Moja Ci ona (z mojej klasy !!!)
https://vimeo.com/207859699
sobota, 18 marca 2017
piątek, 17 marca 2017
Dni Bachowskie. Dzień piąty. Piątek 17 marca. Andrzej Zawisza podwójnie.
Kolejny interesujący
wieczór wypełniony piękną muzyką. Tylko Bach. Najpierw
klawesynowy; utwory, które z dużą dozą prawdopodobieństwa można
przypisać weimarskiemu okresowi twórczości późniejszego
lipskiego kantora. Ogromnie spodobał mi się pomysł obramowania
programu utworami w gatunku swobodnej fantazji – Preludium h-moll
(BWV923) i Fantazją chromatyczną (i fugą). Również poprzedzenie
Suity angielskiej wspomnianym Preludium, a Fantazji chromatycznej
wokalną Fugą a-moll BWV 947. Umieszczenie utworów rzadziej granych
to kolejny atut tej pierwszej części koncertu, tym bardziej, że
skromna na pierwszy rzut oka Fuga została przez Andrzeja Zawiszę
wykonana z ogromnym skupieniem, zrozumieniem wokalnej istoty faktury
tego utworu i pięknym przeprowadzeniem formy. Kolejną wartą
zauważenia przewagą mojego katedralnego Kolegi jest piękny,
aksamitny dźwięk, który pozwala mu uczynić klawesyn zdolnym do
śpiewu. Kantable Art.
Jest bowiem Andrzej
Zawisza nie tylko subtelnym i wyrafinowanym instrumentalistą, ale
również znakomitym śpiewakiem...
… i dyrygentem, o
czym przekonaliśmy się w drugiej części, w której zabrzmiała
jedna z najpopularniejszych i najpiękniejszych bachowskich kantat
sopranowych Mein Herze schwimmt im Blut –
mini skrót protestanckiej teologii w bachowskim ujęciu o
dramaturgii obecnej w wielu innych kantatach – świadomość
grzechu, dziecięca ufność, zbawienie możliwe jedynie poprzez
Chrystusa (a nie heroiczne uczynki) i z wiary tej wynikająca radość.
Kantata z oddaniem i
żarliwością wykonana przez sopranistkę Ewę Leszczyńską i
oboistkę Katarzynę Pilipiuk oraz zespół, w którym grali Monika
Boroni, Agata Habera, Anna Wieczorek, Katarzyna Cichoń i Stanisław
Smołka.
czwartek, 16 marca 2017
XXII Dni Bachowskie. Dzień czwarty. Czwartek 16 marca. Chorałowe medytacje na lyra-viol i głosy
Kolejny niesamowity wieczór. Jedyny zresztą pozafloriankowy koncert Dni Bachowskich. Muzyka zabrzmiała tym razem w gościnnych murach Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego św. Marcina przy ul. Grodzkiej.
Korpus chorałów protestanckich (choć melodie sięgają często jeszcze katolickiego średniowiecza) wykonany został w przepięknych staropolskich tłumaczeniach przez wokalny zespół Perfugium. Nikt chyba nie podaje tak pięknie staropolszczyzny jak oni. Smakowali każde słowo. Na katolicko - protestanckie meandry wykonywanego repertuaru zwracał uwagę autor koncepcji koncertu - Mateusz Kowalski. Według jego słów zespół wykonuje przecież tę muzykę obecnie w ramach katolickiej liturgii ...
Słuchaczy urzekła prostota i niezwykła spójność intonacyjna śpiewaków zespołów Perfugium i to zarówno w aspekcie strojenia, jak i uzyskania jednolitej barwy, emisji głosu. Śpiewali lekko, czasem miałem wrażenie - a obserwacja ich ruchu utwierdzała mnie w tym poczuciu - że śpiewając unoszą się nad ziemią.
Mateusz Kowalski połączył owe chorałowe śpiewy z opracowaniami chorałów na lyra-viol, violę da gamba wykorzystującą różne sposoby nastrojenia poszczególnych strun instrumentu, co zapewnia oczywiście zróżnicowane możliwości akordowe i zmienia barwowe uwypuklenie różnych tonacji. Opracowania te służące zapewne domowej pobożności doskonale wplecione zostały w dramaturgię koncertu.
Całość określiłbym jako poruszającą chorałową medytację, pełną spokoju, zadumy i szlachetnej prostoty.
To wejście w sferę ducha wydało mi się bardzo potrzebnym momentem festiwalu.
Publiczność trochę inna niż we Floriance, ale też wspaniała i bardzo liczna.
Dla mnie najpiękniejszym momentem była chwila, kiedy siedzący obok słuchacz spontanicznie zwrócił się do mnie: "Ale piękna ta muzyka, prawda?"
Korpus chorałów protestanckich (choć melodie sięgają często jeszcze katolickiego średniowiecza) wykonany został w przepięknych staropolskich tłumaczeniach przez wokalny zespół Perfugium. Nikt chyba nie podaje tak pięknie staropolszczyzny jak oni. Smakowali każde słowo. Na katolicko - protestanckie meandry wykonywanego repertuaru zwracał uwagę autor koncepcji koncertu - Mateusz Kowalski. Według jego słów zespół wykonuje przecież tę muzykę obecnie w ramach katolickiej liturgii ...
Słuchaczy urzekła prostota i niezwykła spójność intonacyjna śpiewaków zespołów Perfugium i to zarówno w aspekcie strojenia, jak i uzyskania jednolitej barwy, emisji głosu. Śpiewali lekko, czasem miałem wrażenie - a obserwacja ich ruchu utwierdzała mnie w tym poczuciu - że śpiewając unoszą się nad ziemią.
Mateusz Kowalski połączył owe chorałowe śpiewy z opracowaniami chorałów na lyra-viol, violę da gamba wykorzystującą różne sposoby nastrojenia poszczególnych strun instrumentu, co zapewnia oczywiście zróżnicowane możliwości akordowe i zmienia barwowe uwypuklenie różnych tonacji. Opracowania te służące zapewne domowej pobożności doskonale wplecione zostały w dramaturgię koncertu.
Całość określiłbym jako poruszającą chorałową medytację, pełną spokoju, zadumy i szlachetnej prostoty.
To wejście w sferę ducha wydało mi się bardzo potrzebnym momentem festiwalu.
Publiczność trochę inna niż we Floriance, ale też wspaniała i bardzo liczna.
Dla mnie najpiękniejszym momentem była chwila, kiedy siedzący obok słuchacz spontanicznie zwrócił się do mnie: "Ale piękna ta muzyka, prawda?"
Etykiety:
akademia muzyczna,
Dni Bachowskie,
Katedra Muzyki Dawnej,
Kraków,
lyra viol,
Mateusz Kowalski,
Perfugium,
viola da gamba
Lokalizacja:
Kraków, Polska
środa, 15 marca 2017
Dni Bachowskie. Dzień trzeci. Środa 15 marca. Toccaty Aleksandra Mocka.
Recital klawesynowy to nieodłączna część każdego szanującego się festiwalu bachowskiego.
A ten był znakomity. Siedem toccat Jana Sebastiana Bacha podanych w sposób lekki, pełen smakowitych interpretacyjnych kąsków dla koneserów klawesynowej interpretacji.
Na mnie największe wrażenie zrobiła wyrafinowana registracja, artykulacja i przeprowadzenie formy w Toccacie c-moll. Ale wiele innych elementów mogło zaciekawić i zafrapować; niecodzienne ozdobniki, dwojenia oktawowe imitujące brzmienie organowego pedału. Aleksander Mocek wciągnął nas w świat swojej muzycznej wyobraźni bez reszty.
Na początku powiedziałem, mając na myśli rezygnację z przerwy w środku koncertu, że wykonawca chce przedstawić komplet toccat jako całość, cykl. Publiczność powstrzymała się od oklasków na przstrzeni całego koncertu. Dało to dodatkowy niesamowity efekt kontemplacji świata bachowskich toccat.
Piękny, niezapomniany wieczór ...
A ten był znakomity. Siedem toccat Jana Sebastiana Bacha podanych w sposób lekki, pełen smakowitych interpretacyjnych kąsków dla koneserów klawesynowej interpretacji.
Na mnie największe wrażenie zrobiła wyrafinowana registracja, artykulacja i przeprowadzenie formy w Toccacie c-moll. Ale wiele innych elementów mogło zaciekawić i zafrapować; niecodzienne ozdobniki, dwojenia oktawowe imitujące brzmienie organowego pedału. Aleksander Mocek wciągnął nas w świat swojej muzycznej wyobraźni bez reszty.
Na początku powiedziałem, mając na myśli rezygnację z przerwy w środku koncertu, że wykonawca chce przedstawić komplet toccat jako całość, cykl. Publiczność powstrzymała się od oklasków na przstrzeni całego koncertu. Dało to dodatkowy niesamowity efekt kontemplacji świata bachowskich toccat.
Piękny, niezapomniany wieczór ...
XXII Dni Bachowskie. Koncert drugi. Wtorek 14 marca.
Wielu wykonawców (studenci Katedry Muzyki Dawnej).
Dla mnie najciekawsze w tym koncercie było chyba zestawienie trzech niemieckich sonat skrzypcowych - ekstrawaganckiej pod względem modulacji sonaty Muffata (łącznie z zamianą ais na b, ciekawe czy to utwór na klawesyn chromatyczny, czy strój równomierny? A może obie wersje są równouprawnione?) w wykonaniu Zofii Wojniakiewicz, pełnej wiolinistycznych efektów sonaty Bibera w wykonaniu Katarzyny Olszewskiej oraz późniejszej - bardzo bliskiej już bachowskiej kombinatorycr kompozytorskiej - sonaty Pisendela (Agata Habera).
Inni wykonawcy tego wieczoru to Klaudia Rogała, Nengyi Chen, Karol Pęcak, Adrianna Kafel, Wioletta Wysopal i Mariola Żebrowska.
Nie o wszystkich napiszę, przepraszam, nie jest to przecież recenzja. Jedynie migawka z kolejnego pięknego wieczoru we Floriance.
Partie continuo realizował - jak zwykle w bogaty i fantazyjny sposób - Aleksander Mocek.
Dla mnie najciekawsze w tym koncercie było chyba zestawienie trzech niemieckich sonat skrzypcowych - ekstrawaganckiej pod względem modulacji sonaty Muffata (łącznie z zamianą ais na b, ciekawe czy to utwór na klawesyn chromatyczny, czy strój równomierny? A może obie wersje są równouprawnione?) w wykonaniu Zofii Wojniakiewicz, pełnej wiolinistycznych efektów sonaty Bibera w wykonaniu Katarzyny Olszewskiej oraz późniejszej - bardzo bliskiej już bachowskiej kombinatorycr kompozytorskiej - sonaty Pisendela (Agata Habera).
Inni wykonawcy tego wieczoru to Klaudia Rogała, Nengyi Chen, Karol Pęcak, Adrianna Kafel, Wioletta Wysopal i Mariola Żebrowska.
Nie o wszystkich napiszę, przepraszam, nie jest to przecież recenzja. Jedynie migawka z kolejnego pięknego wieczoru we Floriance.
Partie continuo realizował - jak zwykle w bogaty i fantazyjny sposób - Aleksander Mocek.
poniedziałek, 13 marca 2017
XXII Dni Bachowskie w Krakowie rozpoczęte !
Cudowny recital gambowy Krzysztofa Firlusa rozpoczął wczoraj XXII Dni Bachowskie krakowskiej Akademii Muzycznej - po raz pierwszy przeze mnie zaplanowane i kierowane.
Trzy sonaty gambowe - Richmanna, Schencka i Podbielskiego; utwory pochodzące z różnych lat XVIII wieku i koncert Johanna Pfeiffera - następcy Bacha na stanowisku weimarskiego kapelmistrza.
A grali z nami nasi studenci - Adrianna Kafel (wiolonczela) pięknie realizująca na wiolonczeli dodatkową, arcytrudną tenorowo-basową partię w sonacie Schencka. Oraz Agata Habera, Aleksandra Owczarek, wspomniana Adrianna Kafel i Rafał Gorczyński - w koncercie Pfeiffera.
Dla mnie - jako autora koncepcji festiwalu - największą nagrodą była fantastyczna i licznie zgromadzona publiczność.
Trzy sonaty gambowe - Richmanna, Schencka i Podbielskiego; utwory pochodzące z różnych lat XVIII wieku i koncert Johanna Pfeiffera - następcy Bacha na stanowisku weimarskiego kapelmistrza.
A grali z nami nasi studenci - Adrianna Kafel (wiolonczela) pięknie realizująca na wiolonczeli dodatkową, arcytrudną tenorowo-basową partię w sonacie Schencka. Oraz Agata Habera, Aleksandra Owczarek, wspomniana Adrianna Kafel i Rafał Gorczyński - w koncercie Pfeiffera.
Dla mnie - jako autora koncepcji festiwalu - największą nagrodą była fantastyczna i licznie zgromadzona publiczność.
poniedziałek, 20 lutego 2017
Jeszcze o sesji ...
Uzupełniając poprzedni wpis przytaczam tekst Katarzyny Drogosz (za Jej zgodą) wydrukowany w sesyjnej książeczce :
Artysta i Rzemieślnik. Dwie różne profesje, dwa różne
spojrzenia na świat. Czy naprawdę różnią się one od siebie aż
tak bardzo? W świecie muzyki są przecież od siebie zależne,
przenikają się wzajemnie i zazębiają. Prowadzą wzajemny dyskurs.
Artysta nie może funkcjonować bez Rzemieślnika, zaś egzystencja
zawodowa tego drugiego uwarunkowana jest potrzebami Artysty. Co
więcej, Artysta jest także rzemieślnikiem: muzyka jest bowiem, w
najlepszym znaczeniu tego słowa, rękodziełem. A czy Rzemieślnik
może być jednocześnie artystą? Oczywiście – tak! Najlepszym
przykładem niech będą budowniczowie instrumentów muzycznych
łączący w sobie wyobraźnię twórcy i techniczny warsztat
wytwórcy. Dyscyplina precyzji przy jednoczesnej swobodzie adaptacji
są warunkiem powstania instrumentów tak doskonałych, jak ten,
któremu poświęcona zostanie niniejsza sesja.
Dwa dni proponowanych przez nas koncertów i prezentacji będą więc
swego rodzaju laboratorium, w którym zmieszają się doświadczenia
artystów i budowniczych, wykonawców i wytwórców.
W centrum zainteresowania znajdzie się instrument zbudowany przez
konserwatora i fortepianmistrza, Roberta Browna w 2004 roku, w
kierowanym przez niego warsztacie w Oberndorfie koło Salzburga. Za
wzorzec dla tego instrumentu posłużył fortepian zbudowany w 1782
roku w Wiedniu przez Antona Gabriela Waltera - typowy dla epoki
klasyków wiedeńskich.
Obcowanie z tej klasy instrumentem pozwala nam odnieść się do
mitu, że „Mozart marzył o Steinwayu”. Nie tak było. Mozart
marzył najpierw o „Steinie” czyli instrumencie Johanna Andreasa
Steina, którego warsztat w Augsburgu odwiedzał w 1777 roku i
którego osiągnięciami się zachwycał. Po przeprowadzce do Wiednia
zamarzył mu się zaś „Walter” i pragnienie to spełnił
nabywając swój instrument w 1782 od tego właśnie budowniczego.
Oryginał prezentowanego i omawianego tu fortepianu to jeden z wielu
cennych, osiemnastowiecznych instrumentów zachowanych do naszych
czasów, świadczących o wysokim poziomie budownictwa klawiszowego.
W tym czasie fortepian był w stolicy Austrii pewnym novum.
Szybko zyskiwał jednak na znaczeniu i powoli obejmował
przewodnictwo w bogatym osiemnastowiecznym świecie instrumentów
klawiszowych.
Fortepian Mozarta jest świadkiem pewnej epoki i stylu w
muzyce. Jej najbardziej adekwatnym, naturalnym nośnikiem. W jego
cechach konstrukcyjnych, możliwościach brzmieniowych oraz tych
czysto technicznych, pianistycznych, drzemie wiele odpowiedzi na
pytania o interpretację dzieł Wolfganga Amadeusza oraz innych
współczesnych mu kompozytorów. Jest to jeden z ważniejszych
powodów, dla którego ten i podobne do niego instrumenty coraz
chętniej się kopiuje. A może lepiej powiedzieć: buduje się
instrumenty wzorowane na dawnych modelach korzystając z podobnych
materiałów oraz technik rzemieślniczych, odtwarza się filozofię
funkcjonowania instrumentu i estetykę jego brzmienia, bo przecież
nie o kopiowanie dla samego kopiowania tu idzie.
Instrument Waltera to instrument doskonały, ukazujący piękno
brzmienia nie tylko w muzyce Mozarta. Nie z przekory, a z potrzeby
pokazania jak najbardziej wszechstronnych zalet instrumentu, na
„fortepianie Mozarta” w czasie sesji zabrzmią kompozycje wielu
innych mistrzów drugiej połowy XVIII i początków XIX wieku.
Usłyszymy twórców z kręgu wiedeńskiego: Josepha Haydna i Jana
Vaclava Vořiška. Wykonane zostaną także utwory kompozytorów,
którzy – choć wykształceni w wiedeńskim stylu – większość
twórczego życia spędzili poza stolicą Austrii. Należą do nich
Ignaz Pleyel, Vaclav Jan Křtitel Tomašek, Józef Elsner. Zwrócimy
się także w kierunku kompozytorów związanych ze szkołą
angielską: Jana Ladislava Dusíka i George’a Fredericka Pinto.
Fortepian Mozarta ukaże się tak w odsłonie solowej, jak i kilku
odsłonach kameralnych: w duecie na cztery ręce, ze skrzypcami oraz
w trio.
Do wykonania i autorskiego komentowania koncertów zaprosiliśmy
wykładowców Akademii Muzycznej w Krakowie: Teresę Kamińską oraz
Marka Toporowskiego, doktoranta: flecistę Przemysława Wiśniewskiego
oraz wybitnych absolwentów Uczelni: Joannę Owczarek-Ciszewską i
Roberta Bacharę. Dołączą do nas także zaprzyjaźnieni goście:
wiolonczelistka Maria Misiarz oraz pianistka Irmina
Obońska-Toporowska. Po raz kolejny zaproszenie Akademii Muzycznej w
Krakowie przyjęła także czeska pianistka i fortepianistka –
Petra Matějová, która nie tylko zaprezentuje fortepianowe dzieła
swoich rodaków, ale wygłosi także wykład na temat ściśle
związany z wykonawstwem muzyki czasów klasycyzmu i wczesnego
romantyzmu: poruszy problematykę kryteriów doboru właściwego
tempa.
Last but not least, o fortepianie przez siebie zbudowanym oraz
o swoich doświadczeniach konstruktora i konserwatora opowiadał
będzie Robert Brown, jeden z najwybitniejszych mistrzów w swojej
dziedzinie.
Zapraszamy na dwa dni fortepianowego laboratorium do krakowskiej Auli
Florianka.
Katarzyna Drogosz
Subskrybuj:
Posty (Atom)


