Follow by Email

niedziela, 23 marca 2014

Francuska hańba

A tymczasem Francuzi jak gdyby nigdy nic się nie stało dostarczają Rosji kolejne okręty wojenne.
Przyznam, że ta ich  internacjonalna ślepota zawsze mnie powalała.
Zdolność do przyjmowania absurdalnych i strasznych ideologii takich jak na przykład maoizm jako pełnowartościowych: miłych, kolorowych i egzotycznych prądów intelektualnych jest doprawdy zadziwiająca. Wydaje mi się, że "błąd" tkwi w języku francuskim, mało chyba sposobnym do opisu jakiejkolwiek niefrancuskiej rzeczywistości.
Ale może się mylę w moim zacietrzewieniu i wściekłości. Może po prostu śródziemnomorskie słońce rozleniwia intelektualnie.
Czy ktoś w tej Europie im wreszcie coś powie ?

Nie chcieli umierać za Gdańsk, nie będą biednieć przez jakiś tam Symferopol.
Podejrzewam, że większość z nich nie przyjęła do wiadomości istnienia jakiejś tam Ukrainy... 



 
  


sobota, 8 marca 2014

Car czy handlowiec?

W negocjacjach handlowych aby uzyskać założony efekt często stawia się dodatkowo kilka nierealnych, absurdalnych żądań. Technikę można ładnie wspomóc udawaniem brutalnego szaleństwa.
Wariatom lepiej ustępować, n'est-ce pas?
Myślę, że to wysuwanie roszczeń pod adresem Doniecka, Odessy, a nawet Nadniestrza to właśnie taka  zmyślna gra Putina. To nie jest gość, który stracił poczucie rzeczywistości; to gość, który gra ostro. Bo Rosja zawsze ostro pogrywa.
Umówmy się, Europa nie będzie za półwysep ginąć. Sądzę, że nawet Ukraina zdajaca sobie sprawę niemożności adekwatnej reakcji na rosyjskie zagrożenie w sytuacji rozregulowania aparatu państwowego i braku środków finansowych; jednym słowem militarnej bezsiły - gotowa jest z utratą Krymu się pogodzić.
Wszyscy będą szczęśliwi, że skończyło się tylko na Krymie,ale tym razem tylko na Krymie miało się skończyć. A ukontentowane wstrzemięźliwością moskiewskiego niedźwiedzia, który przestał warczeć państwa zachodnie szybko wrócą do załatwiania interesów z Rosją.

Do następnego razu ...


wtorek, 4 marca 2014

Czym różni się car od prezydenta

Cała Europa robi sobie iluzje, że car Rosji pod wpływem informacji o kilkudziesięciumiliardowych stratach (dziennie) rosyjskiej gospodarki odstąpi od Krymu i Ukrainy.
Car samodzierżca odpowiada jednak przed Bogiem i historią. Nie przed własnym narodem. Nie musi postępować logicznie i rozsądnie. Myśli w kategoriach stuleci, a nie kilku lat pozostających do najbliższych wyborów. Głupie kilkadziesiąt miliardów nie robi na nim wrażenia, wielka ziemia rosyjska zawsze znajdzie środki by wyżywić jego samego i jego świtę. Dobrobyt jego obywateli nie jest tu żadnym argumentem. Tym lepiej, jeśli zbiednieją i będą cierpieć głód.  Tym chętniej ruszą kraść i gwałcić.

To zadziwiające jak szybko zaczęliśmy w Polsce myśleć kategoriami zachodnioeuropejskimi. Myśl o ewentualnych rosyjskich retorsjach (na przykład wobec rodzimych producentów mięsa) sprawia, że nie będziemy nadmiernie angażować się w obronę jakiejś tam Ukrainy. Nie będziemy umierać za Kijów i Lwów. A nawet trochę nie pocierpimy. To wyznaczniki typowej dla Zachodu samobójczej  krótkowzroczności. To, czego nie odważył się otwarcie powiedzieć polski rząd, powiedział dość jasno przewodniczący Miller.
Po kilkudziesięciu lat takich ustępstw wobec cara nie będzie już jednak polskich producentów gdyż ci zawisną na latarniach. Kiedy tylko carowi przyjdzie do głowy bronić własnych poddanych w Warszawie. Taka perspektywa nie wzruszy jednak demokratycznej władzy. Jej perspektywa jest bowiem perspektywą krótkoterminową.

Nie jestem za mało skutecznym wymachiwaniem szabelką w stylu kaczyńsko-fotygiańskim. Rosja się nie przestraszy. Popieram również obecne, zręczne działania na arenie międzynarodowej mojego rządu w sprawie Ukrainy.
Planując nasze działania musimy wciąż mieć na uwadze tę podstawową różnicę czasowych perspektyw - długą dla dyktatorów i krótką dla demokratycznie obranych władz. I o tym, że dyktatorzy nie muszą działać w interesie własnych narodów, obywateli. Działają w interesie własnego mocarstwowego fiu-bździu. 

poniedziałek, 3 marca 2014

Putin i Janukowycz

26 stycznia napisałem, że dziwi mnie brak jakichkolwiek działań propagandowych ze strony Janukowycza, aby w oczach świata uwiarygodnić to, co niewiarygodne, niepojęte. Bo przecież tak czynią dyktatorzy, którzy mają zazwyczaj inny zestaw argumentów na użytek wrogów wewnętrznych i zewnętrznych.
To samo widać teraz w działaniach Putina.

Cóż, może to immanentna cecha wschodnich satrapów ?

Putin architektem ukraińskiej świadomości państwowej

Trudno mi oceniać czy Putin przeliczył się, czy nie ... Czy są to nerwowe konwulsje wyprowadzonego z równowagi satrapy, czy też stoi za tym jakaś chłodna i racjonalna kalkulacja zysków i strat.
Paradoksalnie zajmowanie kolejnych części Ukrainy bedzie wzmacniało narodową świadomość Ukraińców. Wydaje się, że Ukraińcy teraz dostrzegli, że ułomna dość formuła ich państwa - powiedzmy to otwarcie; pełnego dotychczas korupcji i politycznego warcholstwa - jest na tle sprawnej, lecz na wskroś autorytarnej i pełnej pogardy dla praw człowieka państwowości rosyjskiej - godną ochrony wartością. Ułomną, lecz w tych geopolitycznych warunkach cenną i rzadką. Ten fakt dostrzegło chyba również wielu rosyjskojęzycznych Ukraińców ...

Putin ma teraz pewnie dwie drogi. Albo zajmie Krym i tym samym wzmocni ukraińską - zrodzoną z buntu i oporu - świadomość narodową, bądź wprowadzi tylko pożądany element  niepokoju zakładając jakiś zdominowany przez mafijne układy państwowy krymski (lub, co gorsza - w wypadku inkorporacji Donbasu, czy Odessy - małorosyjski) twór. Coś w rodzaju Nadniestrza permanentnie destabilizującego sytuację w regionie. W tym drugim wypadku będzie mógł oficjalnie utrzymywać, że nie dokonał aktu militarnego zajęcia i jednocześnie budować dalej sferę wpływów wśród tych rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy, którzy nie opowiedzieli się jednoznacznie.

Zastanawiam się, czy jest tak, że Putin nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie, że ludzie na Ukrainie - przecież sowieccy przez tak długi czas - potrafią myśleć kategoriami wolności, państwowości. Tymi kategoriami, które zbudowały zachodnią cywilizację ? Czy coś takiego jest dla niego po prostu niewyobrażalne?

To chyba prawdopodobne ...

niedziela, 2 marca 2014

Ukraina

Zamilkłem na temat Ukrainy. Trudno pisać efektowne i błyskotliwe analizy, kiedy moi przyjaciele stanęli przed perspektywą możliwej napaści na ich kraj przez złośliwego, mściwego kremlowskiego bandziora.
Jestem z Wami i myślę o Was. 

Genowefa

To jedyna opera Schumanna. Rzadko wykonywana, ale ostatnio zrealizowana w Narodnim Moravskoslezskim Divadle w Ostravie. Coraz bardziej cenię politykę repertuarową tego teatru pozwalającą obcować z mniej znanymi, a niesłychanie wartościowymi pozycjami repertuarowymi.
Genowefa jest dziełem wyjątkowo wzruszającym i pięknym.. Basń muzyczna łącząca melodyczne piękno niemieckiej pieśni artystycznej z chorałowymi elementami niemieckiego oratorium. Dzieło genialnie zinstrumentowane, wymagające od orkiestry prawdziwej instrumentalnej wirtuozerii. Trudno zrozumieć powtarzane często opinie o rzekomym braku wyczucia dramatycznego u Schumanna. Budowa napięcia każdego z aktów polegająca na umiejętnym stopniowym pobudzaniu emocji słuchacza zdradza własnie mistrzowskie wyczucie przez Schumanna idei dramatu muzycznego.
Jedno z najbardziej zachwycających dzieł gatunku, jakie kiedykolwiek słyszałem ...Piękne, głebokie, a przecież jednocześnie atrakcyjne wokalnie i instrumentalnie.