niedziela, 7 kwietnia 2019

Henryka Januszewska śpiewa Chopina


Pieśni Chopina są zazwyczaj dla śpiewaków trudnym orzeszkiem do zgryzienia. Bo to właściwie bardziej piosenki niż pieśni. Jak zaśpiewać je prosto, a jednocześnie zachwycająco? Bez popadania w nadmierną prostotę, bez mizdrzenia się ...
Niewielu to potrafi. Zarejestrowane w 1988 i wznowione w 2018 roku roku nagranie Henryki Januszewskiej zachwyca prowadzeniem głosu, naturalnością, subtelnością, wrażliwością na słowo. Przepięknie wykonana jest również partia fortepianu. Cudowne nagranie, odkrywam w nim wszystko to, czego zazwyczaj mi brakuje... Świetnie, że jest dostępne na płycie!

środa, 27 marca 2019

Fotokopie, fotokopie … nuty z internetu …


Z problemem styka się chyba każdy uczący; tak na poziomie akademickim jak szkolnym.
Uczniowie / studenci nie korzystają już prawie z drukowanych nut, ale przynoszą – różnej jakości – materiały pobrane z internetu. Ogólna dostępność materiałów nutowych w internecie otwiera oczywiście fantastyczne możliwości. Duży przegląd literatury, możliwość porównania różnych wydań, czasem dostępność pierwotnych edycji bądź manuskryptów, dostęp do dzieł mniej znanych kompozytorów, możliwość pobrania bądź szybkiego sporządzenia głosów orkiestrowych … Koniec ze żmudnym cięciem głosów mniej dostępnych utworów. W razie przygody z zagubioną teczką bądź walizką przywiązany do nut muzyk może szybko pozyskać awaryjny materiał Z drugiej strony: równie oczywiste wady… Zorientowanie się w jakości wydania wymaga już pewnej dozy świadomości; tej często brakuje. Internet proponuje dużą gamę wydań zdezaktualizowanych; w niektórych wypadkach (to specyficzny przypadek francuskiej muzyki klawesynowej) internetowi wydawcy nie dysponują odpowiednimi czcionkami oddającymi wiernie zapis oryginału (ozdobniki) zastępując je innymi. W tym ostatnim wypadku nie jest to duże odstępstwo; jednak opłaca się wiedzieć jaki był zapis oryginalny. Zdarzają się też błędy wynikające z szybkości sporządzania materiałów; niegroźne dla osób, które znają „stacjonarne” wydanie, a sięgają po internetowe dla wygody, mylące jednak dla osób niewtajemniczonych. Błędy powtarzane już zresztą seryjnie przez uczniów i studentów na konkursach.

Chciałbym w tym felietoniku odnieść się jednak do jeszcze jednego aspektu. Organista grający np. choralik Bacha z Orgelbuechlein – za moich uczniowsko-studenckich czasów (nie, to nie jest nostalgia za idyllą minionych czasów) – otrzymywał cały tom podobnych utworów. Zachęcało to do pobuszowania po innych, podobnych kompozycjach, pozwalało zobaczyć grany utwór w kontekście innych. Czasem skłaniało do sięgnięcia po coś jeszcze. Czasem można było też przeczytać też jakąś przedmowę, komentarz ...
Dzisiejszy uczeń otrzymuje / przychodzi z gotowym wydrukiem konkretnego utworu …
A ponieważ i szkoły (polskie szkoły) zostawiają coraz mniej pola dla własnego buszowania coraz bardziej wypełniając uczniowski czas wiedzą do krótktrwałego opanowania pamięciowego (ten brak luzu czasowego staje się coraz większym problemem uczenia muzyki) i gdzieś nam ten kontekst ulatuje …

Ciekaw jestem co Państwo sądzą na ten temat i jak Państwo radzą sobie z tym problemem​?

poniedziałek, 4 marca 2019

Klasyczny obój w Fortepianarium. Andrea Vilz i Katarzyna Drogosz




Katarzyna Drogosz jak zwykle przywiozła do Fortepianarium przemyślany i wyszukany program. Zaprosiła berlińską oboistkę Andreę Vilz, z którą wykonała ogromnie interesujący zestaw sonat obojowych I połowy XIX wieku: Carla Antona Brauna, Johanna Andreasa Amona i Jacquesa Christiana Michela Widerkehra. Jako kompozycja najbardziej zachwyciła mnie sonata Widerkehra. W całym tym późnoklasycznym repertuarze doskonale widać wpływy estetyki „bel canto”; klasyczny obój ukazuje w takim repertuarze swoją wokalną stronę, a miejsca cudownie śpiewne przeplatane są szybkimi, wirtuozowskimi biegnikami. Pięknie brzmiał pod palcami Katarzyny Drogosz fortepian Traugotta Berndta, nie ustępując śpiewnością i giętkością frazy obojowi. Cudowny wieczór, a licznie zgromadzona w Fortepianarium publiczność – w różnym wieku ! - jak zwykle wykorzystała okazję, aby dotknąć instrumentów, co widać na zdjęciu poniżej.


I takie to nasze Fortepianarium jest. To miejsce gdzie muzyka daje się dotknąć!

sobota, 2 marca 2019

Elementi. Krótko o świetnym koncercie. Goska Isphording po raz wtóry ... z Erikiem Bosgraafem



Rzadko zdarza się okazja posłuchania tego samego wykonawcy w ciągu półtora tygodnia z różnymi programami. Przed chwilą pisałem o znakomitym koncercie Goski Isphording w Bydgoszczy; teraz wykonali wspólnie z charyzmatycznym flecistą - Erikiem Bosgraafem - koncert utworów współczesnych w ramach krakowskiej konferencji Elementi 7: Retro.
Dwie zupełnie różne sytuacje - w Bydgoszczy recital złożony z utworów wybranych przez Gośkę i często przez nią granych, tu - program narzucony przez organizatorów konferencji, zawierający też utwory napisane przez studentów. Tam - recital klawesynowy, tu - program kameralnego duetu.
Było świetnie. Oboje są prawdziwymi profesjonalistami w świecie muzyki współczesnej, kiedy powiedzieli mi, że program przygotowali w zasadzie podczas jednej próby (nie, tego nie było słychać!) i że w tak krótkim czasie byli w stanie z tego całego narzuconego bukietu utworów stworzyć przemyślany dramaturgicznie wieczór, nie chciałem wierzyć.
Gośka i Erik poruszają się płynnie w świecie konwencji wykonawczych muzyki współczesnej; doskonale "współpracują z taśmą", dziwne, poszarpane melodyczne figury tej muzyki nie są dla nich tylko nutami, a prawdziwie retorycznymi zwrotami pełnymi znaczeń. Mistrzowsko posługują się pełną gamą niekonwencjonalnych sposobów wydobycia dźwięków z instrumentów. Jako klawesynista jestem urzeczony umiejętnością wyzyskania perkusyjnych właściwości samej klawiatury (i nie tylko) klawesynu przez Gośkę, grą bez włączonych rejestrów.
Przede wszystkim zaś - to artyści, którzy na scenie SĄ , którzy kreują atmosferę, nie tylko wykonują muzykę.
Świetny wieczór, znakomici wykonawcy. Poniżej lista prezentowanych utworów (kolejność z programu, a nie rzeczywista kolejność wykonania :-) ) :

Marcel Chyrzyński
BEELDEN (2006) na flet prosty, klawesyn i taśmę

Wiaczesław Kyrylow
Raum mit Sarabande (2019) na altowy flet prosty i klawesyn

Paweł Malinowski
untitled (2019) na amplifikowany tenorowy flet prosty i klawesyn

Oktawia Pączkowska
…spleen (2019) na flet prosty i warstwę elektroniczną

Monika Szpyrka
the problem that has no name: 1 (2019) na klawesyn i audio-playback

Artur Zagajewski
Composition arithmétique (2017) na flet piccolo i ścieżkę mono – wersja na klawesyn

czwartek, 21 lutego 2019

W Bydgoszczy


A we środę - 20 stycznia - wykonałem koncert z Capellą Bydgostiensis, orkiestrą, którą znam od wielu, wielu lat... (i która pewnie zna mnie równie dobrze - od pierwszych, nieśmiałych jeszcze prób dyrygowania po różne wspólne koncerty z najrozmaitszymi programami, z dyrygentami i bez...). Tym razem - program złożony z muzycznych różności pokazujący możliwości interakcji klawesynisty z orkiestrą. Interakcji zakładającej granie i nie-granie, dodajmy... Zatem : IV koncert Rameau w wersji na sekstet smyczkowy, koncert E-dur BWV 1053 Bacha, koncert "Hommage a Bach" Ryszarda Borowskiego na instrument klawiszowy (zazwyczaj wykorzystuję w tym celu Hammonda; tu był to dogłośniony nieco klawesyn) oraz dwa utwory Josefa Myslivecka: koncert na klawesyn (lub pianoforte) B-dur i symfonia G-dur. Utwory Myslivecka przygotował do wykonania z ogromną starannością mój krakowski student - Artur Wrona.
Miła rzecz spotkała mnie przy okazji tego koncertu: firma ZM Concept - sprzedająca i serwisująca instrumenty - Zbigniewa Zygmunta udostępniła nieodpłatnie piękny klawesyn będący kopią francuskiego klawesynu Collesse z II połowy XVIII wieku.  Kilka instrumentów przechodzącego na emeryturę holenderskiego budowniczego - Freda Bettenhausena - jest obecnie do kupienia za pośrednictwem firmy. Są w tej liczbie również instrumenty unikatowe: m.in. nawiązujący do oryginalnych instrumentów Ruckersa klawesyn flamandzki (chodzi m.in. o możliwość użycia rejestru 4' tak na dolnej, jak i górnej klawiaturze - za to ze zróżnicowaną barwą, co wynika, że w zależności od klawiatury struna zarywana jest przez inny rząd skoczków. Oryginalne 2-manuałowe Ruckersy miały dwa rzędy strun i cztery rzędy skoczków oraz tzw. "transponującą" klawiaturę służącą jednak raczej do osiągnięcia efektu "2 instrumenty w 1" niż do transponowania np. utworów wokalnych (na temat tego niecodziennego rozwiązania trwają dyskusje, to ciekawy element wiedzy o dawnych klawesynach...) W instrumencie Bettenhausena mamy trzy rzędy strun i cztery skoczków - pozwala to na zrównoważenie I i II manuału przy zróżnicowaniu barwy oraz osiągnięcia niecodziennego i bardzo ciekawego efektu rejestracji 8'+8'+4'+4', przy czym ta "podwójność" 4' jest w tym wypadku nieco "wirtualna" bo to, przypomnijmy, ta sama struna zarywana jest jednocześnie w dwóch punktach). Bardzo ciekawe rozwiązanie - inspirowane, ale jednocześnie rozwijające pomysł Ruckersa. Instrument jest pokryty 24-karatowym złotem, co sprawia, że - docelowo - zasługiwałby raczej na  stacjonarne wykorzystanie. Warto go zobaczyć i warto na nim pograć!
Jest też wspomniana już kopia klawesynu Collesse, pięknie brzmiąca i pięknie zdobiona (moim zdaniem to najlepszy instrument Bettenhausena, jaki widziałem) oraz kilka instrumentów mniej zdobionych, ale w pełni użytkowych.
Na łamach tego bloga pragnę bardzo serdecznie podziękować szefowi (którego pamiętam jeszcze jako trębacza biorącego udział w przygotowywanych przeze mnie projektach oratoryjnych) firmy za piękny gest i możliwość wykonania koncertu na klasowym instrumencie.

Goska Isphording w Bydgoszczy


Gośka Isphording jest obecnie jedną z najbardziej wziętych klawesynistek specjalizujących się w wykonawstwie muzyki współczesnej. Zupełnie przypadkiem trafiłem na Jej koncert zorganizowany przez Akademię Muzyczną w Bydgoszczy i miałem okazję przekonać się, jak bardzo słuszna jest to opinia. 
Swoją drogą ciekawe, że tak znaczące wydarzenie z dziedziny muzyki współczesnej zorganizowane zostało w ramach XXVII Dni Muzyki Dawnej - czyż trudno o bardziej namacalny dowód otwartości środowiska wykonawców muzyki dawnej? Świetna robota prof. Urszuli Bartkiewicz od lat walczącej o należne klawesynowi miejsce w polskiej kulturze muzycznej!
Wiele było w tym recitalu momentów znakomitych. Niewątpliwie zaliczało się do nich wykonanie skomponowanego w 2012 roku "Cembalo Uno" Hanny Kulenty. Ogromne wrażenie zrobiło też na mnie wykonanie utworu meksykańskiego kompozytora Hugo Morales Murguía (nie odmieniam :-) ) - Plēktron, w którym klawesynistka fantastycznie demonstrowała inne niż standardowe sposoby wydobycia dźwięku z klawesynu. 
Świetnie ułożony program dający możliwość przeglądu najrozmaitszych sposobów traktowania klawesynu przez współczesnych kompozytorów, błyskotliwe wykonanie, cudowna teatralno-techniczna atmosfera nowoczesnej sali koncertowej przy ul. Gdańskiej... Piękny i inspirujący wieczór.