poniedziałek, 26 maja 2025

Cudowny weekend w Fortepianarium. 23 maja 2025. Alejandra Pacheco Costa

 

Alejandra Pacheco Costa została zaproszona przez Uniwersytet Wrocławski. Dzięki staraniom Juliety Gonzales-Springer, opiekującej się gościem, Alejandra Pacheco wystąpiła też z recitalem w Fortepianarium.

Zaproponowała reprezentatywną i fascynującą podróż po muzyce hiszpańskiej I połowy XX wieku; okresu, który chyba był momentem fantastycznego rozkwitu pianistyki i jedynego w swoim rodzaju połączenia elementów par excellence iberyjskich i zdobyczy ówczesnej awangardy muzycznej. To muzyka, którą rzadko usłyszeć można w Polsce.

Usłyszeliśmy na początku Valses poéticos Granadosa z 1899 roku; kompozytora, którego twórczość zamyka iberyjski romantyzm. Podczas naszej rozmowy przed koncertem rozmawialiśmy z solistką o tym, że figuracyjna lekkość tej muzyki wymaga umiejętności grania Scarlattiego. Podczas koncertu w pełni zrozumiałem, co solistka miała na myśli. Tak w utworach Granadosa, jak i dalszych kompozycjach podziwiałem umiejętność Alejandry Pacheco Costy subtelnego i niezwykle wyrafinowanego dotyku klawiatury, umożliwiającego grę lekką, przejrzystą, mieniącą się tak, jak rozpryskiwana przez fontanny woda.

Musica callada Federico Mompou to 4 księgi krótkich utworów fortepianowych eksponujących nieoczekiwaną łagodność dysonansów. W muzyce tej ukryta jest cisza średniowiecznych kościołów. Niektóre fragmenty przywodzą na myśl kompozycje Oliviera Messiaena. Podobno Muzyka milcząca jest wynikiem kryzysu, który kompozytor przeżywał po zakończeniu wojny domowej. To chyba najmniej znany w Polsce kompozytor, a ja chciałbym jeszcze godzinami wsłuchiwać się w tę prostą, poruszającą, medytacyjną muzykę.

Kolejnym utworem była Sonatine pour Yvette Xaviera Montsalvatge, trzyczęściowy efektowny utwór fortepianowy ze znanym tematem pieśni dziecięcej w trzeciej części.

I wreszcie, Fantasia Baetica Manuela de Falli. Utwór z 1919 roku napisany dla Artura Rubinsteina, który kompozycję wykonał po raz pierwszy rok później w Nowym Jorku. Kompozycja, która w fascynujący sposób łączy folklor i awangardę w nowe, spójne stylistycznie zjawisko dźwiękowe.

Otrzymaliśmy jeszcze smakowity, lekki deser (Asturias Granadosa z kastanietami, na których grała Julieta Gonzales, jeszcze jeden utwór Mompou oraz Sevillanę, w której ponownie dołączyła Julieta śpiewając i grając na kastanietach).

Poniżej kilka zdjęć z próby: 











 


poniedziałek, 2 grudnia 2024

Derya i powiew Morza Śródziemnego w Fortepianarium

 


Jedną z wielu zalet Fortepianarium jest to, że możemy gościć świetnych, młodych muzyków, którzy w przyszłości występować będą na większych muzycznych scenach. Myślę, że tak właśnie było wczoraj. Zespół Derya, którego spiritus movens jest grający na fletach prostych Rodrigo Barata, zabrał nas w fascynującą podróż po muzyce basenu Morza Śródziemnego, do Turcji, Francji i Katalonii ukazując nieoczywiste na pierwszy rzut oka i ucha związki między muzyką europejskiego średniowiecza i tureckiego Orientu. Połączenie różnych instrumentów: „pierwotnego” klawesynu (clavisymbalum) (Daria Kubik), wczesnych instrumentów smyczkowych zbudowanych na podstawie polskiej tradycji (Anna Klimczyk), tureckiej lutni oud (Łukasz Błaszkiewicz), świetnie dobarwiającej całość perkusji (Tiago Matos) i wspomnianych już fletów prostych (Rodrigo Barata) umożliwiło ukazanie szerokiego spektrum muzyki monodycznej w bardzo oryginalnych i frapujących interpretacjach.

Życzę muzykom zespołu „Derya” dalszych udanych koncertów i projektów muzycznych! Mam nadzieję, że już wkrótce znów Was (i o Was) usłyszę!

 

Przed koncertem:


I po koncercie :


 




 

 

środa, 24 kwietnia 2024

Victoria Lerche-Kurpas i Natalia Kurcab w Fortepianarium. 21.04.2024


Miło słuchać młodych wykonawców, którzy potrafią zaproponować fascynujący i poruszający program, inteligentną i retoryczną interpretację, a ze stosunkowo małego, klubowego miejsca, jakim jest Fortepianarium, uczynić wielką scenę. To właśnie stało się w ostatnią niedzielę, 21 kwietnia 2024 roku. 

Victorię Lerche-Kurpas znam od dawna. Jako klawesynistkę i śpiewaczkę. W tej pierwszej roli poznałem ją najpierw. To ogromna satysfakcja widzieć, jak rozwija się Jej talent. Interpretacja sławnej kantaty "Ariadna na Naxos" zachwyciła mnie w pełni. Victoria śpiewała, zgodnie z zaleceniami epoki, w sposób dopasowany do kameralnej wielkości sali, bez przesteru, jednocześnie operując głosem w sposób podkreślający dramatyczną wielkość tej sceny i walory wirtuozowskie. Cudowna w jej śpiewie jest naturalna (jak sądzę) retoryczność i gestyka. Równie ciekawa interpretacyjnie było wykonanie pieśni Mozarta i ariett op. 82 Beethovena.

Natalia Kurcab wydobyła z późnego trochę, jak na muzykę klasyków wiedeńskich, fortepianu Traugott Berndt (1845-7) całą pełnię niuansów i subtelności, dotykając instrument czule i miękko. To wielkiej klasy muzyk, tak w aspekcie solowym, jak i kameralnym, znakomicie współpracujący z solist(k)ą, inspirujący partner współtworzenia muzyki, czujnie podkreślający właściwe momenty.

Każda z wykonawczyń pokazała się od najlepszej strony, ale na największą pochwałę zasługuje ich umiejętność partnerstwa kameralnego: znakomite zgranie i wzajemna uważność na siebie. 

Może warto jeszcze dodać, że w wykonanych na zakończenie wariacjach na temat "Ich denke dein" Beethovena Victoria Lerche wystąpiła w podwójnej roli: śpiewaczki i pianistki. 



poniedziałek, 5 lutego 2024

Karolina Augustyn i Olena Pavlova w Fortepianarium (4.02.2024)



 O Karolinie pisałem już przy okazji koncertu z francuską barokową kantatą "Andromeda"  . To młoda śpiewaczka, która chętnie wykonuje muzykę dawną, łącząc wrażliwość, umiejętności wokalne i wiedzę. Znam ją zresztą właśnie z prowadzonych przeze mnie dla śpiewaków w krakowskiej Akademii Muzycznej zajęć "Interpretacji muzyki dawnej"...

Wczoraj pokazała się jednak z zupełnie innej strony; jako wirtuozowska wykonawczyni muzyki w stylu bel canto śpiewając dla zabrzańskiej publiczności utwory Belliniego, Verdiego, Pucciniego, Gounoda, Dvoraka i Korngolda. Karolina doskonale rozumie i oddaje kapryśny: czasem przekorny, czasem dramatyczny charakter wirtuozowskich koloratur, wydobywając z nich ekspresyjny, a nie tylko czysto wirtuozowski, retoryczny walor. Choć tym razem zrezygnowałem z opowiadania o treści poszczególnych oper, tekstach, to Karolina znakomicie złapała kontakt z publicznością.

Zaś Olena Pavlova to "akompaniatorka" marzeń. Celowo to słowo ująłem w cudzysłów, bo tak pełne i artystyczne wykonanie partii fortepianu: pełne barw, znaczenia, a jednocześnie idealnie spójne i współoddychające z solistką, to wyraz najwyższego mistrzostwa muzycznego. Są tacy muzycy, którzy jednym dźwiękiem, jednym akordem potrafią przykuć uwagę i wyobraźnię słuchacza i Olena Pavlova właśnie do tej grupy muzyków należy. A jednocześnie widać, że po prostu niesamowicie lubi grać i przewidywać to, co zrobi kameralny partner, ciesząc się wspólnym muzycznym dialogiem. Jest mi to bardzo bliskie i takich właśnie muzyków uwielbiam. 

Fantastyczny, piękny wieczór. Dziękuję. 

A przy okazji serdecznie zapraszam na wieczór w Akademii Muzycznej w wykonaniu tych artystek poświęcony Ukrainie.

 



 

sobota, 20 stycznia 2024

Wieloklawiszowa przygoda w Capelli ze studentami. Zjednoczone klawiatury.

 


    Dzięki zaproszeniu Capelli Cracoviensis mogłem zrealizować wieloetapowy projekt muzyczny dla moich studentów, z moim udziałem jako współwykonawcy. Nowa siedziba Capelli dzięki połączeniu posiadanych już wcześniej instrumentów i nowym zakupom stała się prawdziwym rajem dla klawiszowców różnej maści i orientacji (nic zdrożnego nie mam tu na myśli!). 

    We wtorek (16.01) z moimi studentkami: Orysią Mashtalir, Ksenią Więcek, Weroniką Hryniewicką i Elą Ziarnik zagraliśmy koncert utworów na 2 klawesyny; a to kolorowa i ciekawa literatura. Był koncert Solera, śliczny kwartet Armanda-Louisa Couperina, transkrypcja uwertury orkiestrowej C-dur Bacha (BWV 1066) i efektowny koncert-pastisz Nathana Mondry'ego. Studentki grały też na pięknym klawesynie włoskim (Giulio Fratini) i kopii Mietke'go (Matthias Kramer) muzykę solową.

    Środowe matinee to występ śpiewaków, którzy przygotowali różnobarwną muzykę od Stachowicza poprzez Haendla, Bacha, Pergolesiego po Mozarta z akompaniamentem (moim) na różnych instrumentach klawiszowych mam nadzieję dobrze oddającym charakter, styl i klimat każdego z utworów. 

W czwartek "duży koncert" z muzykami Capelli. Rozpoczęliśmy koncertem organowym op. 4 nr 1 Haendla z continuo granym na 2 klawesynach przez Weronikę Hryniewicką i Elę Ziarnik, potem kantata "Andromede" przepięknie wykonana przez Karolinę Augustyn, koncert potrójny Telemanna (oryginał na 3 oboje i 3 skrzypiec, moja wersja na 3 klawesyny), sonata wiolonczelowa Piattiego (Monika Hartmann) i koncert a-moll na 2 klawesyny i smyczki (oryg. na 2 flety) Telemanna. Tu pobawiliśmy się stereofonicznymi efektami i przeciwstawieniem grupy solo i ripienistów. 

Jesli uczenie muzyki sprawia satysfakcję, to właśnie dzięki takim przedsięwzięciom ...

Capello, dziękuję. 


9 suit Pietera Bustijna. Piękne nagranie Marii Banaszkiewicz-Bryły.

 


    Tę piękną płytę wydała Akademia Muzyczna w Poznaniu. Fantastyczne, że polscy klawesyniści sięgają po rzadko nagrywaną muzykę uzupełniając w ten sposób światową bazę fonograficzną. I fantastyczne, że robią to w taki sposób.
    9 suit Pietera Bustijna: holenderskiego organisty i carillonisty to bardzo piękny przykład klasycznego stylu francuskiego (choć oznaczenia części są włoskie...). Muzyka prosta fakturalnie, wymagająca kreatywnego podejścia, wrażliwego toucher, wyczucia charakteru, pulsacji i zawartych w tekście subtelności. 
    To wszystko w tym nagraniu jest! A co najważniejsze: jest to jedna z najpiękniej pod względem brzmieniowych nagranych płyt klawesynowych. To oczywiście wypadkowa instrumentu, nastrojenia (Karolina Kapela), reżyserii dźwięku (Michał Bryła, Prelude Classics) i subtelnego dotyku klawesynistki. Oj, warto posłuchać! 


wtorek, 16 stycznia 2024

Czteroklawesynowa przygoda w Białymstoku

Ogromnie wdzięczny jestem Galerii Sleńdzińskich i pani Izabeli Suchockiej oraz Annie i Amadeuszowi Buczyńskim za stworzenie fantastycznej dla mnie możliwości artystycznej i warsztatowej zabawy czterema wysmakowanymi klawesynami. 

13 stycznia 2024 roku w Galerii Sleńdzińskich odbyły się warsztaty "Klawesynowa koalicja 13 stycznia", a 14 stycznia miałem ogromną przyjemność wykonać na czterech instrumentach klawesynowe matinee. 

Te instrumenty to przepiękny Włoch z warsztatu Titusa Crijnena udostępniony przez Rafaela Gabriela Przybyłę. Cudowny, najpiękniejszy chyba w Polsce Francuz (Zuckermann mistrzowsko złożony przez Zygmunta Kaczmarskiego i niedawno odświeżony i przeintonowany przez Weronikę Janyst. Flamand firmy Wittmayer zintonowany piórami ptasimi przez Amadeusza Buczyńskiego. Oraz jedyna chyba w Polsce  kopia angielskiego klawesynu Kirckmanna (Michael Thomas ?) również optasiona przez AB. 

Ogromne gratulacje dla Ani i Amadeusza (przepraszam za poufałość, w tym wypadku chciałbym bardzo podkreślić moją sympatię i szacunek) za ogromny wkład w kształtowanie kultury klawesynowej w Białymstoku. To właśnie dzieki nim to piękne i sympatyczne miasto staje się ważnym punktem na klawesynowej mapie Polski. 

W imieniu klawesynistów, dziękuję!