środa, 5 września 2012

Monika


Monika Raczyńska – 25 sierpnia 2012 roku odeszła od nas w wieku 49 lat

„Monika” – plakietkę z własnym imieniem uczynioną na wzór plakietek zawodowych kierowców wystawiałaś za szybę samochodu, kiedy podjeżdżałaś z klawesynem w jakieś miejsce dostępne tylko dla dostawców.  A nawet takie zupełnie niedostępne...
Trudno uwierzyć, że Cię już nie ma; w naszym muzycznym światku Twoja obecność wydawała się przecież czymś oczywistym. Należałaś do tych ludzi, którzy nie hałasują i nie trąbią o swojej wielkości. Po prostu są. Ogólnie ceniona była Twoja życzliwość i chęć zrozumienia pozwalająca na współpracę (czasem w sytuacjach, w których ktoś inny dałby za wygraną) bez okazywania własnego „ja wiem lepiej”. Może dlatego właśnie byłaś bardziej znana „w środowisku” niż na zewnątrz, choć na pewno – jako klawesynistka - zasługiwałaś na więcej. Trudno nawet znaleźć Twoje zdjęcie w internecie. Po wpisaniu Twojego nazwiska pojawiają się tylko zdjęcia i plakaty wielu znanych i bardzo znanych muzyków, którzy mieli przyjemność z Twojej wiedzy i umiejętności korzystać. A może po prostu świadomość, że wielu muzyków z różnych artystycznych kręgów nie ma wątpliwości, że w potrzebie warto zwrócić się właśnie do Ciebie, dawała Ci poczucie artystycznego spełnienia?
W nekrologu napisano o Tobie pięknie: „niezwykła kobieta i wybitna klawesynistka”. Nie sposób nie powtórzyć tu tych słów.
Trudno mi zebrać myśli pisząc te słowa; cały czas stajesz mi przed oczami. Tym bardziej, że całkiem niedawno jeszcze pisaliśmy do siebie o różnych życiowych i muzycznych sprawach. Cieszyliśmy się na rozmowę i kontakt po wakacjach. Nie mogę uwierzyć w to, że już nigdy nie zobaczę Twojego uśmiechu i nie będę mógł zapytać Cię o zdanie.

Żegnaj; niech ten wpis będzie moim skromnym wkładem w przechowanie pamięci o Twojej postaci. Postaci, bez której trudno wyobrazić sobie muzyczne życie Warszawy. Nigdy Cię nie zapomnę.






3 komentarze:

Mp3 Darmowe pisze...

Bardzo ciekawy blog! Polecam go wszystkim moim znajomym :)

Anonimowy pisze...

Piękny i jakże prawdziwy wpis. Gwoli ścisłości Monika odeszła od nas 25 sierpnia...

MUZYKA DAWNA I NIE TYLKO pisze...

Zmieniam ...Dziękuję
MT