środa, 2 października 2013

Dwa pożegnania

Ten koniec lata przyniósł dla mnie dwa bardzo smutne pożegnania.

Magdalena Czajka to postać, bez której trudno wyobrazić sobie współczesną polską kulturę organową. Myślę, że dopiero za parę lat, z pewnym dystansem, będziemy mogli realnie ocenić jak wiele dla poziomu tej dyscypliny muzycznej zrobiła. Organizowane przez nią kursy to był powiew Europy w grajdołku, otwarcie okna (a uczestnicy ciągnęli tłumnie z całej Polski!) na szeroki świat. Znakomite dla popularyzacji ideałów świadomego wykonawstwa tłumaczenie Harnoncourta czy jej uprawiana z niezwykłą pasją działalność pedagogiczna zawsze budziły mój podziw.
Ponieważ formułą bloga pozwala na kilka bardziej osobistych wspomnień ... poznałem ją nietypowo: jako studentkę reżyserii dźwięku nagrywającą grę zespołu, w którym brał udział mój brat. To było pierwsze spotkanie. Byłem jeszcze uczniem Liceum Muzycznego. Była również jedną z pierwszych osób, które zauważyły mnie jako organistę. Na bardzo wczesnym etapie mojej kariery.
Dzisiaj żałuję, że nasze drogi zawodowe potoczyły się tak, że nasze kontakty nie były zbyt częste. Choć ostatnio miałem wrażenie, że coś się właśnie zmienia...

A niedawno -  pożegnanie z profesorem Czesławem Freundem. Dwa razy współpracowaliśmy przy okazji projektów oratoryjnych realizowanych w katowickiej Akademii. Wspominam go jako znakomitego i bardzo kompetentnego chórmistrza. Ale również - znów osobiście - jako człowieka, który wielokrotnie "w biegu" obdarował mnie zwykłym, ciepłym, zachęcającym słowem. To obecnie, szczególnie w środowisku akademickim,  rzadka i bardzo wartościowa waluta.
Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że nigdy już nie spotkam go na korytarzu.

Dwie piękne postaci. Jakże zasługują na naszą pamięć i ciepłe wspomnienie.






Brak komentarzy: