Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Szmigielska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Szmigielska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2023

IV Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Zieleński i Francuzi w Jędrzejowie.

 


Sztandarowy projekt tegorocznego festiwalu.
Muzyka Zieleńskiego to prawdziwy fenomen. Jeden z najwspanialszych przejawów stylu weneckiego w muzyce; tak pod względem bogactwa i wspaniałości utworów polichóralnych, jak i wokalno-instrumentalnej wirtuozerii dyminucyjnej. Pokazuje to, jak bardzo styl włoski był obecny w XVII-wiecznej Polsce. Zieleński być może nigdy Polski nie opuścił, a przecież można znakomicie jego muzykę zestawić z utworami Gabrielich. 
Zespół "Traversées Baroques" pod dyrekcją Etienne Meyera i wirtuoza cynku - Judith Pacquier zajmuje się muzyką mistrza z Łowicza już długo. Tym razem - dzięki inicjatywie s. Hanny Szmigielskiej OSB udało się włączyć do programu młodzieżowy chór z Głubczyc (Angelus cantat pod dyr. Tadeusza Eckerta).

Udało się chyba zbudować wielki i ważny polsko francuski projekt. Aż cztery koncerty w ramach festiwalu.  Ale oczywiście, najważniejsza jest wspaniała i okazała muzyka, dla której jędrzejowskie opactwo okazało się idealnym miejscem.

niedziela, 6 września 2020

Aline Zylberajch i Martin Gester w Kielcach


 W Kielcach odbywają się właśnie I Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej im. Wincentego z Kielczy. To fantastyczna inicjatywa możliwa dzięki osobistemu zaangażowaniu i pracy Hanny Szmigielskiej - benedyktynki, organistki, dyrygentki, osoby wyjątkowej, zdolnej do skupienia wokół siebie grupy entuzjastów. 

Niestety nie mogłem być na pierwszym, inauguracyjnym koncercie - spektaklu z udziałem prowadzonej przez nią Schola Cantorum Kielcensis i krakowskiego zespołu Floripari. Wczoraj miał natomiast miejsce mocny akcent festiwalu - występ duetu klawesynowego Aline Zylberajch i Martina Gestera. To moi dawni nauczyciele, wiem jak grają. Muszę jednak powiedzieć, że to co usłyszałem wczoraj - interpretacje pełne werwy i ognia - po prostu mnie (i zgromadzoną publiczność) zachwyciło. Grali perfekcyjnie, a jednocześnie świeżo i młodzieńczo. Artyści wykonali utwory nie napisane oryginalnie na klawesyny. Jeszcze raz okazało się, że połączenie dwóch klawesynów to fantastyczna kombinacja zapewniająca możliwość wykonania ogromnej ilości barokowego repertuaru i osiągnięcie iście orkiestrowego brzmienia przez dwóch zaledwie wykonawców. Zróżnicowany repertuar - od Couperina poprzez Telemanna, Vivaldiego, Rameau, Bacha aż po Fandango Boccheriniego, które zupełne logicznie doprowadziło do bisu - tanga Piazzoli, które znakomicie wpisało się w tę "linię rozwojową".

Dwa bardzo różne instrumenty" "gadający" Flamand i "miękki" Francuz doskonale uzupełniły się brzmieniowo, a sala Pałacu Arcybiskupiego okazała się wymarzonym akustycznie wnętrzem wzmacniającym dźwięk i uwypuklającym w pełni subtelności klawesynowej artykulacji.

Wielki koncert; prawdziwa radość móc w nim uczestniczyć!



wtorek, 17 września 2019

Siostra Hanna i kielecka przygoda




Siostra Hanna (Hanna Szmigielska OSB) to osoba wyjątkowa. Jest świetnym muzykiem: organistką, gra pięknie na cytrze,

ooo - tej właśnie u góry, prowadzi też zespół wokalny Schola Cantorum Kielcensis śpiewający tak muzykę chorałową, jak i utwory renesansowe (a pewnie też i wiele innych rzeczy…). 
Ma dar łączenia ludzi, zapalania ich do wspólnych działań i obdarowywania ludzi piękną muzyką.
To z Jej inicjatywy pojawił się w Kielcach piękny flamandzki klawesyn; najbardziej chyba rasowy Flamand w Polsce, o brzmieniu pełnym, mocnym, soczystym, a jednocześnie – mimo bardzo wyrazistego ataku śpiewnym.
Również z Jej inicjatywy pojawiłem się w Kielcach i ja ze specjalnie przygotowanym programem klawesynowych poloników – od XVI do XVIII wieku (ale z naciskiem na ten wcześniejszy okres…)
Wyszło z tego chyba naprawdę zgrabne klawesynowe popołudnie, poprzedzone solidną dawką muzyki wokalnej wykonanej z ogromnym smakiem przez Scholę.
Warunki nie były łatwe; w związku z nałożeniem się różnych wydarzeń trzeba było zacząć koncert bezpośrednio po konferencji poświęconej Paderewskiemu; drobna korekta stroju obu instrumentów (jest jeszcze szpinet ottavino zbudowany przeze mnie i moją Żonę pod kierunkiem Johanna Gottfrieda Schmidta) musiała wystarczyć.
Wszystkim wspaniałym entuzjastom muzyki, których w Kielcach spotkałem, serdecznie dziękuję za niezapomniany czas. 

Z tego koncertu jest miła pamiątka – właściwie nieretuszowane, oddająca chyba jednak dobrze atmosferę chwili i miejsca nagranie video.