów techniczno-organizacyjnych musieliśmy użyć w roli jednego z klawesynów clavicembalo a martelletti: klawesyn młoteczkowy. Po naszemu: fortepian (oczywiście model XVIII-wieczny!) Bach miał kontakt z fortepianami Silbermanna, nawet pośredniczył w zakupie jednego z takich instrumentów przez hrabiego Branickiego w Białymstoku. Niemniej takie wykonanie niesie za sobą pewne ryzyko. XVIII-wieczny fortepian jest instrumentem cichszym i mniej przenikliwym od klawesynów. Poza tym timing, sposób kształtowania ekspresji jest jednak zupełnie inny i chyba nigdy tak mocniej się o tym nie przekonałem niż teraz próbując się wpasować w estetykę klawesynową (którą przecież raczej znam...), a jednocześnie dodać mocne strony fortepianu. Moi czytelnicy i słuchacze wiedzą doskonale, że filozofia przechodzenia od jednago klawiszowego instrumentu do drugiego jest centralnym elementem mojej sztuki (i pedagogiki). Mimo to, doświadczenie ciekawe, wartościowe, ale i zaskakujące ... 



Również wzruszająca możliwość wspólnego występu z moimi mistrzami: Aline Zylberajch i Martinem Gesterem. Piękne podziękowania również za niezawodne i inspirujace wykonanie partii orkiestrowych. Oraz za opanowanie stroju trzech instrumentów naraz przez Weronikę Janyst! 


                                                                                                zdj. Aline Zylberajch

 

sobota, 11 września 2021

II Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Dzień drugi. Aline i Piotr.

 Dzisiejszy dzień rozpoczął się występem Hartig Ensemble i młodych talentów muzyki dawnej w Busku. Na tym wydarzeniu z przyczyn organizacyjnych (kurs dla słuchaczy studium organistowskiego) nie mogłem być.

Wieczorny koncert był dla mnie bardzo wzruszający. Był to bowiem koncert ważnych dla mnie muzyków:  mojej klawesynowej mistrzyni - Aline Zylberajch i mojego ulubionego kontratenora, z którym łączą mnie dziesiątki wykonanych wspólnie koncertów: Piotra Olecha. 


                                                                                                                zdj. Paweł Januchta

Koncert był zachwycający. Na początku artyści wykonali airs de cour Michela Lamberta przeplatane muzyką klawesynową Jeana-Henri d'Angleberta. Koncepcja Aline zakładająca ukazanie tego, jak bardzo ornamentyka klawesynowa wypływa z ducha wokalnego potwierdziłą się tu w całej pełni. Cudowne prowadzenie głosu Piotra płynnie przechodziło w arabeski partii klawesynu, które w tym kontekście urzekały miodową słodyczą i miękkością. Był to jeden z tych koncertów, na których mój własny klawesyn pod palcami innego artysty zadziwił mnie i zaczarował pięknem brzmienia.

Następnie Aline wykonała sześć klawesynowych miniatur Francois Couperina, potem zaś artyści wykonali z ogromną werwą włoską kantatę Michela Pignoleta de Monteclaira Il dispetto d'amore zakończoną bardzo nietypowo dowcipnym recytatywem mówiącym o tym, że wszystkie owe nieszczęścia miłosne opisał Pasterz ku przestrodze innych kochanków.  

Kolejnym punktem programu była wydana w Londynie w tłumaczeniu angielskim ballada Schillera z muzyką Zumsteega Rycerz Toggenburg opisująca losy wojownika, który wróciwszy do ojczyzny dowiaduje się, że jego ukochana zamknęła się w klasztorze. Siada naprzeciwko jej okna oczekując na moment kiedy ta się tam pojawi. I nawet po śmierci wciąż jeszcze wpatruje się w jej okno. 

A potem cztery fantastyczne angielskie canzonetty Haydna, z których najbardziej przejmująca i niesamowita muzycznie była Pieśń Ducha błąkającego się swobodnie po świecie i czekającego na to, aż jego druga połowa dołączy do niego. Piotr Olech udowodnił tu, że fantastycznie czuje się w późniejszym; klasycystyczno-romantycznym repertuarze. To wszystko przeplecione cudownym fortepianowym Larghettem, w którym Aline ponownie odkryła nam jak cudowny świat barw można wyczarować wrażliwym dotykiem...

To wszystko w cudownym wnętrzu seminaryjnego kościoła św. Trójcy, miejscu o niepowtarzalnej, uszlachetniającej każdy dźwięk akustyce. 


niedziela, 20 stycznia 2019

Aline Zylberajch i Martin Gester w Krakowie



Był to niewiarygodnie cudowny koncert. Dwie wybitne muzyczne osobowości; zupełnie różne, a jednak znakomicie się uzupełniające. W sztuce i życiu prywatnym. A jednocześnie - świetnie pamiętam to z czasów moich studiów w Strasbourgu - artyści i ludzie zawsze otwarci, życzliwi, gotowi do dzielenia się wiedzą, a jednocześnie roztaczający wokół siebie dobro. Miałem ogromne szczęście, że w czasie moich francuskich studiów trafiłem właśnie na nich ...
O tej pedagogice życzliwości pisałem już wcześniej na tym blogu :
http://marektoporowski.blogspot.com/2017/11/moi-mistrzowie-wielka-sztuka.html



Dużą część wtorkowego koncercie we Floriance wypełniły kompozycje Francois Couperina: często wykonywany w wersji dwuklawesynowej III koncert królewski A-dur, wykonane naprzemiennie przez oboje wykonawców"Les Folies Francaises ou les Dominos" oraz rzadko wykonywana w takiej wersji, a świetnie na dwóch klawesynach brzmiąca - Apoteoza Corellego. Program uzupełniły jeszcze dwie kompozycje niemieckie: transkrypcja koncertu Telemanna i ponownie: nieoczekiwana, a brzmiąca tak jakby była napisana na dwa klawesyny transkrypcja sonaty na skrzypce i klawesyn obligato Carla Philippa Emanuela Bacha.

W programie spotkania z Gesterami jeszcze dwa wykłady - inspirowane książką Jane Clarke "Zwierciadło ludzkiego żywota"
http://astraia.pl/77/Zwierciadlo-ludzkiego-zywota-Refleksje-na-temat-Pieces-de-clavecin-Francois-Couperina.html#.XESJY1VKjX4
oraz rozważania Martina Gestera na temat umiejętności subtelnego i giętkiego operowania ruchem w muzyce.

Serdecznie dziękujemy !

niedziela, 13 stycznia 2019

Aline Zylberajch i Martin Gester w Krakowie.

Zapraszamy do Krakowa - unikalna możliwość spotkania z dwójką czołowych wykonawców muzyki "dawnej" z Francji - Aline Zylberajch i Martinem Gesterem.



A oto pełna lista wydarzeń związanych z sesją :

wtorek 15 stycznia
Aula Florianka
19.00 – Koncert muzyki na dwa klawesyny: Gaspard Leroux, François Couperin, Wilhelm Friedemann Bach, Carl Philipp Emanuel Bach Aline Zylberajch-Gester, Martin Gester

środa 16 stycznia

Aula Florianka :
10-10.30 Referat „Les mondes de Francois Couperin dans sa musique de clavecin” („Obrazy świata w muzyce klawesynowej Francois Couperina”) Aline Zylberajch-Gester
10.30-13.30 – Kurs mistrzowski dla klawesynistów :Aline Zylberajch-Gester
15.00- 15.30 Referat „La musique et le mouvement” („Muzyka i ruch”) Martin Gester
15.30 – 17.30 Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin Gester
19 – Koncert studentów Katedry Muzyki Dawnej

Sala 23
11-13.30 Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin Gester
16-18 Kurs mistrzowski dla klawesynistów Aline Zylberajch-Gester

czwartek 17 stycznia

Aula Florianka
10-13 Kurs mistrzowski dla klawesynistów Aline Zylberajch-Gester
19 – Koncert Akademicki : Kameralna muzyka francuskiego baroku (Antoine Dornel, Jacques Hottetterre, Marin Marais, Pierre-Danican Philidor) Katarzyna Pilipiuk - obój, Teresa Piech - skrzypce, Marek Toporowski - klawesyn

sala 23 :
10-13 Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin Gester

wtorek, 7 listopada 2017

Moi mistrzowie. Wielka sztuka francuskiej pedagogiki. Daniel Roth. Aline Zylberajch.


Opisany przeze mnie poniżej jubileusz mojego wielkiego mistrza – Daniela Rotha – obudził we mnie wiele wspomnień z moich francuskich lat. Takie wydarzenie skłania jednak do refleksji...
Siedząc teraz w samolocie rozmyślam na przykład o tym czego nauczyłem się od moich francuskich profesorów. Nie tylko jako wykonawca, ale również nauczyciel i człowiek.
Mam teraz na myśli przede wszystkim mojego mistrza organów – Daniela Rotha i moją ukochaną mistrzynię klawesynu – Aline Zylberajch. Również jednak wiele innych osób, z którymi mój kontakt był trochę mniej częsty … Ograniczę się jednak do dwojga wyżej wspomnianych mistrzów.
Warto powiedzieć, że konserwatorium w Strasbourgu było konserwatorium regionalnym. Bardziej dojrzałym uczniom (grands eleves) przyznawano status studenta. Moi profesorowie uczyli zarówno zaawansowanych już adeptów sztuki muzycznej, jak i osoby młodsze.
Być może temu przypisać należy to, że byli w stanie „złapać” ucznia w tym momencie, w którym akurat się znajdował. Sytuacje, których często byłem świadkiem w polskim muzycznym światku („ja go nie będę tego uczył, bo to powinien już wiedzieć”) tam nie miały miejsca. Jeśli miałeś zaległości były one po prostu konsekwentnie uzupełniane i nadrabiane.
Nie wolno przeskakiwać, „palić za sobą” etapów. Naucz się najpierw jednego, a potem wskakuj na następny poziom.
Konsekwencją tej zasady była ogromna cierpliwość, konsekwencja w powtarzaniu i wymaganiu tych samych rzeczy.
Choć byli wielkimi mistrzami nigdy nie pozwalali sobie na nieprzemyślaną krytykę i dowartościowywanie własnych kompleksów kosztem ucznia. Nawet o słabszych uczniach nie wyrażali się nigdy z przekąsem i ironicznie.
Najpierw chwalili, potem krytykowali. Krytyka – nigdy ad personam. Zawsze poprawiali konkretne miejsce lub problem.
Nigdy nie baliśmy się przed nimi grać, choć wiedzieliśmy, że to co – na razie – potrafimy – jest dalekie od tego poziomu, który już osiągnęli oni. Wręcz lubiliśmy dla nich grać!
Nie przytłaczali nas własnym graniem, pokazywali tylko to, co było konieczne dla naszego – nie ich – rozwoju.
Zawsze im się chciało, nawet kiedy byli zmęczeni nie pokazywali tego.
Pozwalali pokazać nam nasze własne próby do końca, nie przerywali nawet słabszych wykonań. Dawali nam możliwość spróbowania własnych sił i dopiero wysłuchawszy pokazywali drogę, która pozwalała nam posunąć się o krok dalej.

Nigdy chyba nie przechodzili żadnego kursu „pedagogiki” czy „metodyki”. Ich wiedza o traktowaniu ucznia/studenta wynikała chyba z wieloletniej tradycji dobrego i mądrego uczenia. Moi mistrzowie przejęli to od swoich profesorów.

A może po prostu to ja miałem szczęście ?
Może dobrze trafiłem ? Na prawdziwych mistrzów ?