Final round in photos
środa, 16 stycznia 2019
wtorek, 15 stycznia 2019
Konkurs basso continuo w Katowicach zakończony
Właśnie zakończyliśmy konkurs ...
Jeden chyba z najtrudniejszych konkursów dla klawesynistów, sprawdzający wszystkie profesjonalne umiejętności - zdolność improwizacji, wiedzę w zakresie elementów harmonii i kontrapunktu, umiejętność współpracy kameralnej w kontekście gry z solistą i współpracy z dużym zespołem, znajomość stylu włoskiego, francuskiego, XVII i XVIII wieku ...
Oczywiście każdy ma jakiś mocny punkt; w finale było to chyba doskonale widoczne. Mnie w tym konkursie osobiście najbardziej zachwycił Haendel Iasona Marmarasa, cudownie wyrafinowane partimento Nielsa Pfeffera, realizacja continuo w Suicie h-moll Bacha Johannesa Rake (bylem też pod ogromnym wrażeniem jego obycia w stylu XVII wieku w I etapie), ponownie partimento Maurycego Raczyńskiego, recytatyw Masako Awaji. Oczywiście takich mocnych momentów było więcej, ograniczam się jednak tylko do najbardziej świeżych wrażeń po II etapie.
Ostatecznie - w wyniku głosowania - laureatami zostali :
I - Iason Marmaras
II - Johannes Rake
III - Niels Pfeffer
ale moim zdaniem na laur fascynującego muzyka zasłużyli wszyscy finaliści i wielu uczestników I etapu.
Chciałem bardzo serdecznie podziękować Markowi Pilchowi, dzięki którego zaangażowaniu i pilotowaniu przedsięwzięcia konkurs mógł się odbyć.
Kolegom z Katedry Klawesynu i Historycznych Praktyk Wykonawczych.
Katarzynie Drogosz i Dominice Maszczyńskiej, które stworzyły perfekcyjnie działające biuro konkursu.
Dziękuję bardzo !
Informacje, zdjęcia, wywiady na :
https://www.facebook.com/BCCKatowice
Mam nadzieję, że konkurs stanie się piękną tradycją katowickiej Akademii.
Jeden chyba z najtrudniejszych konkursów dla klawesynistów, sprawdzający wszystkie profesjonalne umiejętności - zdolność improwizacji, wiedzę w zakresie elementów harmonii i kontrapunktu, umiejętność współpracy kameralnej w kontekście gry z solistą i współpracy z dużym zespołem, znajomość stylu włoskiego, francuskiego, XVII i XVIII wieku ...
Oczywiście każdy ma jakiś mocny punkt; w finale było to chyba doskonale widoczne. Mnie w tym konkursie osobiście najbardziej zachwycił Haendel Iasona Marmarasa, cudownie wyrafinowane partimento Nielsa Pfeffera, realizacja continuo w Suicie h-moll Bacha Johannesa Rake (bylem też pod ogromnym wrażeniem jego obycia w stylu XVII wieku w I etapie), ponownie partimento Maurycego Raczyńskiego, recytatyw Masako Awaji. Oczywiście takich mocnych momentów było więcej, ograniczam się jednak tylko do najbardziej świeżych wrażeń po II etapie.
Ostatecznie - w wyniku głosowania - laureatami zostali :
I - Iason Marmaras
II - Johannes Rake
III - Niels Pfeffer
ale moim zdaniem na laur fascynującego muzyka zasłużyli wszyscy finaliści i wielu uczestników I etapu.
Chciałem bardzo serdecznie podziękować Markowi Pilchowi, dzięki którego zaangażowaniu i pilotowaniu przedsięwzięcia konkurs mógł się odbyć.
Kolegom z Katedry Klawesynu i Historycznych Praktyk Wykonawczych.
Katarzynie Drogosz i Dominice Maszczyńskiej, które stworzyły perfekcyjnie działające biuro konkursu.
Dziękuję bardzo !
Informacje, zdjęcia, wywiady na :
https://www.facebook.com/BCCKatowice
Mam nadzieję, że konkurs stanie się piękną tradycją katowickiej Akademii.
niedziela, 13 stycznia 2019
Aline Zylberajch i Martin Gester w Krakowie.
Zapraszamy do Krakowa - unikalna możliwość spotkania z dwójką czołowych wykonawców muzyki "dawnej" z Francji - Aline Zylberajch i Martinem Gesterem.
A oto pełna lista wydarzeń związanych z sesją :
wtorek
15 stycznia
Aula
Florianka
19.00
– Koncert muzyki na dwa klawesyny: Gaspard
Leroux, François Couperin, Wilhelm Friedemann Bach, Carl Philipp
Emanuel Bach Aline
Zylberajch-Gester, Martin Gester
środa
16 stycznia
Aula
Florianka :
10-10.30
Referat „Les mondes de Francois Couperin dans sa musique de
clavecin” („Obrazy świata w muzyce klawesynowej Francois
Couperina”) Aline Zylberajch-Gester
10.30-13.30
– Kurs mistrzowski dla klawesynistów :Aline
Zylberajch-Gester
15.00-
15.30 Referat „La musique et le mouvement” („Muzyka i ruch”)
Martin Gester
15.30
– 17.30 Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin
Gester
19 – Koncert studentów Katedry Muzyki Dawnej
Sala 23
11-13.30
Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin Gester
16-18
Kurs mistrzowski dla klawesynistów Aline Zylberajch-Gester
czwartek
17 stycznia
Aula
Florianka
10-13
Kurs mistrzowski dla klawesynistów Aline Zylberajch-Gester
19
– Koncert Akademicki : Kameralna muzyka francuskiego baroku
(Antoine Dornel, Jacques Hottetterre, Marin Marais, Pierre-Danican
Philidor) Katarzyna Pilipiuk - obój, Teresa Piech -
skrzypce, Marek Toporowski - klawesyn
sala 23 :
10-13
Kurs mistrzowski dla zespołów kameralnych Martin Gester
Etykiety:
Aline Zylberajch,
Couperin,
Florianka,
Katedra Muzyki Dawnej,
Kraków,
kurs klawesynowy,
Martin Gester
Lokalizacja:
Katowice, Polska
I Międzynarodowy Konkurs Basso Continuo i Partimento. Katowice
Pięknie nam się konkurs rozwija.
Fantastyczna impreza; wielu ciekawych uczestników, różnorakie niekonwencjonalne rozwiązania muzyczne, wielość pomysłów na własne granie, improwizację, współpracę kameralną.
Cudownie słucha się takiej muzyki w przepięknie odrestaurowanej auli katowickiej Akademii.
Co ciekawe - tak bardzo obawialiśmy się wprowadzenia partimento; a właśnie z improwizowanymi (na kanwie basu) preludiami Matthesona poradzili sobie właściwie wszyscy uczestnicy.
Z pomysłem organizacji takiej imprezy nosiłem się od wielu lat. Wiedziałem, że jest to coś czego nie ma, czego brakuje; coś, co pozwoli nam na ukazanie ogromnego dorobku katowickiego środowiska wykonawców i wykładowców muzyki dawnej. Wypracowanego dzięki naszej pracy. Coś, co pozwoli naszym studentom otrzeć się o wielki świat. Do którego już należymy. Było to marzenie, o którym wiedziałem, że kiedyś uda się je zrealizować! Mój pomysł, podjęty i zaakceptowany przez Marka Pilcha - kierownika Katedry Klawesynu i Historycznych Praktyk Wykonawczych - został przez kolegów z Katedry bardzo twórczo rozwinięty (długo dyskutowaliśmy nad programem; chyba udało się stworzyć ramy pozwalające na bardzo wszechstronne zaprezentowanie się przez każdego z kandydatów) oraz perfekcyjnie zorganizowany i dopracowany.
Wydaje się, że udało się znaleźć i wypełnić lukę na "rynku" muzycznych konkursów.
Na podziękowania dla wszystkich autorów tego wydarzenia - kadry i studentów - przyjdzie pewnie czas w następnym wpisie.
Na razie krótka informacja - w finale usłyszymy następujących uczestników (podaję w mianowniku :-)) : Masako Awaji, Iason Marmaras, Niels Pfeffer, Maurycy Raczyński, Johannes Rake.
Gratulacje; więcej uwag o konkursie po jego zakończeniu.
Na razie zachęcam do obejrzenia dokumentacji fotograficznej na facebookowej stronie konkursu :
https://www.facebook.com/BCCKatowice
niedziela, 6 stycznia 2019
Charles Burney w Fortepianarium. 6 stycznia 2019
Uroczy set czterech czteroręcznych sonat Charlesa Burneya w wykonaniu Dagmary Tyrchy i Daniela Nowaka. Urzekli mnie ilością muzycznych niuansów: zwolnień, przyspieszeń, ozdobników. detali artykulacyjnych. Na dwóch - specyficznych przecież - instrumentach: klawesynie wirginałowych i fortepianie stołowym Rädeckera zbudowanym ok. 1830 roku (na pewno przed 1831 :-) ) grali w taki sposób, jaki bardzo lubię: z miłością do dawnych, niecodziennych instrumentów, uwypuklając ich atuty i wprowadzając słuchaczy w subtelny świat kolorów.Sonaty - jak to w Anglii - durowe (z mollowymi wszakże i jakże ekspresyjnymi epizodami), o lekkim raczej charakterze. Mimo subtelnego brzmienia obu instrumentów dało się zauważyć jak bardzo czteroręczna, gęstsza faktura zbliża tę muzykę do idiomu operowej uwertury.
Piękny i wysmakowany koncert. Artyści nawiązali też znakomity kontakt z publicznością opowiadając interesująco o swojej pracy nad repertuarem. O, tak to wyglądało :
niedziela, 23 grudnia 2018
Porpora w Moskwie
A w ramach remanentu jeszcze migawki z koncertu z Capellą Cracoviensis w Moskwie - Germanico in Germania (Porpora)
https://www.facebook.com/inner.emigrant/videos/565653597216881/
https://www.facebook.com/inner.emigrant/videos/565653597216881/
Jeszcze o filharmonicznym Mesjaszu ...
Taki oto ciekawy wpis znalazłem na FB Kuby Burzyńskiego
Rzeczywiście, Martin Haselböck - związany przecież z ruchem historycznym - tu dyrygował solenniej, bardziej majestatycznie ... Co ciekawe, na próbach sporo pracowaliśmy nad lekkością i tanecznością, a na obu koncertach interpretacja - trochę chyba zaskakująco dla nas - poszła w kierunku pewnego monumentalizmu.
Co do znakomitego sola Krzysztofa Bednarczyka - w pełni się zgadzam !
Rzeczywiście, Martin Haselböck - związany przecież z ruchem historycznym - tu dyrygował solenniej, bardziej majestatycznie ... Co ciekawe, na próbach sporo pracowaliśmy nad lekkością i tanecznością, a na obu koncertach interpretacja - trochę chyba zaskakująco dla nas - poszła w kierunku pewnego monumentalizmu.
Co do znakomitego sola Krzysztofa Bednarczyka - w pełni się zgadzam !
Po wielu latach w FN pojawił się Mesjasz robiony własnymi siłami. Co wyróżniało tę produkcję, to niespodziewana praca, jaką wykonały smyczki - imponująca i... nieoczywista. Dopiero po czasie dochodziło do człowieka, że jeżeli to wykonanie trąci miejscami myszką, to raczej z powodu koncepcji dyrygenckiej (tempa, ekspresja), niż manier współczesnej, odpornej na eksperymenty orkiestry filharmonicznej. No szacunek, estetycznie wielki ukłon w stronę HIP, bez utraty godności i niezależności. Osobne brawa należą się trąbce Krzysztofa Bednarczyka, że się tak wyrażę
:) A klasę samą w sobie potwierdził znad klawiatury klawesynu niesamowity Marek Toporowski, bez jednej przypadkowej nuty i bez chwili nudy w najskromniejszych nawet recytatywach czy ariach. Piotr Wilczyński natomiast, świetnie registrując filharmoniczne organy, dał na nich mini koncert z chórem i orkiestrą we fragmencie All we like sheep...
A skoro o HIP mowa... Nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji o trzech epokowych nagraniach, z dziesiątek znakomitych. Przede wszystkim o nagraniu Christophera Hogwooda z roku 1980. U nas dostępny był na początku lat 90, dzięki pirackim kasetom JOYa i potem już na CD. Zjawisko, zauroczenie, od pierwszych nut. Paul Elliott jako wzorzec eterycznego tenora bez manier, Emma Kirkby jako głos tak naturalny, że aż boli, David Thomas retoryczny i potężny, Carolyn Watkinson niedoceniana w tym gronie, ale z perspektywy lat zdecydowanie godna pochwał, orkiestra cudownie brzmiąca, chór chłopięcy nie jakoś powalający, za to ogromnie klimatyczny. Całość zaś miała w sobie jeszcze coś ponadto, poza nutami i parametrami. Chyba do dziś nie do pobicia pod względem klimatu, czystości przekazu, braku nadęcia, sterylności z dużą dozą ciepła. Obok albumu CD powstało całościowe video, różniące się nieco detalami.
Na kolejne tej wagi nagranie trzeba było poczekać do 1997 roku, gdy niechętnie, acz z morderczą precyzją zabrał się za Mesjasza Paul McCreesh. Modelowe pod każdym względem - retoryki, solistów (Charles Daniels! Susan Gritton!), orkiestry i przede wszystkim bosko perfekcyjnego chóru. Co ciekawe, punktem wyjścia była tu ta sama wersja partytury, co u Hogwooda (Foundling Hospital), tym większa frajda w porównaniach. Jeżeli ktoś chce odważnego, wirtuozowskiego Mesjasza ale bez zbędnej brawury i przejaskrawień - nie ma lepszego wykonania. I to może być także wadą tego nagrania, takie dotarcie do ściany w kwestii, na co stać najlepszych możliwie wykonawców barokowych w Mesjaszu.
Wkrótce po tym, w 1999, pojawiła się produkcja tak śmiała, że aż niewyobrażalna. Przede wszystkim pomyślana jako ścieżka dźwiękowa do filmu autorstwa Williama Kleina, poruszającego najróżniejsze struny ludzkiej wrażliwości społecznej, religijnej czy politycznej. Właśnie ze względu na film, pojawiają się tam muzyczne wtręty z innej bajki - a to chór afrykanerów, a to więźniowie śpiewający fragmenty Mesjasza między wykonaniem głównym, jakim jest wersja Marca Minkowskiego. I to właśnie jemu oberwało się najwięcej za to, co zrobił z partyturą Haendla. To jazda bez trzymanki, spacer - lub raczej: bieg - po linie nad przepaścią, teatr operowy bez oglądania się na dotychczasową tradycję, epatowanie ekstremami temp, ekspresji, dynamiki, estetyki. Przy pierwszym słuchaniu może się zdawać, że ktoś puścił chóry w przyspieszonym tempie (począwszy od pierwszego, And the glory, z kulminacją szaleństwa w turba He trusted), ale gdy wejdzie się głębiej w tę koncepcję, szuka się potem jej echa w każdym kolejnym Mesjaszu, jakiego się doświadcza (tryle w Behold the Lamb! W końcu selektywne triole w Why do the nations! Ponadczasowe He was despised). Bo tak jak Klein zadał w swym filmie wiele milczących pytań-oskarżeń, Minkowski przekroczył wiele muzycznych granic, jakby mówił: serio? tak żeście zaskorupieli w swych wygodnych wykonawczych konwencjach? posłuchajcie, o czym może być ta muzyka. Dla mnie remedium na wszelkie "tak powinno się grać barok". Czysto ecowskie "ma gavte la nata". Niestety, w sieci nie ma filmu, bez obrazu szok wydaje się jeszcze większy
:)
Etykiety:
Filharmonia Narodowa,
Haendel,
Jakub Burzyński,
Krzysztof Bednarczyk,
Martin Haselbock,
Mesjasz,
Piotr Wilczyński
Lokalizacja:
Warszawa, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)


