Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kielce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kielce. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2022

III Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. 10.09.2022. A Capella Leopolis w Kielcach

 

zdj. Paweł Januchta

Na to spotkanie cieszyłem się już od dawna. Sytuacja taka, że z przyjaciółmi z zespołu A Capella Leopolis już dawno nie miałem wspólnego koncertu. A przecież znamy się i współpracujemy od wielu lat...

Jestem ogromnie wzruszony, że mogli oczarować kielecką publiczność pięknem śpiewu: a capella i con Capella (Cracoviensis). Razem wykonaliśmy unikalny, jak sądzę, projekt: świetną rekonstrukcję muzyki unickiej początku XVII wieku łączącej piękno doświadczeń Wschodu i Zachodu dokonaną przez nieżyjącego już Romana Stelmaszczuka . 

Wielkie brawa dla moich kolegów z Capelli (Zofia Wojniakiewicz, Beata Nawrocka - skrzypce, Grzegorz Piętowski - altówka, Mateusz Kowalski, Adela Czaplewska - gamby), z którymi szybko zmontowaliśmy partie instrumentalne Litanii Szewerowskiego i anonimowej "służby Bożej" (Mszy) i zagraliśmy dwie piękne canzony Giovanniego Picchiego. 

Choć unia brzeska (1596), której ubocznym skutkiem było pojawienie się muzyki unickiej, jest bardzo kontrowersyjnym momentem w historii, to dla nas jest to wspaniały pretekst do spotkania się na gruncie muzycznym i poczucia jak wiele nas łączy. Tęsknię już do następnej okazji współpracy i bardzo żałuję, że nie mogłem być na koncercie a capella "A Capella..." w cudownym, małym, średniowiecznym kościółku w Szydłowie 9 września...

 "

piątek, 17 września 2021

II Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Czwartek 16.09.2021. Muzycy kieleccy

 Bardzo ważny dla nas koncert. Ważny, bo pokazujący kreatywność środowiska związanego z Kielcami i jego muzycznymi instyucjami: szkołą i filharmonią. Poza tym możliwość pokazania, że muzyka dawna jest jak najbardziej estradowa (sali koncertowej można kieleckiej szkole muzycznej jedynie mocno zazdrościć; jest fantastyczna!), może być rownież cennym punktem programów wykonywanych na bardziej uniwersalnych niż historyczne współczesnych instrumentach. 

Wielu muzykom nie zdołałem po koncercie pogratulować. Dlatego uzupełniam tę zaległość w niniejszym wpisie i wszystkim wykonawcom serdecznie gratuluję.

Koncert rozpoczął organista Paweł Wróbel, który grając na elektronicznym instrumencie za pomocą  subtelnej registracji i przemyślanej interpretacji przeniósł nas do wnętrza kościelnego. Następnie usłyszeliśmy przejmującą pierwszą arię z kantaty "Ich habe genug" w wykonaniu Mariusza Bednarza (bas), Grzegorza Kustry (obój) i Katarzyny Sroki, która na klawesynie zrealizowała partię smyczków. A potem znów ważny utwór muzyki kameralnej: sonata gambowa g-moll BWV 1029 w altówkowym wykonaniu Macieja Jaronia (ładne, miękkie brzmienie altówki).  Klawesyn brzmi w tej nowoczesnej sali doprawdy świetnie, co mogliśmy usłyszeć w wykonanych przez Katarzynę Srokę dwóch utworach Couperina. Następnie lekka i lekko, fantazyjnie wykonana sonata fletowa Jeana-Christophe'a Naudot. Tu solistą był Jarosław Wanecki, a towarzyszyła ponownie Katarzyna Sroka. Piękna sonata g-moll BWV 1020, o której nie wiemy czy jest dziełem Jana Sebastiana czy Carla Philippa (no, raczej już wiemy, że to CPE) wykonana została błyskotliwie na oboju przez Emilię Ogonowską-Jaroń i Edytę Piwowarczyk świetnie panującą nad artykulacją fortepianu. No i wreszcie fragmenty z orkiestrowej Suity h-moll Jana Sebastiana Bacha subtelnie interpretowane przez Paulinę Kruk, której ponownie pewnie i z ogromnym smakiem towarzyszyła Edyta Piwowarczyk pokazując raz jeszcze jak świetnie da się grać Bacha i muzykę baroku na fortepianie ... 


niedziela, 12 września 2021

II Świętokrzyskie Dni Muzyki Dawnej. Zachwycający Vox Clamantis.

 Jan-Eik Tulve i jego zespół Vox Clamantis specjalizują się w chorałowej monodii średniowiecznej i wyrastającej z niej wczesnej polifonii (Guillaume de Machaut - cóż to za muzyka!) oraz minimalistycznej muzyce Arvo Parta. Muzyka z tych trzech źródeł wykonana została dzisiaj w utrzymanym w półmroku wnętrzu kieleckiej katedry. To wydarzenie trudno nawet nazwać koncertem, chyba, że wrócimy do pierwotnego sensu terminu concertare oznaczającego łączenie głosów we wspólnej harmonii. Tak właśnie muszą brzmieć głosy muzykujących wspólnie aniołów... Vox Clamantis osiąga niebywałą zupełnie spójność brzmienia, a choć wykonywany przez nich śpiew wypływa naturalnie z głębi serca to przecież precyzja i wirtuozeria intonacji świadczy o ogromnej pracy nad techniką i wysokim profesjonalizmie. Wydarzenie odebrałem bardziej jako skupioną modlitwę i wspólną medytację, było w tym śpiewie mnóstwo pokory, ciszy, zamyślenia, zupełny brak chęci przypopodobania się komukolwiek. Tak śpiewają i muzykują jedynie prawdziwi mistrzowie. Piękny wieczór, ważny moment w moim życiu, którego łatwo nie zapomnę... 

piątek, 25 czerwca 2021

Cudowne królestwo Hammonda (-ów) w Kielcach


     O tym miejscu wiedziałem od dawna. Zupełnie nie spodziewałem się jednak, że jest tak bogate w eksponaty, ciekawe i przyjazne. To miejsce trzeba zobaczyć. Jedna z najpiękniejszych i najlepiej zorganizowanych kolekcji instrumentów w Polsce. Kolekcja specjalistyczna prezentująca wyłącznie instrumenty sygnowane przez markę Hammond. Wiele z nich jest w stanie grającym, w dużej części umożliwiającym wykorzystanie koncertowe. To również rzecz niecodzienna na gruncie polskim; Muzeum stara się przywracać do życia instrumenty i umożliwia nam obcowanie z ich niecodziennym brzmieniem.

    Chyba najbardziej zdumiewająca jest ilość modeli i odmian organów. Oczywiście niektóre modele różnią się między sobą tylko szczegółami; niemniej zestawienie ze sobą kilkudziesięciu instrumentów, z których każdy jest inny pod względem brzmienia, efektów, zdobienia zewnętrznego, designu jest czymś imponującym. Hammondy budowane były w różnych celach: niektóre z nich miały zastępować instrumenty piszczałkowe (w całej pełni; łącznie z pełnym, rekomendowanym przez Amerykańską Gildię Organistów zakresem pedału), inne nawiązywały do organów kinowych, inne to instrumenty raczej rozrywkowe. Choć – w wypadku organów elektronicznych – jestem przekonany, że generalnie są to instrumenty, które (biorąc pod uwagę fantastyczne walory brzmieniowe i estetyczne) wyparte przez współczesne instrumenty budowane w technologii cyfrowej zbyt szybko zakończyły swoją karierę w świecie. Być może gdyby technologia posuwała się do przodu nieco wolniej, organy Hammonda (i inne analogowe instrumenty elektroniczne) znalazłyby swoje stałe miejsce i w świecie muzyki klasycznej.

    Oglądając i grając na instrumentach można chyba również zrewidować pogląd, że organy budowane w technologii tranzystorowej są nieudolną imitacją tych lampowych. Są natomiast rzeczywiście zupełnie inne…

    Oczywiście sam grając czasem koncerty zabieram raczej w walizie na kółkach współczesną emulację Hammonda ewentualnie podpinając ją pod kolumnę Leslie, ale brzmienie i reaktywność oryginalnych – tak lampowych, jak i tranzystorowych instrumentów – jest doprawdy niepowtarzalna.

       Zachęcam do zwiedzania muzeum Hammonda w Kielcach. Miejsca fascynującego i przyjaznego!


wtorek, 17 września 2019

Siostra Hanna i kielecka przygoda




Siostra Hanna (Hanna Szmigielska OSB) to osoba wyjątkowa. Jest świetnym muzykiem: organistką, gra pięknie na cytrze,

ooo - tej właśnie u góry, prowadzi też zespół wokalny Schola Cantorum Kielcensis śpiewający tak muzykę chorałową, jak i utwory renesansowe (a pewnie też i wiele innych rzeczy…). 
Ma dar łączenia ludzi, zapalania ich do wspólnych działań i obdarowywania ludzi piękną muzyką.
To z Jej inicjatywy pojawił się w Kielcach piękny flamandzki klawesyn; najbardziej chyba rasowy Flamand w Polsce, o brzmieniu pełnym, mocnym, soczystym, a jednocześnie – mimo bardzo wyrazistego ataku śpiewnym.
Również z Jej inicjatywy pojawiłem się w Kielcach i ja ze specjalnie przygotowanym programem klawesynowych poloników – od XVI do XVIII wieku (ale z naciskiem na ten wcześniejszy okres…)
Wyszło z tego chyba naprawdę zgrabne klawesynowe popołudnie, poprzedzone solidną dawką muzyki wokalnej wykonanej z ogromnym smakiem przez Scholę.
Warunki nie były łatwe; w związku z nałożeniem się różnych wydarzeń trzeba było zacząć koncert bezpośrednio po konferencji poświęconej Paderewskiemu; drobna korekta stroju obu instrumentów (jest jeszcze szpinet ottavino zbudowany przeze mnie i moją Żonę pod kierunkiem Johanna Gottfrieda Schmidta) musiała wystarczyć.
Wszystkim wspaniałym entuzjastom muzyki, których w Kielcach spotkałem, serdecznie dziękuję za niezapomniany czas. 

Z tego koncertu jest miła pamiątka – właściwie nieretuszowane, oddająca chyba jednak dobrze atmosferę chwili i miejsca nagranie video.



niedziela, 1 kwietnia 2018

W szkole muzycznej w Kielcach. Wtorek 27.03.2018


Jeszcze jedno pozytywne wydarzenie mijającego tygodnia, o którym muszę napisać.
Zaproszono mnie do poprowadzenia kursu w szkole muzycznej w Kielcach. Szkole mieszczącej się w nowym, znakomicie zaprojektowanym budynku z piękną salą koncertową i kameralną. I – choć często jest tak, że w wypadku przenosin ze starego do nowego – instytucja traci duszę, to tu wydaje się, że pozytywna atmosfera na pewno jest. Byłem pod wrażeniem poziomu i orientacji uczniów w sprawach stylistycznych.
Niewątpliwie dzieje się tak dzięki fantastycznym nauczycielom – klasy organów prowadzą Damian Konicki i Paweł Wróbel, klasę klawesynu pani Katarzyna Sroka.
Pewnym zaskoczeniem było dla mnie to, że klasy organów prowadzą też nauczanie dla uczniów szkoły podstawowej zadając kłam tezie, że zaczynać naukę na tym nstrumencie można dopiero w późniejszym wieku. Efekty są świetne!
Brawo!