Przepiękny film Agnieszki Smoczyńskiej. Bez rozdrapywania polskich ran, drętwych dialogów i pseudohumoru. Film prawdziwy; mocne kino. Piękne to wizualnie, pełne erotycznego dreszczyku. Mocno osadzone w symbolicznej tradycji.
Polecam wywiad z reżyserem - Agnieszką Smoczyńską - w radiu TOKfm :
http://audycje.tokfm.pl/#TRNavSST
sobota, 2 stycznia 2016
wtorek, 29 grudnia 2015
Leszek Kędracki
Kolejne smutne pożegnanie. Leszek Kędracki - mój profesor klawesynu z czasów warszawskich studiów. Człowiek, dla którego uczenie było pasją życia. A w każdym razie ktoś bez kogo trudno wyobrazić sobie świat polskiego klawesynu i klawesynistów.
Mieliśmy okres trudnych kontaktów. Za jego sprawą przestałem pracować w warszawskiej Akademii Muzycznej. Trochę żałuję, że różnice charakterów nie zawsze pozwalały nam porozumieć się, nie udało mi się chyba w pełni skorzystać z Jego olbrzymiej wiedzy, doświadczeń wyniesionych z ukochanych przez niego Włoch. W ostatnich latach mieliśmy ponownie wiele ciepłych spotkań. Dwukrotnie przyjeżdżał do Katowic. Szczególnie ta pierwsza wizyta - długi i spokojny kurs mistrzowski, fascynująca intelektualnie podróż przez świat skojarzeń, asocjacji, lektur, w czasie którego Profesor garściami dosłownie rozsypywał przed nami perły wiedzy i - zostanie mi na zawsze w pamięci. Takiego będę Go pamiętał.
Moja katowicka klasa klawesynu jest niewątpliwie kontynuacją Jego dzieła.
Cieszę się, że niedawno świętował również z nami w Katowicach jubileusz 50-lecia działalności artystycznej. Nic nie wskazywało na to, że będzie to jedno z naszych ostatnich spotkań.
Jeszcze na początku grudnia spotkaliśmy się na konkursie w Poznaniu. Profesor tryskał humorem, dużo opowiadał. Dla nas wszystkich - jurorów, profesorów klawesynu - był nieodłączną częścią naszego polskiego, klawesynowego świata.
Wraz nim odchodzi cała epoka.
http://www.chopin.edu.pl/pl/2015/12/zmarl-profesor-leszek-kedracki
Mieliśmy okres trudnych kontaktów. Za jego sprawą przestałem pracować w warszawskiej Akademii Muzycznej. Trochę żałuję, że różnice charakterów nie zawsze pozwalały nam porozumieć się, nie udało mi się chyba w pełni skorzystać z Jego olbrzymiej wiedzy, doświadczeń wyniesionych z ukochanych przez niego Włoch. W ostatnich latach mieliśmy ponownie wiele ciepłych spotkań. Dwukrotnie przyjeżdżał do Katowic. Szczególnie ta pierwsza wizyta - długi i spokojny kurs mistrzowski, fascynująca intelektualnie podróż przez świat skojarzeń, asocjacji, lektur, w czasie którego Profesor garściami dosłownie rozsypywał przed nami perły wiedzy i - zostanie mi na zawsze w pamięci. Takiego będę Go pamiętał.
Moja katowicka klasa klawesynu jest niewątpliwie kontynuacją Jego dzieła.
Cieszę się, że niedawno świętował również z nami w Katowicach jubileusz 50-lecia działalności artystycznej. Nic nie wskazywało na to, że będzie to jedno z naszych ostatnich spotkań.
Jeszcze na początku grudnia spotkaliśmy się na konkursie w Poznaniu. Profesor tryskał humorem, dużo opowiadał. Dla nas wszystkich - jurorów, profesorów klawesynu - był nieodłączną częścią naszego polskiego, klawesynowego świata.
Wraz nim odchodzi cała epoka.
http://www.chopin.edu.pl/pl/2015/12/zmarl-profesor-leszek-kedracki
niedziela, 22 listopada 2015
Roman Stelmaszczuk. Роман Стельмащук (1965-2015)
Zmarł właśnie we Lwowie. Dla nas - polskich muzyków, którzy gościli na Festiwalu Muzyki Dawnej, którego był założycielem, organizatorem i spiritus movens - jest to wiadomość niezmiernie przygnębiająca.
Roman Stelmaszczuk zrobił wiele dla tego, aby lwowski festiwal stał się miejscem spotkania muzyków z Ukrainy i innych krajów Europy. Wschodniej i zachodniej. Bardzo wiele uczynił dla współpracy z Polską, świetnie zresztą po polsku mówił...
Powiem tylko, że dla mnie ta strata jest stratą osobistą. Po prostu trudno mi sobie wyobrazić, że już Go we Lwowie nie spotkam. W "moim Lwowie" był czymś stałym i niezmiennym, kimś bez czyjej obecności mój pobyt byłby nieważny.
Na tym blogu nie będę powtarzał danych biograficznych. Zresztą ich nie mam. W internecie jest bardzo mało informacji. Chyba zadanie dla ukraińskich przyjaciół, aby stworzyć hasło w wikipedii. A może - ktoś z Was da radę mi coś podesłać? Chętnie na tym blogu zamieszczę.
W internecie znalazłem chyba tylko dwa zdjęcia.Tu wklejam to mniej piękne, ale chyba bardziej oddające to, jakim Go pamiętam.
O prowadzonym przez niego zespole "A Capella Leopolis" pisałem już wcześniej :
http://marektoporowski.blogspot.com/2015/05/a-capella-leopolis-w-warszawie-koscio.html
Śpij spokojnie. Niech Aniołowie zawiodą Cię do raju pełnego muzyki.
Вічна пам'ять.
sobota, 29 sierpnia 2015
Prezydent Duda w Berlinie
Myślę, że wszystkim spadł nieco kamień z serca. Wizyta prezydenta Dudy w Berlinie nie wywołała silniejszych emocji i nie przyniosła ze sobą - przynajmniej na poziomie werbalnym - reorientacji naszej polityki względem naszego najważniejszego sąsiada.
Uważam jednak, że słowa dotyczące Ukraińców dowodzą bądź niezrozumienia bądź celowego manipulowania faktami.
Porównanie migrantów z Ukrainy - nawet tych, którzy w Polsce pracują nie ze względów ekonomicznych, a rzeczywiście stali się ofiarą konfliktu we wschodniej części kraju - jest głęboko nieuzasadnione.
Mamy tu do czynienia z krajem o wysokim poziomie edukacji i niewspółmiernym do niego poziomie życia obywateli. Z krajem, którego obywatele posługują się podobnym do polskiego językiem (bądź językami - stąd niewielka bariera rozumienia i adaptacji do polskiej kultury). Z krajem, którego część wchodziła w skład dawnej Rzeczpospolitej (nie chodzi mi o ponowne zawłaszczanie, a tylko o wskazanie na wspólne korzenie, ideały i dużą część systemu pojęć i wartości - to bardzo widoczne w zachodniej części Ukrainy).
Po prostu stało się tak, że ludzie o podobnej do naszej kulturze znaleźli się w mniej sprzyjających warunkach. Czasem tylko w wyniku takiego, a nie innego ustawienia po wojnie granic!
Porównanie z emigrantami z Afryki jest głęboko nieuczciwe i trudno się dziwić, że odbierane jest w Niemczech, które czynią konkretne wysiłki dla zrobienia czegoś dla tych "trudnych" emigrantów, jako wykręcanie się Polski od problemu.
Musimy spojrzeć na Ukraińców jako na tych, którzy budują nasz dobrobyt. Nawet jeśli pracują na szaro, wykonują prace, których Polacy nie chcą się podjąć. Przy oficjalnym zatrudnieniu (biorąc pod uwagę marny przyrost naturalny w Polsce) zmniejszają problemy systemu ubezpieczeń.
Widzimy ich wokół nas. Często pracują ciężej niż my. Dla nas.
Porównajmy ich do Polaków pracujących niegdyś na szaro w Niemczech. Albo do tych, którzy obecnie budują dobrobyt Wielkiej Brytanii.
I - niech przyjeżdżają. Oprócz dodanej wartości ekonomicznej wzbogacają nasz polski zaścianek, czyniąc go ciekawszym i lepszym.
Uważam jednak, że słowa dotyczące Ukraińców dowodzą bądź niezrozumienia bądź celowego manipulowania faktami.
Porównanie migrantów z Ukrainy - nawet tych, którzy w Polsce pracują nie ze względów ekonomicznych, a rzeczywiście stali się ofiarą konfliktu we wschodniej części kraju - jest głęboko nieuzasadnione.
Mamy tu do czynienia z krajem o wysokim poziomie edukacji i niewspółmiernym do niego poziomie życia obywateli. Z krajem, którego obywatele posługują się podobnym do polskiego językiem (bądź językami - stąd niewielka bariera rozumienia i adaptacji do polskiej kultury). Z krajem, którego część wchodziła w skład dawnej Rzeczpospolitej (nie chodzi mi o ponowne zawłaszczanie, a tylko o wskazanie na wspólne korzenie, ideały i dużą część systemu pojęć i wartości - to bardzo widoczne w zachodniej części Ukrainy).
Po prostu stało się tak, że ludzie o podobnej do naszej kulturze znaleźli się w mniej sprzyjających warunkach. Czasem tylko w wyniku takiego, a nie innego ustawienia po wojnie granic!
Porównanie z emigrantami z Afryki jest głęboko nieuczciwe i trudno się dziwić, że odbierane jest w Niemczech, które czynią konkretne wysiłki dla zrobienia czegoś dla tych "trudnych" emigrantów, jako wykręcanie się Polski od problemu.
Musimy spojrzeć na Ukraińców jako na tych, którzy budują nasz dobrobyt. Nawet jeśli pracują na szaro, wykonują prace, których Polacy nie chcą się podjąć. Przy oficjalnym zatrudnieniu (biorąc pod uwagę marny przyrost naturalny w Polsce) zmniejszają problemy systemu ubezpieczeń.
Widzimy ich wokół nas. Często pracują ciężej niż my. Dla nas.
Porównajmy ich do Polaków pracujących niegdyś na szaro w Niemczech. Albo do tych, którzy obecnie budują dobrobyt Wielkiej Brytanii.
I - niech przyjeżdżają. Oprócz dodanej wartości ekonomicznej wzbogacają nasz polski zaścianek, czyniąc go ciekawszym i lepszym.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Niewdzięczni Ukraińcy
Źli, niedobrzy Ukraińcy...
Przecież powinni skakać z radości, że polski prezydent dołączy do rozmów i powie Putinowi; "Hola, hola!". Z właściwą własnej formacji politycznej zręcznością i znajomością postsowieckich realiów.
A na poważnie ... Jak skandalicznym trzeba być amatorem w zakresie polityki zagranicznej, aby wyobrażać sobie, że Ukraińcy nie zrozumieją, że propozycja miała na celu pomachanie szabelką na użytek polskiego wyborcy. Czy prezydent Duda miał jakiś pomysł na pomoc Ukrainie i rozwiązanie sporu? Nic o tym nie wiadomo. Przyszedł z pustymi rękami. Po prostu chciał sobie posiedzieć przy stole rokowań jak równy z równymi.
A tu taki afront.
Niestety, tak to nie działa ...
Cóż, Ukraina nie może sobie pozwolić na amatorszczyznę w kontaktach z Rosją. I dopuszczanie nawiedzonych amatorów do rozmów. Zbyt wysoką cenę miałaby do zapłacenia.
A my - jak widać - możemy.
Przecież powinni skakać z radości, że polski prezydent dołączy do rozmów i powie Putinowi; "Hola, hola!". Z właściwą własnej formacji politycznej zręcznością i znajomością postsowieckich realiów.
A na poważnie ... Jak skandalicznym trzeba być amatorem w zakresie polityki zagranicznej, aby wyobrażać sobie, że Ukraińcy nie zrozumieją, że propozycja miała na celu pomachanie szabelką na użytek polskiego wyborcy. Czy prezydent Duda miał jakiś pomysł na pomoc Ukrainie i rozwiązanie sporu? Nic o tym nie wiadomo. Przyszedł z pustymi rękami. Po prostu chciał sobie posiedzieć przy stole rokowań jak równy z równymi.
A tu taki afront.
Niestety, tak to nie działa ...
Cóż, Ukraina nie może sobie pozwolić na amatorszczyznę w kontaktach z Rosją. I dopuszczanie nawiedzonych amatorów do rozmów. Zbyt wysoką cenę miałaby do zapłacenia.
A my - jak widać - możemy.
niedziela, 26 lipca 2015
Naprawdę zdobiony klawesyn ... Martine Argellies
... a przynajmniej płyta rezonansowa.
Duża ilość pięknych szczegółów. Instrument zbudowany przez budownicz(kę ?) Martine Argellies z Montpellier. Kopia klawesynu Goujon.
http://argellies.free.fr/menu.htm
Duża ilość pięknych szczegółów. Instrument zbudowany przez budownicz(kę ?) Martine Argellies z Montpellier. Kopia klawesynu Goujon.
http://argellies.free.fr/menu.htm
Subskrybuj:
Posty (Atom)














